Jeśli przyjrzymy się odejściu grupy Zbigniewa Ziobry z PiS-u, to ma ono nieporównywalnie większy wpływ na całą partię i jej przyszłość, niż wszystkie z poprzednich odejść, buntów i zerwań. W przeciwieństwie do poprzednich odchodzących, Ziobro obok braci Kaczyńskich był twarzą PiS-u. Idea IV RP i państwa solidarnego - Ziobro też to przecież wyrażał.
Poza tym, to był jedyny polityk, który zabiegał, żeby mieć własnych popleczników w partii i budował swoje poparcie. Nie był samotnikiem, jak Ludwik Dorn, nie był ideologiem wąskiej grupy, jak Marek Jurek, ale był człowiekiem, który miał własną strukturę i organizację w obrębie Prawa i Sprawiedliwości. To sprawia, że jego odejście będzie się bardziej przekładało na kondycję całej partii, niż wszystkie poprzednie „zerwania”.
Według Pawła Lisickiego decyzja o wyrzuceniu Ziobry może zaszkodzić PiS:
Decyzja Jarosława Kaczyńskiego o wyrzuceniu Zbigniewa Ziobry była ryzykowna. Co nie znaczy, że jego grupa odniesie sukces. Prawdą jest, że mogą zaszkodzić PiS-owi, ale pamiętajmy jak było z PJN. Teraz Polska Jest Najważniejsza wegetuje, a PiS odzyskał poparcie, które stracił tuż po awanturze z nimi. Jest więc za wcześnie, żeby ostatecznie powiedzieć, czy mamy do czynienia ze schyłkiem Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast ze wszystkich ruchów odłamowych, ten ma największe szanse.
Lisicki podsumowuje:
Żeby analizować celnie, trzeba przyjrzeć się faktom. A one są takie, że PiS przegrał wybory szósty raz z rzędu pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego. Ta ostatnia porażka była tym bardziej dotkliwa, że różnica w stosunku do PO to 10 punktów proc. To katastrofalny wynik, nokaut. Przegrać tak wysoko w tak sprzyjających warunkach oznacza, że partia nie jest zdolna do wygrywania. I w takich sytuacjach musi się zacząć naturalna dyskusja, co zrobić, żeby nie było kolejnej porażki. A sam fakt, że Jarosław Kaczyński usunął osoby, które podnosiły wątpliwości, jest mało wiarygodny dla partii - okazuje się, że poza szefem wszyscy spiskują przeciwko niemu.