Roman Kuźniar nie jest zdziwiony działaniami i decyzjami Niemiec i Francji w sprawie ratowania strefy euro:

Nic dziwnego, że one próbują ratować strefę euro. Nam się to może nie do końca podobać, gdyż nie ma dla nas miejsca przy stole. Ale sami jesteśmy sobie winni. Przecież Donald Tusk zapowiadał w 2008 r., że od 2012 r. będziemy w strefie euro - ale później się z tego wycofaliśmy. Dziś jesteśmy od unii monetarnej dalej niż byliśmy cztery lata temu, nie możemy więc narzekać, że przy decyzjach nie mamy głosu na miarę naszego potencjału, dynamiki i aspiracji.

Gdzie popełniono błąd?

Trudno mówić o błędzie. Proszę posłuchać komentarzy ekonomistów - głosy są wyraźnie podzielone. W każdym razie teraz nie ma nas w strefie euro i siłą rzeczy nie mamy wpływu na zmiany jej dotyczące. Choć nie sądzę też, aby ona chciała się oderwać od reszty, stworzyć nowe, twarde jądro wewnątrz Unii.

Francja kilka razy wspominała o budowie federacji wewnątrz strefy euro. Nie odbieram ich działań w tych kategoriach. Paryż ma skłonności do ekskluzywizmu, ale nie opowiada się za federalizacją Unii - a już na pewno nie chce stworzyć takiej federacji, o jakiej mówił minister Sikorski podczas przemówienia w Berlinie.

Bardziej realne jest odpadnięcie Anglii. Byłoby szkoda, ale Londyn nie może być kulą u nogi dalszej integracji Europy.