Reklama

Pisizm czai się wszędzie

Najciekawsze informacje dziś można znaleźć w „Rzeczpospolitej”. Już od pierwszej strony wstrząsająca informacja o tym, że od pierwszego lipca sądy nie będą uznawały dowodów zdobytych w nielegalny sposób.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

A więc, kto został podsłuchany w aferze taśmowej na opowiadaniu o jakimś przestępstwie, może się czuć całkowicie bezkarny – kelnerzy nagrywali naruszając przepisy prawa, a więc choćby któryś z ministrów przyznał się do obrabowania banku, prokurator już za dwa tygodnie z taką taśmą nie będzie mógł iść do sądu.

Zakaz stosowania tzw. owoców zatrutego drzewa to przepis stosowany w USA. Dobrze, że Polska chce być jak Ameryka, szkoda tylko że zaczynamy się upodabniać do Stanów od odwrotnej strony. Wszak tam jest zupełnie inny system prawny.

W „Rzeczpospolitej" również ciekawa informacja o wielu chętnych do pracy w CBA. Polityczna wojna wokół tej służby nie odstrasza chętnych do pracy w antykorupcyjnej policji.

Ale czytelnicy znajdą dziś w „Rzeczpospolitej" nie tylko ważne informacje, ale też i ciekawe analizy. Np. bardzo ciekawy obraz sytuacji w Platformie naszkicowany przez Andrzeja Stankiewicza. „Tusk przekonywał Kopacz, że afera taśmowa, która wybuchła w czerwcu 2014 r., jest już zamieciona pod dywan i nie będzie wywoływać dalszych znaczących strat politycznych. Ewa Kopacz uwierzyła i płaci dziś cenę zbytniej politycznej ufności, wręcz zahaczającej o naiwność" – pisze. Jaki jest tego efekt? „ Czas do wyborów to walka Kopacz o jak najlepszy wynik Platformy. Tyle że pani premier jest w tej walce coraz bardziej samotna i zagubiona. Wymienia ministerialne twarze i dosypuje wyborcom pieniędzy, tyle że – jak dotąd – niewiele z tego wynika. Wierzących w wygraną z PiS albo chociaż pozostanie przy władzy trzeba dziś szukać ze świecą w Platformie." -

W Gazecie Wyborczej dziś dwa ciekawe komentarze polityczne. Bardzo ze sobą współgrające. Pierwszy Wojciecha Czuchnowskiego. Rozumowanie jest proste: kto krytykuje nominacje w rządzie ten twierdzi, że lekiem na całe zło jest Andrzej Duda i PiS. A więc, kto pisze, że wymiana ministrów niewiele da Platformie, ten pisowski dziennikarz. Oddajmy głos Czuchnowskiemu: Do niepokornych dołączył nawet Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej", ogłaszając, że "nowe nominacje pomogą [Platformie] tyle, co umarłemu kadzidło". A więc, pamiętajcie państwo, chwalcie ile sił zmiany w rządzie, bo „Wyborcza" was upomni i przyporządkuje.

Reklama
Reklama

Podobnie do Czuchnowskiego pisze Dominika Wielowieyska. Nie nie cenzuruje innych dziennikarzy, lecz pisze, że tak naprawdę z PO nie jest tak źle. Owszem, sondaże pokazują „negatywny dla PO trend", ale tylko PiSowcy mówią o tym, że państwo znalazło się w kryzysie a rząd w stanie pewnego rozkładu. „Kampania może naprawdę wiele zmienić, na początku może wyłonić faworytów, by potem obrócić w pył ich przewagę. Tak jak się to stało w wyborach prezydenckich". To oczywiście prawda. Ale zamiast pocieszać Platformę, że nic się nie stało, a tych, którzy twierdzą, że jednak mamy kryzys zaufania do rządu i PO oskarżać o czarnowidztwo i pisizm, sugerowałbym by dziennikarze napisali głęboką analizę tego, że Polacy nagle pokazali partii rządzącej figę. Bo teza o tym, że to wszystko przez pisowski hejt w Internecie, przez powtarzanie tysiąc razy wcale nie stanie się prawdziwsza.

Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama