Wynik głosowania w sprawie przyjętego prawa politycy przyjęli z oklaskami. Stosunek głosów w tej sprawie wynosił 63 do 57. Pomysłodawcą wprowadzenia takiego urlopu jest Jan Logie, która przed rozpoczęciem kariery politycznej pracowała w schronisku dla kobiet.
Część polityków opozycji początkowo deklarowało, że poprze ustawę, jednak przed ostatnim czytaniem zmienili zdanie. Stwierdzili, że wprowadzenie płatnego urlopu byłoby zbyt kosztowne dla małych i średnich przedsiębiorców.
Pojawiły się również obawy, że pracodawcy będą mniej chętnie zatrudniać osoby, które mogą być ofiarami przemocy domowej.
W nowej Zelandii odnotowuje się jeden z najwyższych wskaźników przemocy domowej wśród państw rozwiniętych. W takich sprawach policja interweniuje średnio co cztery minuty. Szacuje się, że tego typu przestępstwa kosztują kraj od 4 do 7 miliardów dolarów rocznie.
Jan Logie podkreśliła, że wprowadzone prawo ma być także motywacją dla całego społeczeństwa. - Wszyscy mamy rolę w niesieniu pomocy ofiarom przemocy - powiedziała posłanka.
Przepisy wejdą w życie w kwietniu przyszłego roku. Każda osoba, która doświadczyła przemocy domowej będzie miała prawo do 10 dni płatnego urlopu. Będzie to uzupełnienie do przysługujących wszystkim zatrudnionym urlopów wypoczynkowych i chorobowych.
Ofiary przemocy nie będą musiały udowadniać swojej sytuacji, a ponadto będą miały ułatwione procedury związane ze zmianą miejsca zatrudnienia, zmiany adresu e-mail czy usunięcia informacji kontaktowych ze strony internetowej firmy.