Renee Bach jako 20-latka wyjechała z Wirginii do Ugandy, gdzie wcześniej spędziła dziesięć miesięcy na misji.

Dziesięć lat temu kobieta założyła chrześcijańską organizację non-profit "Serving His Children”, która początkowo zapewniała posiłki potrzebującym rodzinom, a następnie oferowała bezpłatne leczenie. Renee Bach nie miała jednak wykształcenia medycznego, a jej ośrodek nie zatrudniał ani jednego lekarza. 

Jak podaje telewizja ABC News, z dokumentów sądowych oraz zawartych w nich zeznań świadków wynika, że Amerykanka doprowadziła do śmierci dzieci. Wśród dokumentów znalazły się także oświadczenia byłych pracowników oraz wolontariuszy.

Bach zarzuca się, że bez doświadczenia wykonywała zabiegi takie jak transfuzja krwi, czy zakładanie cewników dożylnych. Oskarża się ją również o lekceważenie protokołów sanitarnych i próbę zdiagnozowania pacjentów, u których występowały objawy związane z HIV i AIDS. Niekompetencją Amerykanka  miała doprowadzić do śmierci 105 dzieci.

- Często nosiła stetoskop na szyi i była świadoma, że znana jest w społeczności jako "biały lekarz" – powiedziała jedna z wolontariuszek.

Pozew przeciwko kobiecie złożyła grupa o nazwie Women's Probono Initiative i matki zmarłych dzieci, Gimbo Brendy i Kakai Annet. 

Amerykanka ma stanąć przed sądem w styczniu 2020 roku. 

Adwokat Bach, David Gibbs, zaprzecza zarzutom oraz zapewnia, że kobieta jest niewinna.