Reklama

„Jesteś tylko ty”: Miłość w czasach algorytmów

Chemia pomiędzy odtwórcami głównych ról utrzymuje film na powierzchni, także w momentach potencjalnej monotonii.
„Jesteś tylko ty”, reż. William Bridges, dystr. Apple TV+

„Jesteś tylko ty”, reż. William Bridges, dystr. Apple TV+

Foto: mat.pras.

Londyn, niedaleka przyszłość. W świecie rządzonym przez sztuczną inteligencję i oparte na niej algorytmy pojawia się nowa metoda naukowa, która każdej osobie gotowej poddać się prostemu testowi wskaże – i to z maksymalną dokładnością – jej drugą połówkę. Simon (Brett Goldstein) i Laura (Imogen Poots), którzy przyjaźnią się od czasu studiów, mają różne zapatrywania na technologiczną nowinkę.

On, choć bywa cyniczny, jest też romantykiem wychodzącym z założenia, że woli sam odnaleźć tę jedyną. Ona natomiast, wiedziona sukcesami innych ludzi, preferuje obranie łatwiejszej drogi, wierząc w to, że prawdziwą miłość wskaże jej aplikacja. Tak też się dzieje. Jest szczęśliwa, ale jej życie wyglądałoby zgoła inaczej, gdyby wiedziała, że równolegle kocha ją Simon. „Jesteś tylko ty” (2024) to utrzymany w futurystycznym sztafażu bardzo klasyczny melodramat o parze, która decyduje się zaryzykować, stawiając na szali swoją przyszłość. Laura i Simon postanawiają zaufać nie szkiełku i oku, a czuciu i wierze. Płyną pod prąd, zdając się na intuicję i nie mając pojęcia, co ich czeka.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama