Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego ocena poczytalności staje się kluczowym elementem w głośnych sprawach dotyczących bezpieczeństwa państwa.
  • Jakie dwie hipotezy dotyczące roli obcych służb w doborze i szkoleniu sprawców analizują eksperci.
  • Co łączy ostatnie incydenty, w tym próbę wykolejenia pociągu, wtargnięcie do akademii wojskowej i akcję w tunelu metra.
  • Przed jakim wyzwaniem dla systemu prawnego i kontrwywiadu staje Polska w obliczu nowej taktyki dywersantów.

Mołdawianin próbował wysadzić pociąg towarowy na trasie do Dorohuska, Kolumbijczyk wdarł się do Akademii Sztuki Wojennej, Ukrainiec koczował na lotnisku z zagłuszarką – w każdym z tych głośnych przypadków z ostatnich miesięcy badanych przez prokuraturę, ABW i Żandarmerię Wojskową powołano biegłych psychiatrów do oceny poczytalności podejrzanych – ustaliła „Rz”.

Sprawy odbiły się szerokim echem, z niektórych przebija inspiracja Rosji, tło innych jest zagadkowe, a motywacje niejasne. Sami sprawcy milczą lub mętnie się tłumaczą, albo – wprost przyznają do choroby psychicznej. Prokuratura ma więc obowiązek powołać biegłego do oceny ich poczytalności. Czy rosyjskie służby z premedytacją werbują osoby zaburzone, czy to gra samych sprawców obliczona na bezkarność?

Czytaj więcej

Młody Ukrainiec z zagłuszarką fal radiowych zatrzymany na lotnisku Okęcie. Sprawę badają służby - ustaliła „Rz"

Przykłady? Np. 25-letni Anton B. z Mołdawii, który w lutym na stacji w Puławach zaciągnął hamulce awaryjne w trzech wagonach pociągu towarowego relacji Szczecin-Dorohusk, przewożącego ropę dla Ukrainy. Nie zdążył uciec. W torbie miał certyfikaty potwierdzające biegłą znajomość języka rosyjskiego, telefony komórkowe, zwoje kabli, sprzęt elektroniczny i karty SIM. Pociąg składał się z 37 wagonów – cystern. Gdyby się wykoleił – a śledczy są pewni, że taki był cel Antona B. – doszłoby do gigantycznej eksplozji. Zawiadomiono SKW, ABW, CBŚP.

Anton B. do dziś jest w areszcie pod zarzutem sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów łatwopalnych, „które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w wielkich rozmiarach”. Już w trakcie śledztwa ustalono, że Mołdawianin wjechał do kraju dzień wcześniej przez Terespol.

– Podejrzany nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Podał, że jest kawalerem, posiada wyższe wykształcenie i jest ekspertem w zakresie bezpieczeństwa informatycznego, dotychczas nie był karany sądownie – mówi prok. Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Jednak zachowanie B. na przesłuchaniach wzbudziło na tyle poważne wątpliwości prokuratora, że powołał biegłych do oceny jego stanu psychicznego. Po jednorazowym kontakcie z B. nie byli w stanie postawić diagnozy.

– Biegli psychiatrzy wskazali, że wydanie opinii co do poczytalności podejrzanego wymaga przeprowadzenia badań sądowo-psychiatrycznych w warunkach oddziału psychiatrii – odpowiada nam prok. Kozak. – Otrzymaliśmy właśnie informację z Oddziału Psychiatrii Sądowej Szpitala – Aresztu Śledczego w Krakowie, że opinia sądowo-psychiatryczna dotycząca podejrzanego zostanie sporządzona do końca października – mówi prok. Kozak. I zaznacza, że czynności procesowe w sprawie prowadzi ABW.

Czytaj więcej

Operacja „TOR” na wschodzie Polski. Kim są ludzie, którzy fotografowali tory? Ujawniamy

Kolumbijczyk, który chciał się włamać do wojskowej akademii, wyznał, że jest chory psychicznie

Alejandro G.-T., Kolumbijczyk, który w lipcu w Warszawie próbował włamać się do budynku Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, sam przyznał – choć nie od razu – że jest chory psychicznie. Co zrobił? O godz. 5 rano wszedł na teren akademii, uderzył kostką brukową w skrzydło okna, wypchnął je, i wtedy zatrzymała go ochrona obiektu.

Początkowo przyznał się do zarzutu, lecz odmówił wyjaśnień. Podczas przesłuchań sprawiał wrażenie nieobecnego, jakby nie rozumiał treści pytań – biegli zbadali jego stan zdrowia. – Czekamy na ich pisemną opinię – wskazuje prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Ale już po badaniu, Alejandro G.-T. nagle zmienił postawę. – Podejrzany przyznał się do zarzuconego mu czynu i wskazał, że jest chory psychicznie i gdy nie przyjmuje leków, robi różne rzeczy bez przemyślenia – mówi „Rz” prok. Skiba.

Pierwotny zarzut usiłowania włamania, zmieniono mu na naruszenie miru domowego i uszkodzenie mienia. Prokuratura wniosła też o wyznaczenie mu obrońcy z urzędu.

Co wiadomo o Alejandro G.-T.? Nie ma w Polsce miejsca zamieszkania, nie wiadomo z czego żyje i dlaczego na nieprzemyślany wybryk wybrał akurat wojskowy obiekt. Nie odkryto jego kryminalnej przeszłości. Od opinii biegłych zależy jego los. Potwierdzenie choroby psychicznej oznacza, że nie odpowie karnie.

– Pismem z 7 września ABW poinformowała, iż w wyniku przeprowadzonych sprawdzeń nie odnaleziono informacji na temat podejrzanego. Postępowanie z uwagi na obiekt wojskowy, w którym doszło do zdarzenia, prowadzi  Mazowiecki Oddział Żandarmerii Wojskowej pod nadzorem Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ursynów – zaznacza prok. Piotr Skiba.

Czytaj więcej

Areszt dla Francuza, który hasał w tunelu warszawskiego metra. Usłyszał poważny zarzut

Illia S., przyłapany ze sprzętem zagłuszającym na warszawskim lotnisku został wypuszczony na wolność

Podobne wątpliwości dotyczyły również Ilii S., młodego Ukraińca, który godzinami przesiadywał na lotnisku Okęcie w Warszawie z laptopem i zagłuszarką fal radiowych działającą w pasmach częstotliwości zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej – co pierwsza ujawniła „Rz”. Zatrzymano go w grudniu 2025 r. S. nie potrafił wyjaśnić skąd wziął się na lotnisku i co tam robił.

– Raz twierdził, że jest żołnierzem, a po chwili, że jednak biznesmenem i podróżnikiem mieszkającym w Kanadzie. W paszporcie miał stemple potwierdzające jego liczne podróże po Europie i świecie, w tym po krajach arabskich – mówił nam jeden ze śledczych.

Tyle że „światowe” życie kontrastowało z zawartością jego plecaka, w którym miał m.in. czajnik turystyczny i rzeczy potrzebne do skromnego przetrwania.

Jednorazowe badanie nie wystarczyło biegłym do wydania opinii o Ilii S. Uznali, że potrzebna jest „pogłębiona diagnostyka”, więc sąd skierował go do szpitala na obserwację psychiatryczną. Ostatecznie nie doszła do skutku, bo sąd nie przedłużył mu aresztu, 22 sierpnia wyszedł na wolność, jeszcze przed początkiem obserwacji. Straż Graniczna uznała, że Illia S. zagraża bezpieczeństwu, zakazała mu wjazdu do strefy Schengen na 10 lat i w Dorohusku oddała go ukraińskim służbom. Raczej nie dowiemy się więc, kim naprawdę był i czy na zlecenie obcych służb testował lotniskowe systemy.

To nie koniec, ponieważ niebawem może pojawić się pytanie o poczytalność kolejnego cudzoziemca – 22-letniego Nathana S., Marokańczyka, obywatela Francji, który w lipcu uszkodził instalację w tunelu metra M1 w Warszawie. Według informacji „Rz” sprawa jest poważna, prowadzi ją wydział wojskowy prokuratury, weryfikowana jest hipoteza o akcie sabotażu na zlecenie.

Według naszej wiedzy, Nathan S. do Polski przyleciał samolotem z innego kraju unijnego kilka dni wcześniej, za granicą był notowany.

– Odnośnie podejrzanego ustalono rejestracje procesowe za czyny popełnione w innym kraju członkowskim UE. Podejrzany złożył wyjaśnienia, jednakże są one niespójne – mówi nam prok. Piotr Skiba. I dodaje: – Zgromadzony dotychczas materiał dowodowy niezbicie wskazuje na winę podejrzanego oraz stoi w sprzeczności z jego wyjaśnieniami. Kontynuowane są czynności dowodowe oraz badane są motywy jakimi się kierował – zaznacza.

Czytaj więcej

Dzisiejszy sabotażysta to najemnik z internetowej łapanki

Czy podejrzani zostali przeszkoleni, jak się zachować w razie zatrzymania?

Zatrzymani sprawcy incydentów nie potrafili lub nie chcieli wytłumaczyć się ze swoich działań. Milczeli lub jak Illia S. raczyli śledczych opowieściami, z których nic nie wynikało. Albo – jak Alejandro G.-T. – nieoczekiwanie przyznawali się do choroby psychicznej.

Czy są ludźmi z zaburzeniami, których łatwo wykorzystać, czy symulantami grającymi na bezkarność?

Osoby chore psychicznie mają zablokowany odruch lęku, mogą być wykorzystywane na przykład przez obce służby

gen. Maciej Materka, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego

– Osoby chore psychicznie mają zablokowany odruch lęku, więc są gotowe do wykonywania między innymi takich zadań jak ataki na infrastrukturę. Dodatkowo nie widzą konsekwencji swoich działań. Mogą więc być wykorzystywane na przykład przez obce służby – komentuje gen. Maciej Materka, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Jednak zaznacza, że w grę może wchodzić inny wariant: – Osoba niepoczytalna nie podlega karze więzienia, może być więc również tak, że podejrzani o tym wiedzą i próbują uzyskać łagodniejsze traktowanie – dodaje.

Kiedy prokurator uznaje, że potrzebna jest ocena poczytalności sprawcy? – W większości przypadków wtedy, kiedy podejrzany sam wskazuje, że ma problemy natury psychicznej lub na przykład cierpi na uzależnienia – wyjaśnia nam prok. Marcin Kozak.

Na takie decyzje wpływa w dużej mierze zachowanie samych sprawców. I tu jest już pole do manipulacji.

– Niepokoi mnie powtarzalność doniesień o problemach psychicznych różnych sprawców przestępstw, w tym cudzoziemców podejrzanych o ataki na infrastrukturę, m.in. krytyczną. Należałoby sprawdzić, czy sabotażyści i dywersanci, którzy byli werbowani przez służby w ostatnim czasie, nie otrzymali czegoś w rodzaju instruktażu, co mają robić w razie ewentualnej wpadki – wskazuje Stanisław Żaryn, były zastępca koordynatora służb specjalnych.

I zastanawia się, czy w Polsce i generalnie na Zachodzie nie sięga się zbyt łatwo po sprawdzanie, czy ktoś jest poczytalny, czy nie stajemy się podatni na różnego rodzaju manipulacje. – Może trzeba byłoby wypracować nowe podejście w związku z tym, że rzeczywistość nam brutalnieje, a chwyty psychologiczne są łatwym sposobem unikania odpowiedzialności i więzienia – dodaje nasz rozmówca.