Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka świadoma strategia stała za decyzją o formalnym wykreśleniu partii Zbigniewa Ziobry z ewidencji.
  • Dlaczego projekt polityczny, który miał być konkurencją dla PiS, nie odniósł samodzielnego sukcesu wyborczego.
  • W jaki sposób formacja z kilkuprocentowym poparciem zyskała niewspółmiernie duży wpływ na rządy Zjednoczonej Prawicy.
  • Jakie argumenty za sukcesem, a jakie za porażką projektu przytaczają jego byli członkowie i analitycy sceny politycznej.

– Dziś rozpoczynamy drogę ku zwycięstwu polskiej prawicy – mówił w 2012 roku w podwarszawskich Otrębusach ówczesny europoseł Zbigniew Ziobro. – Życzę nam wszystkim, życzę Polsce zwycięstwa ludzi, którzy mają w sercu patriotyzm, uczciwość i którzy chcą służyć zwykłym ludziom w ich codziennych sprawach. A taką formacją, wierzę, będzie Solidarna Polska! – zagrzewał.

Czytaj więcej

Ziobryści badają szanse na prawicy

Tamtego dnia odbył się kongres założycielski Solidarnej Polski, partii Ziobry, która miała stać się realną konkurencją dla PiS. Tak się jednak nie stało, a jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, projekt ten właśnie definitywnie się zakończył, bo warszawski Sąd Okręgowy podjął postanowienie o wykreśleniu Solidarnej Polski i jej następczyni Suwerennej Polski z ewidencji partii politycznych.

Suwerenna Polska formalnie osobną partią

Decyzja sądu może brzmieć zaskakująco, bo z oficjalnych przekazów wynikało, że partie te dawno już nie istnieją. W 2023 roku w warszawskiej hali Expo XXI odbyła się konwencja, podczas której ogłoszono tzw. rebranding Solidarnej Polski, czyli przekształcenie jej w Suwerenną Polskę.

Zaś w 2024 roku, podczas kongresu w Przysusze, Prawo i Sprawiedliwość oraz Suwerenna Polska połączyły się i podpisały wspólną deklarację ideową. – Idziemy jedną drogą. Mamy wspólne cele i to, co było, chociaż było różnie, nie może się w tej chwili liczyć. Liczy się zwycięstwo – podkreślił wówczas prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Jednak były to gesty głównie polityczne, które nie odpowiadały zmianom w sądzie rejestrowym. Patrząc na to od strony formalnej, w 2023 roku nie doszło wcale do przekształcenia Solidarnej Polski w Suwerenną Polskę, ale do zarejestrowania nowej formacji przy pozostawieniu starej. Z kolei połączenie Suwerennej Polski z PiS w 2024 roku polegało na przejściu działaczy do formacji Jarosława Kaczyńskiego. Z punktu widzenia sądu niewiele się zmieniło, bo Solidarna i Suwerenna Polska pozostały w rejestrze.

Jak już pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, po rzekomym połączeniu z PiS obie partie składały sprawozdania finansowe, które były regularnie odrzucane przez Państwową Komisję Wyborczą. W obecnym roku partie nie złożyły już jednak sprawozdań. Jak informowaliśmy, zrobiły to celowo, bo Ziobro po prostu postanowił, że przestaną formalnie istnieć. – Od czasu zjednoczenia z PiS nie były już pobierane składki członkowskie. Nie było więc pieniędzy, zaś samorozwiązanie partii kosztuje. Najszybszą, najprostszą i najtańszą metodą jest niezłożenie sprawozdania finansowego – mówiła nam osoba z bliskiego otoczenia Zbigniewa Ziobry.

Czytaj więcej

Partie widmo Zbigniewa Ziobry. Co ukrywają Solidarna i Suwerenna Polska?

Sąd decyzję o wykreśleniu obu partii podjął 9 października i nie są one jeszcze prawomocne, bo Ziobro teoretycznie mógł się od nich odwołać. Jednak najprawdopodobniej tego nie zrobił. Do historii przechodzi więc polityczny projekt zapoczątkowany niemal dokładnie 15 lat temu.

Zbigniew Ziobro nie potrafił wykorzystać popularności

Wszystko zaczęło się w listopadzie 2011 roku od usunięcia z PiS trzech posłów do Parlamentu Europejskiego: Tadeusza Cymańskiego, Jacka Kurskiego i Zbigniewa Ziobry. Decyzję podjął komitet polityczny PiS, jednak de facto była ona wymuszona zachowaniem wspomnianych europosłów, którzy w wywiadach prasowych ostro krytykowali kierownictwo PiS. Działo się to w okresie kryzysu ich macierzystej formacji. Prawo i Sprawiedliwość drugi raz z rzędu przegrało wybory do Sejmu i wydawało się, że nie ma już dużych szans na odzyskanie władzy. Z kolei Ziobro czuł się pewnie dzięki swojej popularności wypracowanej w latach 2005-2007, gdy był ministrem sprawiedliwości. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku otrzymał 336 tys. głosów, co stanowiło drugi najwyższy wynik w kraju za Jerzym Buzkiem z PO.

Czytaj więcej

Ziobryści idą na konfrontację

Po tym, gdy z Kurskim i Cymańskim został wyrzucony z PiS, „w geście solidarności” odeszło z Prawa i Sprawiedliwości 16 posłów i jeden senator, którzy tworzyli klub Solidarnej Polski. Rok później powstała partia Solidarna Polska, która swój chrzest bojowy przeszła w czasie eurowyborów w 2014 roku. Zarejestrowała listy we wszystkich okręgach, na których oprócz kandydatów Solidarnej Polski znalazł się słynny pięściarz Tomasz Adamek. Mimo to progu wyborczego nie udało się przekroczyć. Solidarna Polska dostała 3,98 proc. głosów.

Dlaczego nie udało się zdyskontować popularności Ziobry? – Solidarna Polska próbowała zaistnieć w okresie szczytowego kryzysu PiS, prezentując się jako PiS bis, czyli Prawo i Sprawiedliwość bez Jarosława Kaczyńskiego. Postać Zbigniewa Ziobry kojarzyła się z hasłami takimi, jak surowe prawo karne i walka z przestępczością. Zaś nazwa Solidarna Polska miała nawiązywać do do kampanii 2005 roku i wielkiego zwrotu w stronę bardziej solidarystycznego i chadeckiego myślenia o gospodarce i polityce społecznej – mówi politolog z UW prof. Rafał Chwedoruk.

W polskiej polityce nie mogą funkcjonować obok siebie dwie tak podobne partie

politolog z UW prof. Rafał Chwedoruk

Jednak jego zdaniem, w polskiej polityce nie mogą funkcjonować obok siebie dwie tak podobne partie. – Tej prawidłowości doświadczyły później PO i Nowoczesna. A wracając do Solidarnej Polski, zderzyła się ona ze sprawną machiną organizacyjną Prawa i Sprawiedliwości oraz ponadstandardową dawką emocji, towarzyszącą konfliktowi PiS z PO, szczególnie od czasu katastrofy smoleńskiej – mówi prof. Rafał Chwedoruk. – Coraz toporniej szło przejmowanie wyborców, lojalnie trwających przy PiS. Solidarnej Polsce nie powiodły się też próby zostania prawicą dla młodych wyborców. Nieoczekiwanie, wbrew swojej metryce, w tę rolę wszedł Janusz Korwin-Mikke – dodaje prof. Chwedoruk.

Zdaniem eksperta wspomniane eurowybory z 2014 roku były kluczowe dla Solidarnej Polski, bo zdała sobie ona sprawę, że nie może liczyć na samodzielny sukces. – Z drugiej strony prawie 4 proc., nawet przy niskiej frekwencji, stanowiło kapitał polityczny, którego Jarosław Kaczyński nie mógł zlekceważyć, chcąc wygrać wybory w 2015 roku – zauważa ekspert. Jego zdaniem wtedy Solidarna Polska zdecydowała o przeistoczeniu się z samodzielnej partii w silną frakcję w ramach PiS.

Choć Solidarna Polska nie startowała samodzielnie do Sejmu, miała spory wpływ na politykę

Rzeczywiście, w w 2015, 2019 i 2023 roku kandydaci Solidarnej, a następnie Suwerennej Polski startowali z list PiS. A środowisko Ziobry uzyskiwało wpływy niewspółmierne do poparcia sondażowego. Np. w 2019 roku Solidarnej Polsce udało się wprowadzić do Sejmu aż 18 posłów, a lider formacji był ministrem sprawiedliwości przez całe dwie kadencje rządów PiS, osiągając status osoby najdłużej sprawującej ten urząd w historii III RP.

Czytaj więcej

Wniosek o ekstradycję Zbigniewa Ziobry dotarł do władz USA

Jeszcze w 2023 roku środowisko Zbigniewa Ziobry starało się zaznaczyć swoją obecność w polityce, o czym świadczy zmiana nazwy na Suwerenną Polskę. Jednak koniec rządów PiS zbiegł się z problemami osobistymi Ziobry: chorobą, a następnie wyjazdem z kraju w obawie przed aresztowaniem. W styczniu 2026 roku Ziobro wraz z żoną uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Zaś po zmianie władzy w tym kraju wyjechał do USA, gdzie przebywa obecnie. Jak wynika z naszych rozmów, problemy Ziobry były jednym z powodów ostatecznego zakończenia projektu Solidarnej i Suwerennej Polski.

Czy wykreślenie partii przez sąd oznacza, że ten projekt polityczny poniósł klęskę? Czy, zgodnie z diagnozą prof. Chwedoruka, Zbigniew Ziobro zrobił błąd, w zbyt ograniczonym stopniu odróżniając się od PiS? Z tą oceną nie zgadza się europoseł Jacek Ozdoba, były rzecznik Solidarnej i Suwerennej Polski. Jego zdaniem, choć partia nigdy nie wprowadzała samodzielnie posłów do Sejmu, odnosiła spore sukcesy, startując w ramach Zjednoczonej Prawicy, i miała znaczący wpływ na politykę rządu.

Przy dzisiejszych atakach na Zbigniewa Ziobrę zapomina się o jego ewidentnych sukcesach

europoseł Jacek Ozdoba, były rzecznik Solidarnej i Suwerennej Polski

– Nasze środowisko wyrażało obawy dotyczące m.in. Krajowego Planu Odbudowy, polityki klimatycznej i legalności działań Komisji Europejskiej, które po czasie okazały się słuszne. Przy dzisiejszych atakach na Zbigniewa Ziobrę, zapomina się też o jego ewidentnych sukcesach jako ministra sprawiedliwości, takimi jak walka ze zorganizowanymi grupami przestępczymi i mafią VAT-owską, o reformach dotyczących komorników czy sądów rodzinnych. Po dziś dzień strażacy oraz placówki medyczne korzystają ze sprzętu, sfinansowanego w ramach Funduszu Sprawiedliwości, który krytykuje się dziś często, a w rzeczywistości był ogromnym osiągnięciem – dodaje Jacek Ozdoba.

Czy w takim razie Suwerenna Polska nie powinna zostać zlikwidowana? Zdaniem Jacka Ozdoby koniec partii jest wpisany w obecne cele polityczne. – Naszym głównym wyzwaniem jest odsunięcie od władzy Donalda Tuska. Temu właśnie podporządkowane było połączenie z PiS – wyjaśnia europoseł.