Zaskakująca decyzja warszawskiej prokuratury. Po dwóch latach dociekań, czy prezes NIK Marian Banaś złamał prawo, masowo wstawiając swoich ludzi na stanowiska dyrektorów i wicedyrektorów z pominięciem procedury konkursowej, umorzyła śledztwo „wobec braku znamion czynu zabronionego” – ustaliła „Rzeczpospolita”.
– Analiza zgromadzonego materiału nie dała podstaw do stwierdzenia, ze prezes NIK wyczerpał znamiona czynu z art. 231 k.k. – mówi nam prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Kompletnie nie zgadzam się z tym stanowiskiem. To jest oczywiste, że wymóg konkursu istnieje i jest zobowiązujący – komentuje Tadeusz Dziuba, były wiceprezes NIK, który w styczniu 2022 r. zawiadomił o podejrzeniu nadużycia uprawnień i przekroczenia obowiązków przez prezesa Banasia.
Prezes NIK dbał o zapewnienie efektywności?
Marian Banaś wysokie stanowiska w Izbie obsadzał według uznania. Znalazły się na nich osoby bez wymaganego stażu pracy i doświadczenia kontrolerskiego. Efekt: prawie wszyscy dyrektorzy w centrali Izby i w delegaturach mają status p.o., czyli pełniących obowiązki. Ta praktyka wzbudzała kontrowersje jako sprzeczna z ustawą o NIK.
Czytaj więcej
Najwyższa Izba Kontroli forsuje zmiany wzmacniające pozycję Mariana Banasia. Prezes NIK dostałby...
Prokuratura oceniła jednak, że „w świetle obowiązującego prawa nie istnieją jednoznaczne przepisy regulujące procedury powoływania na stanowiska dyrektorów i wice dyrektorów w strukturach NIK”. – W uzasadnieniu podano, że brak jest wyraźnych wymogów co do konieczności przeprowadzania konkursów, a organy administracji mogą stosować praktyki uznaniowe, które nie są sprzeczne z prawem – wskazuje prok. Skiba. Przyjęto, że działania prezesa „były podyktowane zapewnieniem ciągłości i efektywności pracy” i nie wpłynęły negatywnie na funkcjonowanie NIK. A sprawę umorzono „po przesłuchaniu 44 świadków i uzyskaniu wszystkich możliwych dokumentów dotyczących organizacji pracy NIK i regulaminów”.