Prokuratura prześwietla ZAiKS. Niejasne tantiemy

Wątpliwości wobec podziału tantiem oraz powiązania finansowe i personalne ludzi z ZAiKS-u – podejrzenie oszustwa bada prokuratura.

Aktualizacja: 06.07.2023 06:19 Publikacja: 06.07.2023 03:00

Autorzy doniesienia do prokuratury zarzucają ZAiKS-owi m.in. brak przejrzystości przy podziale pieni

Autorzy doniesienia do prokuratury zarzucają ZAiKS-owi m.in. brak przejrzystości przy podziale pieniędzy na utwory i autorów

Foto: DANUTA MATLOCH

Artyści estrady, twórcy szlagierów, które zna cała Polska, twierdzą, że w Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS dochodzi do nadużyć na milionowe kwoty.

„Pieniądze, które mają być wynagrodzeniem twórców, są przekazywane na rzecz fikcyjnych autorów lub poprzez tworzone fundusze, które następnie zasilają finansowo inne podmioty: firmy, fundacje powiązane osobowo z obecnymi władzami ZAiKS” – wskazują w zawiadomieniu trzej twórcy (na tym etapie proszą o anonimowość) i podkreślają, że wyrażają opinie kilkudziesięciu osób – piosenkarzy, kompozytorów, muzyków. „Rzeczpospolita” dotarła do ich zgłoszenia (pierwszy sprawę ujawnił „Newsweek”).

Czytaj więcej

Scenarzyści chcą tantiem od Netflixa i wsparcia rządu

– Śledztwo dotyczy niegospodarności wielkich rozmiarów w Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS oraz niekorzystnego rozporządzenia mieniem, czyli oszustwa. Obejmuje lata 2013–2022 – mówi nam prok. Szymon Banna z Prokuratury Okręgowej w Warszawie (sprawę bada jej wydział wojskowy).

Niejasny rozdział przez ZAiKS środków z tytułu tantiem

W tle domniemanej niegospodarności jest wydatek ok. 15 mln zł na obchody jubileuszu ZAiKS (w 2018 r.) i zakup za 4,6 mln zł (w 2013 r.) pałacu w Janowicach. – Pałac to „pustostan” w ciągłym remoncie. A na jednodniowy jubileusz, bez zagranicznych gwiazd, wydano ok. 15 mln zł. Festiwal w Opolu kosztował wtedy 4 mln zł – wskazuje doniesienie.

W latach 2013–2022 utrzymanie pałacu miało pochłonąć blisko 3,2 mln zł, z tego 2,1 mln zł – wynagrodzenie administratora.

Jednak najwięcej wątpliwości – i to mocno rozpracowywany wątek – budzi rozdział przez ZAiKS środków z tytułu tantiem (należą się kompozytorom i autorom tekstów za wykorzystanie ich utworów m.in. w mediach i lokalach). – Obecny system rozliczeń poprzez tzw. repartycję punktową umożliwia nadużycia – alarmują muzycy. Chodzi o 30–40 mln zł rocznie z opłat od właścicieli lokali z „muzyką na żywo”.

Czytaj więcej

Tina znów króluje na listach przebojów

– Pieniądze te zarezerwowane są tylko na najpopularniejsze piosenki, tzw. evergreeny. Jednak tajemnicą poliszynela jest, że wielu twórców otrzymuje ogromne kwoty z tytułu repartycji punktowej, nie będąc autorami piosenek granych na imprezach komercyjnych – twierdzą twórcy i wskazują śledczym pięć możliwych sposobów nadużyć.

W tym manipulacje w „wykazach utworów” przesyłanych do ZAiKS przez właścicieli lokali płacących za korzystanie z muzyki (wykazują np. inne piosenki niż były grane) oraz pomyłki w utworach zgłoszonych przez nadawców (np. telewizyjnych) – przez błędny wpis, honorarium zamiast do twórcy, trafia do budżetu ZAiKS jako „tantiemy niezidentyfikowane”.

– Przez kilkanaście lat tworzyłem oprawy muzyczne programów telewizyjnych, moje utwory odtwarzano w dzień jako przerywniki programów „ID” stacji TV, a często nocą, przez kilka godzin były wykorzystywane jako zapętlony podkład muzyczny kanału. Niedawno zacząłem sprawdzać wpływy z tantiem i okazało się, że w przypadku jednego utworu wydawca wpisał do metryczki inicjał mojego imienia, zamiast pełnych danych. Tantiemy z emisji tylko tego utworu to ok. 10 tys. zł. Gdybym nie naciskał na sprawdzenie, trafiłyby do ZAiKS jako „niezidentyfikowane” – mówi „Rz” kompozytor, współautor zgłoszenia.

Szacuje, że z ZAiKS zamiast pełnego wynagrodzenia z tytułu naliczeń tantiem autorskich mógł w niektórych wypadkach otrzymać tylko ok. 10 proc. należnych sum. Co się stało z resztą? – Wiedzę posiada zarząd stowarzyszenia i choć ma ustawowy obowiązek, takową z nami się nie dzieli – wskazuje nasz rozmówca.

Czytaj więcej

Prawo autorskie wkroczy w XXI wiek? Spór o tantiemy za korzystanie z utworów w Internecie

ZAiKS nie udostępnia listy utworów, których przez błędny opis nie przypisano do rzeczywistego autora – choć ustawa o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi nakazuje mu podjąć „niezbędne czynności” w celu „ustalenia uprawnionych”, w tym publikację w internecie.

– Brak publikowania przez ZAiKS błędnie zgłoszonych utworów traktuję jako ewidentne łamanie prawa i możliwość świadomego działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowych osób decyzyjnych w stowarzyszeniu, z jego zarządem na czele – ocenia nasz rozmówca. – Zasadne jest więc pytanie, czy system jest ułomny, czy jest to modus operandi zarządów stowarzyszenia wypracowany i utrwalany przez lata.

„Brak przejrzystości pozwala podzielić pieniądze na utwory, które nigdy nie były grane, a w wyniku manipulowania wykazami i ich zawartością finalnie pieniądze otrzymują najczęściej twórcy, którzy nigdy nie napisali piosenki, która odniosła sukces komercyjny, jest popularna i często grana w radio czy TV, zamiast twórców rzeczywistych” – wskazuje doniesienie.

Tantiemy. Prywatne firmy przejmują rynek

Mocno rozpracowywany jest wątek możliwych powiązań niektórych osób z ZAiKS-u (z ostatniej dekady) z prywatnymi firmami oferującymi tzw. muzykę niezależną (royalty free music), za którą nie trzeba wnosić opłat np. do ZAiKS. – Powstał taki „ZAiKS Bis” i bez kontroli zarabia na muzyce – mówią twórcy. – Ludzie z tych firm to „no name’y”, przejmują lokal za lokalem, bo oferują tańszy abonament za korzystanie z utworów.

Jedna z firm w kilka lat miała pozyskać 35 tys. klientów (a mieści się w mieszkaniu w bloku, pracują w niej dwie osoby).

– Hipotetycznie tyle lokali wysłało rezygnacje i ZAiKS nie zauważył, że ktoś mu podbiera klientów? – pytają twórcy. I liczą: mała restauracja za korzystanie z muzyki płaciłaby dla ZAiKS ok. 900 zł rocznie. Przy 35 tys. klientów to 31 mln zł, a w kilka lat – 200 mln zł.

Nieprawidłowości w ZAiKS mają być kopią procederu, jaki miał miejsce w Hiszpanii

– I chodzi nie tylko o tantiemy. Muzyka niezależna – składanki niewiadomego pochodzenia wypierają polskie utwory. W galeriach handlowych w stolicy nie ma moich piosenek, a na koncertach biją rekordy popularności – mówi nam topowy muzyk, współautor doniesienia.

Według zawiadamiających działalność takich firm jest niezgodna z unijną dyrektywą z 2018 r. i z polskim prawem.

Zarządzanie „prawami autorskimi lub pokrewnymi” jest według ustawy z 2018 r. działalnością reglamentowaną. Licencji na publiczne odtwarzanie utworów udzielają organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ), w tym ZAiKS. A te muszą posiadać zezwolenia ministra kultury – rządowy portal podaje, że ma je 12 OZZ-ów. I żadna firma od „muzyki bez opłat”.

– Jest państwowy regulator i nie powinno być tak, że każdy może otworzyć działalność i udawać, że zastępuje ZAiKS – mówi nam Przemysław Drabek, poseł sejmowej Komisji Kultury. – Firmy od „muzyki niezależnej” przejęły dużą część rynku. Wypadałoby sprawdzić, czy niektóre nie są „słupami” do wyciągania pieniędzy – dodaje.

Czytaj więcej

Strajk scenarzystów. Trwa thriller negocjacji

Uważa, że „organ mający dbać o dobro twórców nie podejmował starań dla ograniczenia działalności takich firm”. – Rynek został odebrany polskim twórcom, skala trochę przeraża – mówi poseł Drabek, który poprosił wicepremiera Piotra Glińskiego o kontrolę w ZAiKS-ie.

Muzycy sugerują, że za przejmowaniem rynku przez prywatne firmy mogą kryć się powiązania – wskazują na roszady urzędników, którzy w ministerstwie ustalali stawki opłat za korzystanie z muzyki, a potem przeszli do ZAiKS-u czy firm od „muzyki niezależnej”. Pytają wręcz: czy stawek celowo nie wywindowano, co napędziło klientów prywatnym firmom?

W aktach śledztwa są materiały prasowe dotyczące Stowarzyszenie Autorów i Twórców SGAE – to hiszpański odpowiednik ZAiKS-u. Powód?

– Uważamy, że opisana w nich historia jest niemal kopią procederu, jaki u nas ma miejsce – mówią nam autorzy doniesienia. – Niejasne rozliczanie tantiem, firmy z twórczością niezależną przejmujące rynek, prywatne podmioty, do których tam trafiały, m.in. na specjalne konta w Szwajcarii, ogromne pieniądze z nielegalnych rozliczeń. Straty dla artystów w Hiszpanii sięgały 400 mln euro, a 18 osób z kierownictwa i zarządu zostało aresztowanych – wskazują.

Było skromniej?

Anna Klimczak, rzeczniczka ZAiKS, odpiera stawiane przez twórców zarzuty. O rozliczaniu tantiem mówi: „W przypadku utworów umieszczonych w wykazach, które Stowarzyszenie otrzymuje od licencjobiorców, wynagrodzenia wypłacane są uprawnionym na bieżąco z uwzględnieniem obowiązujących w ZAiKS terminów podziałów i wypłat (zgodnie z wymogami ustaw)”.

Uważa, że „Istnienie na rynku firm oferujących royalty free music umożliwia nie tylko prawo, ale również często sami twórcy, którzy godzą się na udostępnianie swoich utworów, rezygnując ze swojego prawa do wynagrodzenia”.

– Stowarzyszenie nie może zakazać prowadzenia działalności przedsiębiorcom oferującym „muzykę bez tantiem”, jako że ci – co do zasady – działają zgodnie z prawem. Nie podlegają oni pod ustawę z 15 czerwca 2018 r. o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi – podkreśla rzeczniczka. Dodaje, że podmioty te „świadczą odpłatne usługi w oparciu o utwory, do których nabyły prawa”. Ocenia, że „z muzyki royalty free korzysta ok. 30–35 proc. przedsiębiorstw, i podobnie jest w innych krajach w Europie”. Nieoficjalne dane mówią o ok. 68 proc.

Ilu klientów wypowiedziało ZAiKS umowy? Rzeczniczka wskazuje tylko, że w ubiegłym roku zawarto 37 tys. umów na wykorzystanie muzyki w biznesie, w 2021 r. 25 tys., w 2020 r.– 23 tys. (a tantiemy pozyskane z tytułu publicznych wykonań i odtworzeń w 2022 r. wyniosły 118 mln zł, rok wcześniej 66 mln zł). – Jak przy pandemii i lockdownach ZAiKS mógł podpisać 23 tys. umów na wykorzystanie muzyki w biznesie, skoro biznes był zamknięty – pytają muzycy.

Rzeczniczka przyznaje, że „W Pałacu nie działają pracownie, gdyż nie udało nam się pozyskać unijnych funduszy na ten cel. Dotychczasowy koszt jego utrzymania to ok. 20 tys. zł miesięcznie” (konserwacja zabytku, ogrodu i całodobowy dozór).

Rzeczniczka przekonuje, że na obchody stulecia ZAiKS wydano „nie 15, a 10 mln złotych”. – Ale w tej kwocie mieści się nie tylko koncert galowy, ale też koszty czterech wydawnictw, dwóch wystaw i kilku konkursów okolicznościowych z różnych dziedzin sztuki – podaje Klimczak. Ok. 4 mln zł wydano m.in. „przeznaczono na nagrody i wyróżnienia dla twórczyń i twórców, a także wynagrodzenia autorskie za utwory wykorzystane podczas koncertu jubileuszowego”.

Trwające od marca śledztwo zostało objęte nadzorem służbowym przez Departament ds. Przestępczości Gospodarczej w Prokuraturze Krajowej oraz Prokuraturę Regionalną w Warszawie.

Artyści estrady, twórcy szlagierów, które zna cała Polska, twierdzą, że w Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS dochodzi do nadużyć na milionowe kwoty.

„Pieniądze, które mają być wynagrodzeniem twórców, są przekazywane na rzecz fikcyjnych autorów lub poprzez tworzone fundusze, które następnie zasilają finansowo inne podmioty: firmy, fundacje powiązane osobowo z obecnymi władzami ZAiKS” – wskazują w zawiadomieniu trzej twórcy (na tym etapie proszą o anonimowość) i podkreślają, że wyrażają opinie kilkudziesięciu osób – piosenkarzy, kompozytorów, muzyków. „Rzeczpospolita” dotarła do ich zgłoszenia (pierwszy sprawę ujawnił „Newsweek”).

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Przestępczość
Ukraińcowi w Warszawie ukradziono 2 miliony zł. Został aresztowany
Przestępczość
Sędzia poza kontrolą służb. Jak Tomasz Szmydt wyjechał z Polski?
Przestępczość
Zarzuty szpiegostwa dla Tomasza Szmydta? Grozi mu dożywocie
Przestępczość
Polacy wśród oskarżonych o obrót kokainą i opium. CBŚP przechwyciło ponad 1,8 mln porcji narkotyku
Przestępczość
Próba podpalenia synagogi w Warszawie. 16-latek nie zdradził co nim kierowało