We wtorek sąd w Kopenhadze przedłużył tymczasowy areszt dla właściciela łodzi podwodnej, duńskiego wynalazcy Petera Madsena, który podejrzewany jest o zabicie dziennikarki oraz niewłaściwe postępowanie z jej ciałem.

46-letni amatorski konstruktor łodzi podwodnych i rakiet zaprzecza obydwu zarzutom i odmówił dobrowolnego przedłużenia tymczasowego aresztowania.

Prokurator Jakob Buch-Jepsen powiedział w sądzie, że na ciele Kim Wall znaleziono ślady DNA Madsena. Jak wynika ze śledztwa, brakujące kończyny i głowa dziennikarki (tułów został znaleziony na wybrzeżu w pobliżu Kopenhagi) zostały celowo odpiłowane. Śledczy znaleźli też na ciele ofiary czternaście ran ciętych, m.in. w okolicach brzucha i klatki piersiowej. Według prokuratury rany zostały zadane w momencie śmierci lub wkrótce później.

Śledztwo doprowadziło także prokuratorów do dysku twardego, prawdopodobnie należącego do Madsena, na którym zapisane były filmy przedstawiające egzekucje kobiet. Ofiary były m.in. wieszane i palone. Zdaniem organów ścigania filmy są raczej autentyczne.

Oskarżony podczas przesłuchania stwierdził, że nie tylko on, ale i inni użytkownicy mieli dostęp do dysku, na którym znaleziono filmy.

Podczas poprzedniego przesłuchania, z zeszłym miesiącu, właściciel łodzi podwodnej UC3 Nautilus stwierdził, że dziennikarka zmarła w wyniku przypadkowego przygniecenia przez właz do łodzi. Miał on ważyć 70 kilogramów i zmiażdżyć czaszkę Kim Wall. Madsen wyjaśniał też, że wpadł w panikę i postanowił "pochować ją w morzu", ale nie był w stanie wytłumaczyć, dlaczego ciało zostało okaleczone.

Dziennikarka Kim Wall 10 sierpnia wypłynęła z Peterem Madsenem, żeby zrobić reportaż o jego wynalazku – prywatnej łodzi podwodnej. Wówczas widziano ją po raz ostatni. Dzień później Madsen zgłosił awarię łodzi i ją zatopił. W tym samym czasie, partner znanej dziennikarki, zgłosił jej zaginięcie.