Sprzedaż francuskiego szampana wzrosła w 2021 roku do rekordowej wartości 5,5 mld euro. Popyt rósł pomimo utrzymujących się ograniczeń pandemicznych, które utrudniają działalność restauracjom i barom. Utrudnienia w funkcjonowaniu gastronomii nie przeszkodziły jednak szampanom w zalewaniu rynku – sprzedano około 322 mln butelek, o 32 procent więcej niż w 2020 roku, gdy sprzedaż załamała się z powodu pandemii Covid-19. Spadek był wtedy głęboki – o 20 procent.

Łączny wzrost o 32 procent oznacza, że rynek szampana odrobił straty z nawiązką. Stało się tak nie tylko dzięki rodzimemu rynkowi – jak podaje stowarzyszenie Comité Champagne we Francji odnotowano 25 proc. wzrostu i sprzedano 142 mln butelek, ale także dzięki rekordowemu eksportowi. Zagraniczni klienci kupili 180 mln butelek szampana.

Według Comité Champagne tylko część wzrostu popytu stanowiło uzupełnianie zapasów przez restauracje. W związku z obostrzeniami, które ograniczają ruch turystyczny coraz więcej osób pije szampana w domach.

- Klienci zdecydowali się rozpieszczać się w domu i stworzyć sobie nowe chwile na zabawę i dzielenie się, pomimo ponurej atmosfery – twierdzi, w cytowanym przez „The Guardian” komunikacie Comité Champagne.

Boom na szampana nastąpił w momencie, w którym winnice nie miały szczęścia. Silnie przymrozki wiosną, a następnie ulewne deszcze w lecie spustoszyły winnice we Francji, co przełoży się na małą liczbę butelek z rocznika 2021. Równocześnie popyt nieco zaskoczył niektórych producentów – Dom Perignon i Moët & Chandon miały chwilowe problemy z dostawami, a szampany Ruinart były momentami niedostępne w Hiszpanii.

Tradycyjnie jednak producenci szampana trzymają miliony butelek w piwnicach, więc o stałość dostaw nie trzeba się martwić.

Czytaj więcej

Francuski koniak znów na topie. Sprzedaż wystrzeliła