Według serwisu Stuff.nz centra ogrodnicze posiadają listy z dziesiątkami oczekujących, którzy chcą mieć własne drzewko. To efekt ceny za jeden owoc w okolicach 2 dol. Jeszcze na początku roku za owoc awokado żądano nawet 4,6 dol.

- Ludzie pytają o awokado przez cały dzień, codziennie – mówi Lloyd Houghton, właściciel szkółki rośli. Niestety nie ma co liczyć na nowe dostawy do końca września.

Czytaj także: Rekordowo drogie awokado? To wina hipsterów

Popyt na młode drzewka rośnie ze strony osób prywatnych i firm. Jeszcze 5 lat temu, żeby zaspokoić rynek wystarczyło 30 tys. drzewek. Teraz owoc stał się przysmakiem w kraju i za granicą, a popyt skoczył do 200 tys. drzewek. Niestety od posadzenia drzewka potrzeba aż 2 lat, żeby móc je sprzedać. Kolejne 5 lat trzeba czekać na jego owoce.

Wysoki popyt napędził falę przestępczości w Nowej Zelandi. Lokalne media informują, że pod osłoną nocy, a nawet w biały dzień, z drzew znikają owoce, których wartość idzie w tysiące dolarów.

Czytaj także: Najlepsza praca świata czeka na testera awokado

Plantatorzy podejrzewają, że złodzieje są zorganizowani, a zdobyte awokado sprzedają detalistom, których nie obchodzi, z jakiego źródła pochodzą owoce.