Nie milkną kontrowersje wokół udziału Sławomira Cenckiewicza w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Szef BBN nie ma dostępu do informacji niejawnych ze względu na trwające postępowanie sądowo-administracyjne. Pomimo tego wziął on udział w posiedzeniu na podstawie jednorazowej zgody wydanej przez szefa Kancelarii Prezydenta.
Czytaj więcej
Ponad trzy i pół godziny dyskusji o finansowaniu zakupów wojskowych z programu SAFE na posiedzeniu RBN było zdecydowanie najbardziej merytoryczną i...
Sławomir Cenckiewicz na posiedzeniu RBN. Na jakiej podstawie prawnej wydano mu zgodę?
Zgodnie z art. 34 ust. 5 ustawy o ochronie informacji niejawnych w szczególnie uzasadnionych przypadkach szef Kancelarii Prezydenta (ale też np. kancelarii Sejmu, Senatu, prezesa Rady Ministrów czy nawet poszczególni ministrowie) może wyrazić pisemną zgodę na jednorazowe udostępnienie określonych informacji niejawnych osobie nieposiadającej odpowiedniego poświadczenia bezpieczeństwa.
Może nawet wyrazić pisemną zgodę na udostępnienie informacji niejawnych o klauzuli "tajne" lub "ściśle tajne" osobie, wobec której wszczęto poszerzone postępowanie sprawdzające. Co ciekawe, we wcześniejszym spotkaniu u prezydenta z szefami służb specjalnych, które toczyło się w reżimie klauzuli ściśle tajne, Sławomir Cenckiewicz nie wziął udziału, do czego przyczynił się stanowczy sprzeciw ze strony służb.
ABW przeprowadzi kontrolę w Kancelarii Prezydenta
– Jeśli ktoś jest w trakcie postępowania kontrolnego, jeśli chodzi o jego poświadczenie bezpieczeństwa, to nie ma żadnego trybu, nawet jednorazowej zgody szefa KP, do tego, by uczestniczył w takim posiedzeniu – mówił w radiu TOK FM Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych. I zapowiedział przeprowadzenie kontroli przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Jak dodał w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora, brak możliwości wydania jednorazowej zgody wynika z art. 33 ust. 7 ustawy o ochronie informacji niejawnych.
Przepis ten stanowi, że po otrzymaniu zawiadomienia o wszczęciu kontrolnego postępowania sprawdzającego, „kierownik jednostki organizacyjnej lub osoba uprawniona do obsady stanowiska uniemożliwia osobie sprawdzanej dostęp do informacji niejawnych”.
Czytaj więcej
Po prawie czterech godzinach posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, zwołane przez prezydenta Karola Nawrockiego, opuścił premier Donald Tusk....
Jak mówi „Rzeczpospolitej” Jacek Mąka, były zastępca szefa ABW, art. 34 ust. 5 to swego rodzaju wytrych. W przeszłości był już wielokrotnie używany do tego, by dopuścić do informacji niejawnych osoby, które nie mają stosownego certyfikatu.
– Choć w przepisie jest mowa o jednorazowej zgodzie, w praktyce ta procedura była stosowana wielokrotnie w stosunku do tej samej osoby. Przykładowo wobec Daniela Obajtka, byłego prezesa Orlenu, ówczesny minister aktywów państwowych Jacek Sasin wydawał ponad 20 takich jednorazowych zgód – przypomina ekspert.
– Jest to przepis nieostry, który w wielu analogicznych ustawach obowiązujących w UE nie ma odpowiednika, natomiast w Polsce, od początku obowiązywania jest stosowany dość powszechnie – dodaje Jacek Mąka. Jego zdaniem choć przepis może być, jak pokazuje praktyka, wykorzystywany do obchodzenia ustawy, to ma on swoje uzasadnienie.
– Wszystko zależy, jak się go stosuje. W sytuacji gdy np. powstaje nowy rząd i jego członkowie jeszcze nie mają poświadczenia bezpieczeństwa, a zachodzi jakaś pilna potrzeba dopuszczenia danej osoby np. do informacji zastrzeżonych, to istnienie takiej furtki wydaje się mieć sens. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że postępowanie sprawdzające trwa minimum pół roku. Ta regulacja nie powinna być natomiast wykorzystywana do obchodzenia przepisów, bo wówczas ochrona informacji niejawnych staje się fikcją – tłumaczy Jacek Mąka.
Jednak czym innym jest sytuacja, gdy jednorazową zgodę otrzymuje osoba, która nie ma poświadczenia bezpieczeństwa, bo nigdy go nie miała, a czym innym, gdy otrzymuje ją ktoś, komu odebrano dostęp do informacji niejawnych.
– W ubiegłych latach było tak, że jeśli ktoś miał postępowanie kontrolne, to na tego typu posiedzenia nie był wpuszczany. Tak było np. przez pewien czas z gen. Jarosławem Kraszewskim, wobec którego Służba Kontrwywiadu Wojskowego prowadziła kontrolne postępowanie sprawdzające, co było pokłosiem wojny między ówczesnym ministrem obrony Antonim Macierewiczem a prezydentem Andrzejem Dudą – słyszymy od osoby, która przepracowała wiele lat w BBN.
Sprawa Cenckiewicza. Możliwe zarzuty dla Zbigniewa Boguckiego
Przypomnijmy, że Sławomir Cenckiewicz utracił poświadczenie bezpieczeństwa na skutek decyzji SKW w lipcu 2024 r. Jako powód wskazano zatajenie w ankiecie bezpieczeństwa informacji o przyjmowaniu leków. – Co prawda postępowanie sądowo-administracyjne w tej sprawie nie zostało zakończone, ale cofnięcie poświadczenia bezpieczeństwa ma skutek natychmiastowy i taka osoba traci od razu prawo dostępu nawet do dokumentów o najniższej klauzuli „zastrzeżone”. Nie daje bowiem już rękojmi zachowania informacji niejawnej – tłumaczy mec. Antoni Kania-Sieniawski, adwokat specjalizujący się w sprawach dotyczących dostępu do informacji niejawnych.
Jak dodaje, w przypadku Sławomira Cenckiewicza istotne jest również to, że ma on postawione zarzuty karne w związku z pomocnictwem w ujawnieniu fragmentów Planu Użycia Sił Zbrojnych RP.
– Moim zdaniem to nadzwyczajna sytuacja, która powoduje, że nie można wydać jednorazowej zgody w stosunku do osoby, która nie tylko nie ma dostępu, ale ma wręcz zarzuty w związku z niewłaściwym postępowaniem z informacjami niejawnymi. Jeśli finalnie okaże się, że decyzje o cofnięciu poświadczenie bezpieczeństwa były słuszne, to udzielenie mu jednorazowej zgody może być potraktowane jako naruszenie artykułów 231, 265 i 266 kodeksu karnego – podkreśla ekspert. Chodzi o przekroczenie uprawnień i ujawnienie informacji niejawnych.
Ten drugi czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności.
Czytaj więcej
Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada, czy doszło do przestępstwa w związku z ujawnieniem informacji o stanie zdrowia szefa Biura Bezpieczeństwa Na...