Reklama

Mało zaangażowany rodzic nie zmusi dzieci, by chodziły do publicznej szkoły

Mało zaangażowany rodzic nie może zmusić dzieci, by chodziły do publicznej szkoły, jeśli wcześniej zgodził się na edukację domową, a taka forma nauki pozwala im osiągać dobre wyniki – uznał sąd.
Mało zaangażowany rodzic nie zmusi dzieci, by chodziły do publicznej szkoły

Foto: Adobe Stock

Sąd Okręgowy w Radomiu zajął się sprawą rodziców, którzy nie zgadzali się co do sposobu nauki trójki swoich dzieci. Ponieważ każde z nich jest ponadprzeciętnie uzdolnione, wyprzedza w rozwoju swoich rówieśników i ma sprecyzowane zainteresowania ich rodzice zdecydowali, że będą one uczyć się w systemie edukacji domowej - w prywatnej szkole podstawowej i liceum. Dzieci korzystają z podręczników szkolnych i realizują treści programowe przewidziane dla danej klasy, konsultują się z nauczycielami, a raz w roku zdają egzaminy końcowe, z których zawsze uzyskują dobre wyniki. Zdaniem rodzeństwa taka forma nauki pozwoliła każdemu z nich wypracować własne nawyki, skupić się na realizacji pasji, ale też zachować kontakt z rówieśnikami.

Po rozstaniu rodziców dzieci pozostają pod opieką matki, zaś relacja z ojcem zeszła na dalszy plan. Ich zdaniem jest on mało zaangażowany w ich wychowanie, nie uczestniczy w ich życiu i nie liczy się z ich zdaniem. Cofnął też zgodę na kontynuowanie przez nie nauki w dotychczasowej szkole i systemie. Chciał, by uczyły się w szkole publicznej, a on zyskał możliwość większej nad nimi kontroli.

Czytaj więcej

Jeden rodzic nie może sam wybrać dziecku szkoły

Sąd: dzieci w publicznej szkole to dodatkowy obowiązek dla rodzica, który faktycznie się nimi zajmuje 

Sprawa trafiła najpierw do Sądu Rejonowego w Lipsku, który na wniosek matki wyraził zgodę na kontynuowanie nauki w domu. SR przypomniał, że realizując zasadę dobra dziecka trzeba wziąć też pod uwagę jego zdanie, zwłaszcza jeśli osiągnęło ono odpowiedni wiek. A tak było w przypadku dzieci skonfliktowanej pary, które miały już 9, 13 i 15 lat, zaś przed sądem podkreśliły, że dotychczasowa forma nauki jak najbardziej im odpowiada.

Sąd przypomniał, że nauczanie domowe jest zgodną z prawą formą spełnienia obowiązku szkolnego i może z niej skorzystać każdy uczeń. Zaś przymuszenie dzieci do zmiany szkoły, byłoby sprzeczne z ich dobrem. Według sądu ojciec nie przedstawił też żadnych argumentów przemawiających za takim rozwiązaniem. Gdyby zaś rodzeństwo zaczęło chodzić do szkoły, to na matkę spadłyby dodatkowe obowiązki związane z codziennym szykowaniem dzieci do szkoły oraz zawożeniem i odbierania ich z placówek. Ojciec mieszka bowiem w innym mieście. Zdaniem sądu swoim zachowaniem naraził on dzieci na niepotrzebny stres i niepewność, co do ich dalszego losu.

Reklama
Reklama

Choć nie zgodził się on z decyzją SR, radomski SO oddalił jego apelację i podzielił decyzję sądu niższej instancji, że decyzję dzieci trzeba uszanować. - Brak jest uzasadnionych podstaw do twierdzenia, iż zmiana szkoły przyczyni się do lepszego rozwoju dzieci i będzie zgodna z ich dobrem – skonkludował.

Wyrok jest prawomocny.

Sygn. akt: IV Ca 214/24

Plus Minus
Edukcja domowa i rozczarowanie polską szkołą
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama