Za sprawą rządowej noweli wydanie nieletniego na podstawie konwencji haskiej będzie wstrzymywane do czasu rozpatrzenia skargi kasacyjnej w danej sprawie (co i tak trwa szereg miesięcy), ale nie na czas rozpatrzenia kolejnej skargi – nadzwyczajnej, co by tę procedurę jeszcze bardziej przedłużyło.

Dzieci i sądy

Takie zmiany uchwalił Sejm, ale senatorowie wnieśli poprawkę, nie godząc się na przedłużanie niewykonywania prawomocnego wyroku nakazującego wydanie dziecka na czas przeprowadzenia tej drugiej procedury. Teraz sprawa jest w rękach Sejmu, czy zechce i zdoła odrzucić poprawkę Senatu.

– Senat wymierzył cios w polskie dzieci, trzeba bronić dobra dzieci, a nie grać nimi politycznie, tak jak zaczęło się to dziać w Senacie – skomentował decyzje Senatu minister w KPRM Michał Wójcik, który przedkładał projekt w parlamencie.

Celem konwencji haskiej jest szybkie zapewnienie powrotu dziecka do miejsca, z którego bez zgody drugiego rodzica czy sądu zostało zabrane, uprowadzone. Takie przymusowe powroty budzą wielkie emocje i stres także u dzieci i są mocno eksponowane w mediach. Na szczęście nie ma ich dużo.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy wydał wyrok ws. rodzicielskiego porwania dziecka

Uchwalona przez Sejm nowela kodeksu postępowania cywilnego zmierza do złagodzenia rygoryzmu tej procedury. Stanowi, że wniesienie przez prokuratora generalnego, rzecznika praw dziecka lub rzecznika praw obywatelskich skargi kasacyjnej wstrzymuje prawomocne postanowienie sądu nakazującego na podstawie konwencji haskiej, aby nieletni wrócił do państwa swego stałego pobytu (praktycznie do drugiego rodzica).

Chodzi o to, aby przed wniesieniem skargi kasacyjnej do SN, ale też skargi nadzwyczajnej, oraz w czasie jej rozpoznawania dziecko nie zostało wydane do innego kraju. Jak to było m.in. w jednej z ostatnich spraw, w której 9 sierpnia 2021 r. prokurator generalny skierował skargę kasacyjną, a już 18 sierpnia 2021 r. dziecko zostało przymusowo odebrane matce i wraz z ojcem wyjechało do Norwegii.

Senat temperuje

Senat uznał, że to zbyt daleko idące ograniczenie konwencyjnej procedury, i wniósł poprawkę usuwającą przepis przewidujący wstrzymanie wykonania nakazu wydania dziecka, także w okresie badania skargi nadzwyczajnej, co zabiera dodatkowo ok. roku.

– Chodzi o to, żeby to postępowanie nie przeciągało się w nieskończoność, nie trwało długo, żeby było jak najszybciej podjęte – uzasadniała poprawkę senator sprawozdawca Bogusława Orzechowska.

Ale senatorowie byli podzieleni, w jednym była zgoda, jak mówił senator Krzysztof Kwiatkowski, sprawozdawca Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Praw Człowieka, która nie wnosiła poprawki, że chodzi tu o niezwykle delikatną sferę, związaną z realizacją praw rodzicielskich z jednej strony, a drugiej o wartości związane z realizacją rozstrzygnięć sądowych, kiedy także czas ich realizacji jest oczywiście istotny.

Minister Wójcik był w Senacie dopytywany także o skalę sporów o uprowadzenie dziecka, ale takich spraw nie było wiele. W ciągu ostatnich pięciu lat było ok. 500 wniosków o nakazanie powrotu dziecka za granicę, a nakazów powrotu – 124. Skarg do SN było 14, a cztera orzeczenia sądu apelacyjnego zostały uchylone.

Anisa Gnacikowska, adwokat

Dziecko uprowadza, mówiąc językiem prawa, zwykle tzw. rodzic pierwszoplanowy, w polskich warunkach zwykle matka – Polka, która bardziej jest zaangażowana w opiekę nad dzieckiem niż ojciec cudzoziemiec. I choć te sprawy mają w sądach priorytet, to trwają w każdej instancji kilka miesięcy, a nierzadko jeszcze wnoszona jest skarga kasacyjna, której w innych sprawach rodzinnych nie ma, nawet gdy rodzic zabrał dziecko na koniec Polski wbrew drugiemu rodzicowi. Uważam, że trzy instancje sądowe zapewniają dostateczne rozpoznanie spraw, które zgodnie z konwencją haską winny być rozpoznawane szybko, a wprowadzenie jeszcze skargi nadzwyczajnej i automatycznego wstrzymywania wykonania wyroku byłoby dużą przesadą.