Sądy orzekają w ostatnich latach ok. 60 tysięcy rozwodów rocznie. Z tego ponad jedna czwarta to rozwody osób w średnim wieku i starszych, ze stażem małżeńskim ponad 20 lat. Odsetek ten stale rośnie.
Niedawno jedno z kolorowych pism poinformowało, że żona Wojciecha Jaruzelskiego, Barbara, rozważała rozwód z 90-letnim generałem z powodu panoszenia się w ich mieszkaniu opiekunki. Plotkę podchwyciły nawet zagraniczne media.
Tego rodzaju sprawy rozwodowe nieco różnią się od tych, które dotyczą ludzi młodych, a sądy nie udzielają ich wcale tak chętnie.
Bardziej zawstydzić, ?niż naprawdę odejść
Wiek małżonków determinuje wiele problemów i sędziowie muszą na nie zwracać uwagę. Dzieci zwykle są już dorosłe lub prawie dorosłe, więc nie ma kłopotów z alimentami, władzą rodzicielską ani kontaktami. To skraca i ułatwia postępowanie rozwodowe. Gdy jednak jedna ze stron jest dużo słabsza materialnie od drugiej, ważne dla niej staje się uzyskanie rozwodu z wyłącznej winy drugiego małżonka. Pozwala to żądać alimentów zwanych wyrównawczymi.
– Przesłanki udzielenia rozwodu są takie same bez względu na wiek małżonków – mówi adwokat Roman Nowosielski. – Łatwiej jednak podjąć taką decyzję w odniesieniu do ludzi młodych, zwłaszcza gdy nie mają dzieci i czują, że nie są do siebie dopasowani. Dzięki rozstaniu dostają drugą szansę.
Tej szansy nie mają zazwyczaj osoby starsze. Gdy przychodzą do sądu, ich decyzja jest bardziej przemyślana i zwykle dramatyczna.
– Ale i w takich sprawach jest miejsce na zmianę decyzji. Sędziowie o tym wiedzą, i jak prawie przy wszystkich rozwodach, grają nieco na zwłokę, odraczając rozprawy czy zawieszając je na pewien czas – dodaje mec. Nowosielski. – Liczą po prostu na porozumienie.
– To, że relatywnie mniej rozwodów jest w starszej grupie wiekowej, wynika nie z odmiennej sytuacji prawnej, ale z uwarunkowań natury psychologicznej i społecznej – wyjaśnia adwokat Anisa Gnacikowska. To dlatego, że osoby starsze rzadziej decydują się na tak ogromną zmianę w życiu.
– Lepsze jest znane zło niż nieznana przyszłość. Z tego względu bardzo często kobiety, które mąż porzucił dla drugiej, nierzadko młodszej, wnoszą o oddalenie powództwa o rozwód. W takiej sytuacji sąd uwzględnia żądanie kobiety, która często nie pracowała, poświęciła życie na wychowanie dzieci i w tym wieku nie ma już szans na znalezienie pracy czy nabycie praw do emerytury – dodaje mec. Gnacikowska.
– Rozwód ludzi w wieku 70 plus to wyjątek, wywołany jakimś dramatycznym zdarzeniem – twierdzi adwokat Andrzej Michałowski. I dodaje, że często bardziej chodzi o zawstydzenie współmałżonka, postawienie na swoim niż o rzeczywiste rozstanie.
O co potrafi ?zapytać sędzia
Sprawy rozwodowe wymagają wyjątkowego taktu, a co za tym idzie odpowiedniej obsady sędziowskiej i dobrze dobranych pełnomocników. Trzeba dociec przyczyn konfliktu, bo czasem ludzie po prostu potrzebują wysłuchania. W takim przypadku bardzo ważny jest sędzia z empatią.
– Niedawno prawie 70-letnia powódka nie chciała powiedzieć, dlaczego domaga się rozwodu. Wyjaśniała, że wstydzi się opowiadać tak młodym ludziom – choć na sali byli wyłącznie 50-latkowie. Okazało się, że nie jest w stanie sprostać seksualnym oczekiwaniom męża. Właściwie poprowadzona rozmowa, trochę nieformalna, doprowadziła do zawieszenia postępowania. Mam nadzieję, że także do zgodnego wspólnego życia, chociaż tego nigdy nie wiemy na pewno – twierdzi mec. Michałowski.
– Prowadziłam sprawę o rozwód starszych ludzi. Oboje byli zainteresowani uzyskaniem go szybko i bezboleśnie, wobec czego większość zagadnień załatwiliśmy poza salą sądową. Jednak sędzia, kobieta przed czterdziestką, nie była w stanie zaakceptować, że po tylu latach i w tym wieku (pan miał 70 +, pani blisko 70) ludzie chcą się rozstać – mówi radca prawny Anna Kurek-Kosmala. – Drążyła kwestię rozkładu pożycia, zadając pytania w rodzaju „a nie szkoda panu tylu lat?". W końcu, nie otrzymując satysfakcjonującej odpowiedzi, zadała pytanie, które przerosło mojego klienta: „ A gdyby żona teraz zachorowała i wymagała pomocy, to nie podałby pan jej lekarstwa?". Klient – porządny człowiek – na swoje nieszczęście odpowiedział „no podałbym, przecież nie pozwoliłbym żonie chorować bez pomocy". Wtedy sędzia, zadowolona, zarządziła mediację, wbrew stronom uznając, że nie wszystko w tym małżeństwie jest stracone. Mediacje oczywiście nic nie zmieniły i rozwód po kilku miesiącach był. Ale też nauczka, by przed sądem nie przyznawać się do przyzwoitości – mówi mec. Kurek-Kosmala.
Wspólny majątek ?do podziału
– Po wielu latach małżeństwa niezwykle ważny staje się też podział majątku. Raz, że jest to dorobek życia, a dwa, że byli małżonkowie ze względu na wiek zazwyczaj nie mają już szans na ponowne dorobienie się – wskazuje adwokat Przemysław Adynowski.
Wprawdzie sąd rozwodowy co do zasady nie dzieli majątku, jednak małżonkowie stosują różne wybiegi, by uzyskać dowody potrzebne do późniejszego orzeczenia o nierównych udziałach przy podziale. Takie myślenie powoduje wydłużenie postępowania. Jest to jednak okazja dla pełnomocników do kompleksowego rozwiązania wszystkich problemów, tj. zawarcia ugody zarówno w kwestii warunków rozwodu, jak i podziału majątku. Dochodzi do swoistego targu, np. jedna ze stron rezygnuje z ustalania winy za rozkład pożycia w zamian za korzystniejszy lub szybszy podział majątku. Wówczas przed sądem rozwodowym – zależnie od stanowiska sędziego – dochodzi przy okazji rozwodu do zawarcia ugody majątkowej lub sąd orzeka o podziale bezpośrednio w wyroku.
– Ale mimo możliwości podziału majątku sędziowie będą tego unikać, by nie wydłużać postępowania rozwodowego – uważa mec. Adynowski.
Przy kwestiach finansowych byłych małżonków z długim stażem bierze się pod uwagę nie tyle wysokość zarobków, ile wysokość emerytury lub przyszłej emerytury. Zdarza się też np., że jedno z małżonków prowadziło działalność gospodarczą i utrzymywało rodzinę, a po latach przestaje być przedsiębiorcą i zostaje z głodową emeryturą. Prowadzenie biznesu bowiem nie wiąże się często ze zgromadzeniem majątku czy oszczędności umożliwiających dostatnie życie na starość.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl