Zbigniew Ćwiąkalski: Sprawa Tomasza Komendy jest zamknięta

Nikt nie odpowie za dramat Tomasza Komendy – mówi prof. Zbigniew Ćwiąkalski, który wywalczył dla niego pieniądze za niesłuszne lata więzienia.

Publikacja: 22.02.2024 19:40

Zbigniew Ćwiąkalski

Zbigniew Ćwiąkalski

Foto: PAP, Andrzej Jackowski

Tomasz Komenda nie żyje. Skazany za gwałt i zabójstwo 15-letniej dziewczyny przesiedział w więzieniu – niewinny – 18 lat. Wyszedł pięć lat temu. Kiedy do pana trafił?

Od razu po wyjściu z więzienia. Bezpośrednio także wtedy, kiedy dostał przerwę w odbywaniu kary.

Pan o to zabiegał, czy on się zwrócił do pana?

Nie zabiegałem. Problem sygnalizował mi dziennikarz Grzegorz Głuszak. Pojawił się pomysł, żebym to ja reprezentował Tomasza Komendę. Rodzina obawiała się, że prawnicy nie będą uczciwi wobec niego. Tym bardziej że miał on żal do swojego obrońcy w procesie: że był mało aktywny i że obrał złą taktykę. Dlatego rodzina była już wyczulona. Wiadomo było, że jeżeli zostanie uniewinniony, dostanie odszkodowanie i zadośćuczynienie. Pojawią się znaczące pieniądze, a z nimi osoby, które mogą się zachować nieuczciwie.

Czytaj więcej

Niesłusznie spędził w więzieniu 18 lat. Historia Tomasza Komendy wstrząsnęła Polską

Jakim Tomasz Komenda był klientem?

Dość trudnym, bo nie bardzo rozumiał, że musi to wszystko jeszcze powtórzyć, szczególnie w postępowaniu o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Jeżeli chodzi o odszkodowanie, to ocenia się rzeczywiste utracone korzyści i to jest łatwiejsze, ale w zadośćuczynieniu jest kwestia strat moralnych, jego cierpienia, musiał opowiedzieć, jak wyglądał jego pobyt w zakładzie karnym, z jakimi dolegliwościami się to wiązało. Nie chciał o tym opowiadać kolejny raz. Miał szansę na fachową kurację psychologiczną we Wrocławiu na Uniwersytecie Medycznym, ale się nie zgodził. Musiałby opowiedzieć jeszcze raz o tym wszystkim, co go spotkało. Potem doszło do postępowania w Prokuraturze Okręgowej w Łodzi, dotyczącego ustalenia osób winnych, które doprowadziły do postawienia mu zarzutów i późniejszego skazania.

To było największe odszkodowanie i zadośćuczynienie, jakie udało się panu wywalczyć?

Nie tylko mnie, ale w ogóle to największe pieniądze za niesłuszne skazanie w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości.

W sprawie Tomasza Komendy ktoś zawinił?

Aparat ścigania i wymiar sprawiedliwości.

Czy jest jakaś szansa, żeby rodzina teraz, po jego śmierci, mogła rozliczyć tę pomyłkę?

Nie ma już takiej możliwości. W grę wchodzi przedawnienie karalności. Począwszy od policji przez prokuraturę, sądy i biegłych – wszyscy popełnili błędy. To jest wina wielu osób. Po części wynika z niedbałości w wykonywaniu swoich funkcji. Przykład? Opinie biegłych, które zostały zakwestionowane, a później, przy już znacznie dokładniejszych ustaleniach, zdyskredytowane. Biegli się wtedy zasłaniali, że ich opinie nie były stanowcze. W sądzie prezentowali zupełnie inne poglądy, także sąd się nie popisał. Prokuratura i policja za wszelką cenę chciały ustalić sprawcę. Od zdarzenia do zatrzymania Tomasza Komendy upłynęły ponad trzy lata.

Czytaj więcej

Nikt nie poniesie odpowiedzialności za uwięzienie Tomasza Komendy

Wpłynęły na to także decyzje polityczne ówczesnego ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Lecha Kaczyńskiego, który naciskał, żeby jak najszybciej sprawcę wykryto. Oczywiście policji i prokuraturze było już obojętne, kto to będzie – byle ktoś był.

Nie ma szansy na powrót do tej sprawy?

Nie. Niektórzy ze sprawców dramatu Tomasza Komendy nie żyją, to po pierwsze. Po drugie, on sam nie chciał być po wielekroć przesłuchiwany w prokuraturze w Łodzi, nie za bardzo chciał współpracować w ustaleniu np. współwięźniów czy strażników, którzy się nad nim znęcali.

Obawiał się ich zemsty. Ta sprawa jest już zamknięta. Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi, dotyczące tego, kto ewentualnie ponosi odpowiedzialność za tę tragedię, też jest zakończone. Pierwszy etap zakończył się umorzeniem. Teraz zakończył się drugi etap, także umorzeniem.

Jak pan patrzy na tę sprawę, to jak pan postrzega wymiar sprawiedliwości , organy ścigania?

Zarówno aparat ścigania, jak i wymiar sprawiedliwości niczego się nie uczą, nie wyciągają wniosków z tej sprawy. Polityka poprzednich władz była taka, że kary miały być jak najsurowsze, jak najmniej praw mieli mieć więźniowie, jak najczęściej miały być stosowane areszty tymczasowe, czyli takie typowo represyjne nastawienie. Musi się zmienić filozofia karania. Potrzebujemy biegłych z prawdziwego zdarzenia, a do dziś nie mamy żadnej ustawy o biegłych sądowych.

Tomasz Komenda nie żyje, a winni nie będą ukarani, ale przynajmniej jego przypadek powinien być omawiany na szkoleniach policji, prokuratury, sędziów, być przykładem do omówienia dla aplikantów adwokackich, radcowskich.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Ponury morał po śmierci Tomasza Komendy. Pomyłka, za którą nikt nie odpowiedział
Sądy i trybunały
Sędzia Piebiak może stracić immunitet. Oskarża go były lider KOD
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Konsumenci
Frankowicze mają nowy sposób na banki. Donoszą do prokuratury
Podatki
Ryczałtowcy chcą dzielić biznes, by obniżyć składkę zdrowotną
Praca, Emerytury i renty
Będzie dodatkowa waloryzacja emerytur i rent. Rząd odsłania karty
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Nieruchomości
Mieszkania społeczne. Koniec wyodrębniania na własność