Reklama

Nie warto uciekać z miejsca wypadku: uczmy się na błędzie poseł Grodzkiej

Prawnicy zajmujący się wypadkami drogowymi dziwią się, że kierowcy uciekają z miejsca wypadku, zwłaszcza drobnego. Ryzyko nie jest warte „korzyści".
Anna Grodzka

Anna Grodzka

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Jeśli przyjąć za dobrą monetę wyjaśnienia poseł Anny Grodzkie, że nie zauważyła kolizji z innym autem, jaka się jej przytrafiła wieczorem na warszawskim Mokotowie, to narzuca się pytanie, może nieco przewrotne: jak zabezpieczyć się przed nie zauważeniem kolizji. Kierowca, który nie zauważy stłuczki i pojedzie dalej naraża się bowiem na bardzo surową odpowiedzialność.

- Nie uciekałam z miejsca wypadku ! To tamten kierowca mnie wyprzedzał i zajechał mi drogę, kiedy skręcałam w lewo i wtedy musiał mnie stuknąć, ale niczego nie poczułam - to wersja posłanki. Wersja drugiego kierowcy jest taka, że to posłanka nie chciała się zatrzymać, mimo że dawał jej znaki i zatrzymał ją dopiero na światłach. Policja mówi, że jeżeli okaże się że winna jest posłanka to wystąpi o uchylenie jej immunitetu.

- Tłumaczenie, że kierujący samochodem osobowym nie zauważył „kontaktu" z innym pojazdem brzmi niewiarygodnie. Każdy kto choć raz znajdował się w takim pojeździe w chwili stłuczki lub nawet otarcia się o inny pojazd czy przeszkodę wie, że odczucie wewnątrz pojazdu jest takie, jakby obok doszło do eksplozji - mówi adwokat Rafał Sarbiński.

- Takich spraw jest bardzo dużo, w większości wypadków trudno uwierzyć, że kierowca nie zauważył kolizji - wskazuje adwokat Tadeusz Wolfowicz, specjalizujący się w sprawach będących skutkiem wypadków drogowych. - Jest to czasem możliwe na parkingu przy bardzo małych prędkościach ale nie na ulicy, w większości przypadków podejrzani zwyczajnie idą w zaparte, nie przyznają się do winy, ale sądy nie ulegają tym tłumaczeniom. - Trzeba zresztą powiedzieć, że współczesne warunki na jezdni, wzmożony ruch, wymaga od kierowcy wzmożonej uwagi i czujności co się dzieje wokół auta i na drodze - dodaje adwokat.

Przy „przeoczeniu stłuczki" i kontynuowaniu jazdy dalej, w najlepszej dla kierowcy wersji, wchodzi w rachubę wykroczenie z art. 86 Kodeksu wykroczeń, który w wypadku nie zatrzymania się na miejscu wypadku daje możliwość orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów. Policja ma pod ręką także art. 97 Kodeksu wykroczeń, który przewiduje karalność za naruszenie innych przepisów prawa o ruchu drogowym, a nie zatrzymanie pojazdu po wypadku jest niezależną od samego zdarzenia (kolizji) podstawą odpowiedzialności.

Reklama
Reklama

Przy poważniejszym wypadku wchodzi w rachubę przestępstwo i odpowiedzialność karna. Sąd może wtedy orzec zakaz prowadzenia pojazdów, w szczególności jeżeli z okoliczności popełnionego przestępstwa wynika, że prowadzenie przez daną osobę zagraża bezpieczeństwu w komunikacji. Jeżeli sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdu na okres nie krótszy niż 3 lata.

Przestroga jest dość oczywista, zawsze zatrzymuj się w miejscy wypadku czy kolizji, nie warto ryzykować odpowiedzialności za ucieczkę.

Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama