Czy nadmiar samochodów szkolących nowych kierowców może powodować korki? Okazuje się, że tak. Jest to głównie problem miast takich jak np. Leszno, w których siedzibę ma wojewódzki ośrodek ruchu drogowego - podmiot odpowiedzialny za organizowanie egzaminów dla nowych kierowców.
- Większość zmotoryzowanych poruszających się po ulicach Leszna nie ma wątpliwości, że w mieście występuje problem z nadmiarem samochodów nauki jazdy -uważa poseł Łukasz Borowiak. -A to dlatego, że leszczyński WORD jest jedynym ośrodkiem w regionie, w którym kandydaci na nowych kierowców mogą się szkolić i zdawać egzamin na prawo jazdy.
Zdaniem posła problem jest tak duży, że wystąpił z interpelacją do ministra transportu, w której pyta czy resort przewiduje wprowadzenie rozwiązań prawnych, które przyczynią się do rozwiązania problemu korków spowodowanych przez samochody nauki jazdy. Poseł proponuje np. wprowadzenie rejonizacji zdawania egzaminów i zwiększenie liczby ośrodków takie egzaminy przeprowadzających.
- Ilość samochodów szkolących nowych kierowców rzeczywiście może wzbudzać niezadowolenie mieszkańców takich miast jak Leszno, w których siedzibę mają wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego, podmioty odpowiedzialne za organizację i przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy
- mówi Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w ministerstwie transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. - Należy jednak zauważyć, że tylko w realnym ruchu drogowym możliwe jest kandydat na kierowcę jest w stanie przygotować się do bezpiecznego i samodzielnego poruszania się w nim i tylko w ruchu można obiektywnie ocenić jego umiejętności. Tak więc konieczność uczestniczenia pojazdów nauki jazdy w ruchu drogowym to są realia, których nie da się uniknąć - wyjaśnia.
Zdaniem Tadeusza Jamruziewicza obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na ograniczenie poruszania się pojazdów do nauki jazdy po drogach publicznych m.in. poprzez odpowiednią organizację ruchu drogowego na terenie miasta. -Każdy zarządca drogi może ustawić odpowiednie znaki drogowe ograniczające poruszanie się pojazdów z L-ką po określonych drogach lub w określonym czasie. Rozwiązania takie powinny zostać wypracowane na poziomie władz samorządowych miasta lub województwa -wyjaśnia Tadeusz Jamruziewicz.
Jednocześnie, w ocenie wiceministra wprowadzanie takich ograniczeń jest działaniem zmierzającym do pogorszenia umiejętności przyszłych kierowców, a poprzez to pogorszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.