Gorączka, kaszel, duszność i inne objawy ostrej infekcji układu oddechowego dopadły cię podczas pobytu za granicą, w dodatku w jednym z krajów, w których potwierdzono przypadki zakażenia nowym mikrobem? Nie obejdzie się bez konsultacji lekarskiej.

Czasami jest bezpłatna, a czasem jej koszt trzeba pokryć z własnej kieszeni.

EKUZ i dowód

W razie nagłego zachorowania, wymagającego leczenia interwencyjnego, w krajach Unii Europejskiej i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA), czyli w Islandii, Liechtensteinie, Norwegii i Szwajcarii, zostaniemy przyjęci bezpłatnie.

Czytaj także: Kto płaci, gdy wirus psuje urlop

Prawo wspólnotowe mówi, że podczas czasowego pobytu w krajach UE/EFTA Polacy mogą korzystać z niezbędnych świadczeń zdrowotnych. Jak informuje Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), przez pojęcie „niezbędne świadczenia zdrowotne" należy rozumieć przypadki nagłego zachorowania, np. ból gardła, wysoką temperaturę, kaszel, ale także leczenie urazów oraz dializy i terapię tlenową. Podejrzenie zakażenia koronawirusem również podlega pod tę definicję.

Przepustką Polaka do takiego leczenia jest Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), która potwierdza prawo do korzystania na koszt NFZ z niezbędnych świadczeń zdrowotnych w placówkach publicznych na terenie innego państwa członkowskiego UE.

W zagranicznej placówce ochrony zdrowia wystarczy pokazać EKUZ oraz dowód osobisty. Zgodnie z unijnymi przepisami leczenie w zagranicznej placówce powinno być tak dobrane, by turysta nie musiał skracać urlopu.

Brak karty EKUZ nie przekreśla możliwości bezpłatnego leczenia w kraju UE. Wystarczy skontaktować się z oddziałem wojewódzkim NFZ, w którym jesteśmy ubezpieczeni, i wysłać do niego mailem wniosek o wydanie karty. W odpowiedzi dostaniemy certyfikat, który pozwoli uniknąć konieczności płacenia.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

EKUZ, inaczej niż w przypadku polisy prywatnej, wyrabia się za darmo w oddziale wojewódzkim NFZ. Jeżeli wyjeżdżamy w ciągu najbliższych 30 dni, z wnioskiem powinniśmy zgłosić się osobiście do oddziału lub jednej z delegatur NFZ, których adresy znajdziemy na stronie nfz.gov.pl. W przeciwnym wypadku wystarczy e-mail ze skanem pierwszej strony wniosku wysłany na adres podany na stronie.

– Karta EKUZ jest przepustką pacjenta do leczenia w krajach UE, dlatego powinien ją zabierać na każdy wyjazd do jej krajów – tłumaczy rzecznik mazowieckiego oddziału NFZ Andrzej Troszyński.

Inaczej poza Europą

Inaczej dzieje się, gdy wybieramy się do któregoś z krajów spoza Unii. Wówczas eksperci zalecają wykupienie prywatnej polisy ubezpieczenia turystycznego, która obejmuje także koszty leczenia. Jej warunki są każdorazowo uzgadniane z ubezpieczycielem, dlatego wykupując ją, należy zawsze się upewnić, co nam zapewnia ubezpieczenie. Co ciekawe, niektóre polisy turystyczne na wyjazdy do krajów UE uzupełniają wydatki na leczenie nierefundowane przez NFZ.

Lepiej sprowadzić urnę

Część polis gwarantuje darmowe sprowadzenie zwłok w razie śmierci za granicą, na które zezwala art. 14 ustawy z 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Na sprowadzenie zwłok musi się jednak zgodzić starosta lub prezydent miasta w Polsce, w którym zmarły ma zostać pochowany. Dokument powinien zostać wydany w ciągu trzech dni i jest zwolniony z opłat skarbowych. Decyzję starosty lub prezydenta przekazuje się do właściwego polskiego urzędu konsularnego w państwie, z którego mają być sprowadzone zwłoki. Na jej podstawie polski konsul wydaje zaświadczenie na przewóz zwłok lub prochów, za które pobierana jest opłata.

W jakiej formie zwłoki transportuje się do Polski? Jak tłumaczy prof. Andrzej Marszałek, konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii, z epidemiologicznego punktu widzenia zwłoki powinny być transportowane w formie spopielonej. Sprowadzenie urny z prochami jest też dużo tańsze niż transportowanie ciała w specjalnej metalowej trumnie.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Wojciech Kozłowski, radca prawny, partner w kancearii Dentons

Jeśli Polak przebywa w którymś z krajów Unii Europejskiej i ma objawy zarażenia koronawirusem, jako obywatelowi UE przysługuje mu prawo do leczenia, którego nie można odłożyć do czasu powrotu do domu, a tak jest w przypadku tego zakażenia. Polski obywatel w innym kraju UE ma takie same prawa do opieki zdrowotnej jak osoby ubezpieczone w kraju, w którym przebywa. W praktyce oznacza to, że co do zasady polski obywatel powinien mieć przy sobie EKUZ, która stanowi dowód, że jest się ubezpieczonym i wtedy – w pewnych granicach określonych przepisami, pacjent nie zapłaci za poradę w tamtejszym szpitalu czy przychodni. W przypadku nagłych zachorowań w krajach poza UE opłaty za świadczenia zdrowotne każdorazowo uzależnione są od systemu zdrowotnego danego kraju. Dlatego wyjeżdżając za granicę poza UE, radziłbym wykupić ubezpieczenie, które obejmie takie kwestie.