Reklama

Koronawirus: pacjenci wykupują leki na zapas

Z aptek znikają środki przeciwbólowe, przeciwwirusowe i suplementy diety. A w hurtowniach zaczyna brakować leków.
Koronawirus: pacjenci wykupują leki na zapas

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Choć pierwszy szał zakupów spożywczych nieco minął, kolejki do aptek tylko rosną. Wychodzący na ulicę ogonek, ustawiony w karnych odstępach ok. 1,5-metrowych to codzienny widok na warszawskich osiedlach. Również przed placówkami całodobowymi.

– Ludzie robią zapasy równie niepotrzebne jak te spożywcze. Apteki nie przestaną działać, ale, w przeciwieństwie do ryżu czy makaronu, mogą wystąpić okresowe braki w dostępie do farmaceutyków – ostrzega Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA).

Jak przyznaje Mariusz Politowicz, członek NRA i kierownik apteki w wielkopolskim Pleszewie, powszechnie kupowane są leki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, a także przeciwkaszlowe.

Czytaj także:

Koronawirus: rekordzista kupił leki za ponad 1800 zł

Reklama
Reklama

– Reklama leków przynosi niechlubne żniwo. Manipulowani nią odbiorcy niesłusznie zakładają, że koronawirusa da się zwalczyć np. preparatami bez recepty z lekiem przeciwko wirusowi opryszczki lub witaminą C – mówi Politowicz. Równie popularny wśród obawiających się zakażenia jest cynk i preparaty na bazie rutyny. Aptekarze przyznają, że producenci suplementów mają teraz złote żniwa. A hurtownie nie nadążają z dowozem.

Aptekarze regularnie tłumaczą pacjentom, że robienie zapasów, szczególnie wybłaganych u lekarzy antybiotyków, nie ma sensu, bo antybiotyk nie zwalcza wirusa, a część leków ma określoną datę przydatności do spożycia. Ich uwagi puszczane są jednak mimo uszu.

– Nie pomaga tłumaczenie, że zakupy nawet środków przeciwbólowych czy przeciwgorączkowych na trzy miesiące czy pół roku mogą doprowadzić do realnego, choć może krótkotrwałego braku leków – podkreśla Michał Byliniak.

Część aptekarzy próbuje prezentować pacjentom ostatnie doniesienia, że w zwalczaniu objawów koronawirusa skuteczniejsze są środki z paracetamolem niż te przeciwzapalne na bazie ibuprofenu.

Farmaceuci przyznają, że różne rodzaje termometrów, maseczki chirurgiczne i płyny do dezynfekcji, w tym spirytus salicylowy, są już praktycznie nie do dostania. Brakuje także plastikowych wielorazowych pojemników.

Reklama
Reklama

Apteki i hurtownie walczą też z brakiem personelu, który przetrzebiły urlopy wynikające ze specustawy.

– Dostawy przyjeżdżają maksymalnie raz na dobę, a i tak z dużym opóźnieniem, czasem dochodzącym do 48 lub 72 godzin. A leki wydawane są pacjentom wprost z opakowań zbiorczych, bo nie ma kto ich poukładać na półkach – przyznaje Mariusz Politowicz.

Farmaceuta dodaje, że plusem jest większe zrozumienie potrzeby zachowania odpowiedniej odległości zarówno między pacjentami, jak i od farmaceuty.

W wielu placówkach na nowo instalowane są szyby, które kiedyś były podstawą wyposażenia większości aptek i punktów aptecznych. Jak mówią farmaceuci, zniknęły one w latach 90., kiedy lansowano tezę, że aptekarz powinien być jak najbliżej pacjenta, który jest także klientem.

– W aptekach, które taką szybę zdemontowały, sprawa jest prosta. W innych wymaga to miniremontu. Farmaceuci zdają sobie jednak sprawę, że to niezbędny element zapewnienia higieny – mówi Michał Byliniak.

Prawo karne
Fotoradary. Właściciel auta nie musi donosić na samego siebie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Praca, Emerytury i renty
Sądy będą mogły więcej w sprawach ZUS? Rząd szykuje zmiany
Praca, Emerytury i renty
Przez wojnę nie możesz wrócić z urlopu? Co na to prawo pracy
Ubezpieczenia i odszkodowania
Odwołane loty w obliczu wojny z Iranem. Kto ma szansę odzyskać pieniądze?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama