Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły informacje Fundacji Rodzić po Ludzku. Według niej z biologicznego punktu widzenia wspólnotowość pary przejawia się wysokim prawdopodobieństwem takiego samego statusu zdrowotnego (chorobowego). Fundacja zauważa, że analiza zachorowań na COVID-19 świadczy, że partnerzy są jednymi z pierwszych osób, na które następuje transmisja koronawirusa i zwykle reprezentują podobne stadium infekcji/choroby.

- Dlatego - po przeprowadzeniu ankiety epidemiologicznej, z wykluczeniem objawów i czynników ryzyka zakażenia SARS-CoV-2 u pary zgłaszającej się do porodu - uznano, że w tej sytuacji poród rodzinny nie będzie stanowił większego zagrożenia niż bez partnera - wyjaśnia fundacja.

Według zaleceń Konsultanta Krajowego ds. Położnictwa i Ginekologii prof. Krzysztofa Czajkowskiego, osoba towarzysząca powinna przed wpuszczeniem do sali porodowej wypełnić ankietę zawierającą czynniki ryzyka zakażenia i w przypadku zaistnienia, nawet tylko jednego, nie może uczestniczyć w porodzie. Poza samą rodząca nie powinno się wpuszczać osób trzecich do oddziałów.

Czytaj także: Epidemia koronawirusa to nie jest dobry czas dla kobiet w ciąży

Fundacja zauważa, że Światowa Organizacja Zdrowia i międzynarodowe towarzystwa naukowe na świecie nie polecają wprowadzenia zakazów porodów z osobą bliską. Podkreśla także, że rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej umożliwia rodzącej korzystanie ze wsparcia osoby bliskiej.

W tej sytuacji fundacja zwróciła się do MZ o rozważenie zmiany rekomendacji zabraniającej porodów rodzinnych na taką, która da możliwość szpitalom na ich bezpieczne przeprowadzanie, przy zachowaniu odpowiedniego bezpieczeństwa personelu i rodzącej pary.

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wiceminister Józefę Szczurek- Żelazko o ustosunkowanie się do sprawy.