Zgodnie z wczorajszymi informacjami MSW w Polsce leczy się obecnie 60 obywateli Ukrainy.
Przebywają w szpitalach w Warszawie, na Podkarpaciu i na Dolnym Śląsku. Siedemnastu Ukraińców jest hospitalizowanych w szpitalu MSW w Warszawie. Dwie Ukrainki przywiózł minister Sikorski, wracając z kijowskiej misji.
Jak zaznacza Jarosław Buczek, rzecznik prasowy warszawskiej lecznicy, koszty leczenia naszych sąsiadów pokryje w całości MSW. Czyli szpitale nie wystawią ukraińskim pacjentom rachunków za leczenie.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych będzie płaciło głównie za operacje okulistyczne i ortopedyczne. Ukraińcy przebywający w warszawskim szpitalu cierpią bowiem głównie na urazy oczu spowodowane wybuchem granatów. Mają też rany postrzałowe.
Sześciu poszkodowanych w wydarzeniach na Majdanie przebywa także w Szpitalu Wojewódzkim im. Ojca Pio w Przemyślu. Mają rany postrzałowe, szarpane, a jednemu lekarze amputowali przedramię.
– Polacy nie ucierpią jednak z tego powodu, że przyjęliśmy Ukraińców. Oni przyjechali do nas w stanie zagrożenia życia i zdrowia, a takie osoby szpital przyjmuje bez kolejki i musi im udzielić pomocy natychmiast – tłumaczy Janusz Hamryszczak, dyrektor przemyskiego szpitala.
Polaków, którzy obawiają się, że przez Ukraińców nie dostaną się na czas na zabiegi, uspokajała Małgorzata Chomycz-Śmigielska, wojewoda podkarpacki. Podkreśla, że pomoc obywatelom Ukrainy w żaden sposób nie obniży standardu leczenia mieszkańców regionu, którzy mają zaplanowane zabiegi czy zgłaszają się do podkarpackich szpitali.
– Leczenie obywateli Ukrainy finansowane jest ze środków MSW – mówi.
Wynika z tego, że leczenia Ukraińców nie finansuje NFZ. Same szpitale, m.in. na Podkarpaciu, muszą zgłaszać liczbę pacjentów z Ukrainy do wojewody. Placówki medyczne mają obiecane pieniądze za leczenie Ukraińców właśnie z urzędu wojewódzkiego. Na razie nie wiadomo, jakie będą koszty tego leczenia. MSW ich jeszcze nie oszacował.