Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Instytutu Badawczego (NIZP-PZH) od 31 sierpnia do 15 października 2025 r. odnotowano 108 626 przypadków Covid-19. W tym samym okresie rok wcześniej liczba zachorowań wyniosła 128 919. Z kolei dane Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS) pokazują, że liczba przypadków na 100 tys. mieszkańców spadła z poziomu 105–141,8 w pierwszych tygodniach września 2024 r. do 48,8–95,5 w tym samym okresie 2025 r.
Jak tłumaczy Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, na trend ten nie wpłynęły szczepienia, ponieważ w 2024 r. szczepionkę przeciwko Covid-19 przyjęło około 500 tys. osób. Zdaniem Grzesiowskiego spadek zakażeń może być związany z utrzymującą się odpornością osób, które przeszły zakażenie w 2024 r. – Ponieważ wiele osób zachorowało w ciągu 2024 r. i być może ich odporność jeszcze nie wygasła, dlatego teraz nie chorują. To jeden z racjonalnych argumentów, który tłumaczy, dlaczego jest mniej Covid-u niż w zeszłym roku – wyjaśnia.
Główny Inspektor Sanitarny zwraca również uwagę na to, że obecne warianty wirusa mogą powodować krótszy czas zakaźności. – Część pacjentów po 3–4 dniach nie wydziela już wirusa, podczas gdy wcześniej okres zakaźności wynosił 7–10 dni. To może być efekt szybszej eliminacji wirusa przez organizm, co ogranicza okres zakaźności i w sumie daje mniej zakażeń – dodaje.
Spokojny początek sezonu grypowego
Jak wskazuje Grzesiowski, tegoroczny wrzesień nie przyniósł większych zmian w zachorowalności na grypę i RSV w porównaniu do ubiegłego roku. – Jeśli popatrzymy na wrzesień rok do roku, dane są bardzo podobne. Na razie wirus grypy dopiero się budzi – jest na poziomie około 8 przypadków na 100 tysięcy ludności, a RSV „śpi” kompletnie, jego wskaźnik wynosi poniżej 0,5, czyli praktycznie nie występuje – mówi Główny Inspektor Sanitarny. Podkreśla przy tym, że obecnie nic nie wskazuje, aby w tym sezonie zachorowalność na te choroby miała być dużo większa niż w poprzednich latach.
Zachorowań uwzględnionych w statystykach jest jednak więcej. Z danych PZH wynika, że od początku września do 15 października w Polsce odnotowano 773 przypadki zakażenia RSV oraz 112 przypadków zachorowań na grypę. W 2024 r. liczba chorych w tym okresie wynosiła odpowiednio 253 i 25. Porównując dane od początku roku do teraz, liczby również wskazują na wzrost zachorowań w stosunku do 2024 r.
– Kiedyś testów na grypę się nie robiło, a teraz ich wykorzystanie cały czas rośnie. Dzięki temu informacja jest dokładniejsza, stąd więcej zgłoszeń – mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego, organizacji zrzeszającej pracodawców ochrony zdrowia.
Krztusiec – spadek zachorowań po epidemii 2024 r.
W ubiegłym roku Polska zmagała się z falą krztuśca – do końca 2024 r. odnotowano ponad 32 tys. zakażeń. W tym roku liczba zachorowań wyraźnie spadła. Według danych GIS zapadalność zmalała z 3,0–3,3 przypadków na 100 tys. do 0,2. – Na razie mamy około 9–10 tysięcy zgłoszeń. Do końca roku może być około 12 tysięcy, więc wyraźnie mniej niż rok temu, choć wciąż więcej niż przed 2024 r., gdy notowaliśmy po 2–3 tysiące zakażeń rocznie – mówi Grzesiowski.
Eksperci przyznają, że nie ma jednoznacznego wytłumaczenia dla ubiegłorocznego wzrostu zachorowań. – Krztusiec ma wyrównawcze okresy epidemiczne mniej więcej co pięć lat, ale ta skala nas zaskoczyła. Wyszczepialność w czasie pandemii spadła zaledwie o 1-2 proc., więc to nie mogło być przyczyną – dodaje szef GIS.
Czytaj więcej
W magazynach jest mniej szczepionek przeciw Covid-19, niż w poprzednich latach. Także nie wszystkie punkty zgłaszają terminy w systemie IKP, bo Pol...
Odporność populacyjna i szczepienia
Choć liczba zachorowań na Covid-19 oraz krztusiec spada, dr Wojciech Pacholicki zwraca uwagę, że Polacy dalej nie mają wyrobionego nawyku szczepień. W opinii niektórych zakaźników Polska zbliża się przez to do granicy odporności zbiorowej. Jak jednak zapewnia Paweł Grzesiowski, sytuacja nie jest aż tak zła, szczególnie jeśli chodzi o szczepienia obowiązkowe dla dzieci i młodzieży.
– Na początku tego roku, od kwietnia do lipca, rozpoczęliśmy kontrolę kart uodpornienia i z pierwszych danych wynika, że utrzymujemy wysoki odsetek odporności. Oczywiście nasuwa się pytanie, co kto uważa za poziom odporności populacyjnej, bo dla odry mówimy o 90 proc., a nawet 95 proc., a w niektórych województwach jesteśmy już poniżej 90 proc. Natomiast jeżeli chodzi o gruźlicę, to w ubiegłym roku zaszczepiono noworodki prawie na poziomie 96 proc., więc trudno tu mówić o jakiejś katastrofie. Dane z kontroli pokazują nam, że szczepienia obowiązkowe są realizowane w bardzo dużym procencie u dzieci najmłodszych, potem stopniowo wyszczepialność spada – w 6. i 14. roku, ale to nie jest lawina, tak jak przedstawiają to antyszczepionkowcy – podkreśla.
W Polsce dane epidemiologiczne publikowane są przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP-PZH) oraz Centrum e-Zdrowia, które tworzy raport o chorobach zakaźnych we współpracy z Głównym Inspektoratem Sanitarnym i Ministerstwem Zdrowia. Wypracowana metodyka opiera się m.in. na danych raportowanych przez podmioty lecznicze do systemu P1 (zdarzenia medyczne, karty szczepień), uzupełnionych o dane demograficzne. NIZP-PZH raportuje informacje zbiorczo przesłane przez stacje sanitarno-epidemiologiczne, natomiast Centrum e-Zdrowia przedstawia dane z systemu P1, w którym lekarze raportują przypadki w czasie rzeczywistym. Dlatego liczby podawane przez obie instytucje różnią się, choć trendy zachorowań są wykazywanie podobnie.
Czytaj więcej
Gdyby nie pandemia i szczepionki, to ludzie by się powszechnie nie dowiedzieli, że taki kuzyn DNA jak RNA w ogóle istnieje i jak z grubsza działa....