Komitety mają 30 dni, żeby zdjąć plakaty i bannery

Zdejmowanie plakatów wyborczych obarczone jest terminem 30 dni. Nawet jeśli właściciel nieruchomości nie zgodził się na wieszanie materiałów, lepiej jednak, by sam ich nie usuwał.

Publikacja: 08.04.2024 04:30

Komitety mają 30 dni, żeby zdjąć plakaty i bannery

Foto: Fotorzepa/Zuzanna Dąbrowska

Zgodnie z kodeksem wyborczym komitety mają 30 dni, żeby usunąć z przestrzeni publicznej promujące ich kandydatów materiały. Praktyka pokazuje jednak, że zamknięcie się w tym terminie (mimo grożącej grzywny do 5 tys. zł) bywa wyzwaniem, zwłaszcza w miejscach, w których zawisło wiele plakatów i bannerów. Z problemem zostają często właściciele prywatnych posesji, którzy mają „przyozdobione” ogrodzenia.

Choć zawieszenie kampanijnych materiałów wymaga ich wiedzy i zgody, w praktyce niewiele mają narzędzi, by pozbyć się niechcianej agitacji, bo za samodzielne zdjęcie lub uszkodzenie plakatów – nawet po wyborach – grozi kara. Bywa, że nieodpowiednie rozmieszczenie materiałów utrudnia życie kierowcom, ogranicza widoczność i może zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego.

Zdejmowanie plakatów wyborczych. Winny zdejmujący?

Zdjęcie materiału wyborczego, nawet z własnego płotu, może zostać ocenione jako jego usunięcie lub niszczenie – a o to nietrudno w podobnych sytuacjach.

– W tym przypadku komitet wyborczy mógłby wysunąć oskarżenie wobec osoby, która usunęła materiał, o niszczenie swojej własności, bo materiały wyborcze są oznakowane – wyjaśnia dr Marcin Chowaniec, adwokat z GC Adwokaci Gradowska Chowaniec.

Zaś zgodnie z kodeksem wykroczeń, kto uszkadza lub usuwa ogłoszenie wystawione publicznie przez instytucję państwową, samorządową albo organizację społeczną, podlega karze aresztu lub grzywnie. Nie możemy też samodzielnie przerabiać materiałów czy wieszać na nich np. bannerów innej treści ani podejmować żadnych czynności, które uniemożliwią zapoznanie się z treścią oryginałów.

– Kodeks wyborczy zakazuje umieszczania materiałów wyborczych bez zezwolenia, natomiast nie precyzuje trybu postępowania z nimi w przypadku, gdy plakaty już wiszą – zauważa prawnik.

Jeśli jednak komitet wyborczy zawiadomiłby służby o zniszczeniu lub usunięciu materiału, to tym samym przyznałby się do wywieszenia go bez zgody właściciela posesji. Ten z kolei mógłby domagać się wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z jego nieruchomości.

– Moim zdaniem rozsądnym wyjściem byłoby uregulowanie wysokości stawki za wykorzystanie z cudzej nieruchomości do agitacji wyborczej, bez zgody jej właściciela lub zarządcy – uważa radca prawny Karol Hojda z Kancelarii Radcy Prawnego.

– O ile teraz może on domagać się zapłaty w postępowaniu cywilnym, o tyle zwykle przyznawane są mu kwoty w wysokości stawek rynkowych lub też niewiele wyższe – tłumaczy. I ocenia, że jeśli przepisy dawałyby mu możliwość ubiegania się o kwoty np. dziesięciokrotnie wyższe, to część komitetów poważnie zastanowiłaby się, zanim powiesiłaby swoje materiały.

Czytaj więcej

78,5 tys. zł kary dla posła PiS za plakaty wyborcze

Gminy mówią pas w kwestii zdejmowania plakatów

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej w przypadku terenów, na których obowiązują gminne uchwały krajobrazowe. Mec. Hojda ma wątpliwości, czy mogłyby one ingerować w przepisy powszechnie obowiązujące, czyli np. skracać czas na sprzątanie materiałów, regulowany przez kodeks wyborczy. – Myślę, że ich zapisy mogłyby jednak ograniczać rozmiary poszczególnych bannerów czy zakazywać wywieszania ich w zabytkowych miejscach, np. na kamienicach – dodaje ekspert.

Do zapisów tych aktów komitety muszą stosować się w Gdańsku, zaś samo miasto opracowało poradnik z wymogami. O bannerach zamontowanych niezgodnie z tą uchwałą lub innymi przepisami urzędnicy informują komitety wyborcze i wnioskują o ich usunięcie. Jeśli dodatkowo zagrażają one bezpieczeństwu, mogą zostać rozmontowane przez straż miejską.

Jak wyjaśnia Patryk Rosiński z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, tygodniowo pojawiają dwa lub trzy zgłoszenia dotyczące nieprawidłowo umieszczonych materiałów. Jako że uchwała krajobrazowa obowiązuje w Gdańsku od sześciu lat, komitety wyborcze dobrze znają jej wymogi.

Z kolei w uchwale krajobrazowej w Płocku – jak przekazuje Konrad Kozłowski z urzędu miasta – nie ma wyodrębnionych zapisów dotyczących materiałów wyborczych.

– Uchwała krajobrazowa obowiązuje na terenie całego miasta i nie ma tu znaczenia, czy nośnik reklamowy znajduje się na terenie prywatnym, czy nie – podkreśla przedstawiciel urzędu.

Jeśli ustalone zostanie, że nośnik reklamy narusza postanowienia uchwały, wszczęte zostaje postępowanie, które zakończyć może się wymierzeniem kary pieniężnej.

Co mówią przepisy
Plakaty nie mogą wisieć wszędzie

Zgodnie z przepisami kodeksu wykroczeń, kto uszkadza lub usuwa ogłoszenie wystawione publicznie, podlega karze aresztu lub grzywnie. Mowa o tym zamieszczonym przez instytucję państwową, samorządową lub organizację społeczną. Jeśli straty za zniszczenie bannera przekroczą 800 zł, sprawca może odpowiadać za przestępstwo, czyli zniszczenie mienia, i zostać skazany nawet na pięć lat więzienia. Kodeks wyborczy jasno wskazuje jednak, że materiały związane z agitacją wyborczą na ścianach budynków, przystankach komunikacji publicznej, tablicach i słupach ogłoszeniowych, ogrodzeniach, latarniach oraz urządzeniach energetycznych i telekomunikacyjnych mogą być umieszczane tylko za zgodą ich zarządcy lub właściciela. Policja lub straż gminna – na koszt komitetów – usuwa te, których sposób umieszczenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo bezpieczeństwu mienia lub bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Pełnomocnicy wyborczy mają po wyborach 30 dni na usunięcie materiałów. Jeśli nie znikną z przestrzeni publicznej w terminie, wójt usuwa je na koszt zobowiązanych.

Czytaj więcej

Komitety mają miesiąc, żeby posprzątać po wyborach. Mogą pomóc psom

Zgodnie z kodeksem wyborczym komitety mają 30 dni, żeby usunąć z przestrzeni publicznej promujące ich kandydatów materiały. Praktyka pokazuje jednak, że zamknięcie się w tym terminie (mimo grożącej grzywny do 5 tys. zł) bywa wyzwaniem, zwłaszcza w miejscach, w których zawisło wiele plakatów i bannerów. Z problemem zostają często właściciele prywatnych posesji, którzy mają „przyozdobione” ogrodzenia.

Choć zawieszenie kampanijnych materiałów wymaga ich wiedzy i zgody, w praktyce niewiele mają narzędzi, by pozbyć się niechcianej agitacji, bo za samodzielne zdjęcie lub uszkodzenie plakatów – nawet po wyborach – grozi kara. Bywa, że nieodpowiednie rozmieszczenie materiałów utrudnia życie kierowcom, ogranicza widoczność i może zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Samorząd
Krzyże znikną z warszawskich urzędów. Trzaskowski podpisał zarządzenie
Prawo pracy
Od piątku zmiana przepisów. Pracujesz na komputerze? Oto, co powinieneś dostać
Praca, Emerytury i renty
Babciowe przyjęte przez Sejm. Komu przysługuje?
Spadki i darowizny
Ten testament wywołuje najwięcej sporów. Sąd Najwyższy wydał ważny wyrok
Sądy i trybunały
Sędzia WSA ujawnia, jaki tak naprawdę dostęp do tajnych danych miał Szmydt