Niedzielna wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego broniąca prawa do zbierania grzybów w Polsce sprawiła, że przyjrzeliśmy się regulacjom obowiązującym w poszczególnych krajach w Europie. I choć rzeczywiście w Polsce panuje grzybiarska wolność, to nie jesteśmy jedyni z tak łagodnymi przepisami. Z kolei tam, gdzie grzyby jest zbierać trudniej, nie jest to zwykle kwestia prywatności lasów, a limitów i odpowiednich licencji, które są wymagane.
Allemansrätten - prawo wszystkich ludzi do kontaktu z naturą obowiązujące w Szwecji, Norwegii i Finlandii sprawia, że przy zbieraniu grzybów nie ma żadnych ograniczeń. Są od tej zasady jednak wyjątki - zagrożone gatunki czy tereny pod ochroną, gdzie ta aktywność może, ale nie musi, być ograniczona. Co do zasady jednak prawo do kontaktu z naturą pozwala na swobodne korzystanie z tego, co do zaoferowania mają lasy.
2 kilogramy grzybów dziennie
Stosunkowo łagodne przepisy obowiązują również w Austrii i Słowenii, gdzie głównym ograniczeniem jest limit 2 kilogramów dziennie na osobę. Jeśli na terenie prywatnym nie ma wyraźnego zakazu zbierania grzybów - jest to dozwolone. Na terenach chronionych zbieranie grzybów może być ograniczone lub zabronione, a niektóre gatunki zupełnie wyłączone spod pozwolenia na zbieranie. W regionie Karyntia w Austrii na przykład niektóre grzyby mogą być zbierane tylko między 15 czerwca a 30 września w godzinach od 7 do 18.
Hiszpania z kolei pozwala wspólnotom autonomicznym na samodzielne dokładniejsze uregulowania. W niektórych regionach potrzebne jest specjalne pozwolenie, które kosztować może od 5 do 15 euro. Wyznaczane są też dzienne limity zbiorów, np. określone w kilogramach. Regulacje te nie zawsze przekładają się jednak na praktykę. Region Sori słynący z grzybów zmagał się z „grzybową mafią” jak nazywali duże zorganizowane grupy zbierające grzyby ponad limit - w 2014 roku skonfiskowano aż 15 ton nielegalnie zebranych grzybów.
Czytaj więcej
Sanepid ostrzega zbieraczy jagód i grzybów, że grożą im mandaty do 5000 złotych, jeśli zostaną przyłapani bez pewnego ważnego dokumentu.
Na grzyby tylko z nożem i koszykiem
Podobnie Francja pozwala poszczególnym regionom na wprowadzenie limitów i restrykcji. Limit zwykle wynosi 2 kilogramy dziennie, ale dni i godziny, w jakich można zbierać grzyby mogą już znacząco się różnić. Dodatkowo obowiązuje zakaz używania innych narzędzi niż nóż, a grzyby muszą być transportowane w wiklinowych koszykach, aby zarodniki grzybów mogły wypaść i dalej się rozmnażać.
Włochy wprowadziły podobne, lecz surowsze przepisy. Limity zwykle wynoszą od 2 do 3 kilogramów dziennie na osobę, ale żeby zbierać grzyby potrzebna jest zawsze licencja. Sposób jej uzyskania różni się między regionami - w niektórych należy odbyć kurs i zdać egzamin, w innych wystarczy wpłata. W Toskanii na przykład aby uzyskać licencję jako turysta należy zapłacić 15 euro za dzień lub 40 euro za tydzień. Dodatkowo do zebrania niektórych gatunków grzybów należy poczekać by odpowiednio urosły - od 2 do 4 centymetrów w zależności od gatunku.
Grzybiarz to kłusownik
Zbieranie trufli wydaje się być też zupełnie odrębną kategorią zarówno we Włoszech jak i Francji. We Włoszech żeby uzyskać licencję należy przystąpić do egzaminu a licencja wydawana jest na okres od 5 do 10 lat i wiąże się z roczną opłatą w różnej wysokości w zależności od regionu. Obowiązują też oczywiście konkretne okresy, w których zbieranie trufli jest dozwolone.
Najsurowsze przepisy obowiązują jednak w Niderlandach gdzie zbieranie grzybów jest całkowicie zakazane i traktowane jako kłusownictwo a kara może wynosić nawet 4,5 tys. euro.
Czytaj więcej
Eksport grzybów z Polski przyniósł w tym roku miliard złotych w ciągu pierwszych pięciu miesięcy. W ubiegłym roku był wart 2,5 mld zł.