Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 13 grudnia 2007 r. (sygn. I CSK 264/07). Tę sprawę wszczęli w imieniu ośmioletniego dziś Kamila S. jego rodzice.
Pozwani to Szpital Kliniczny im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie i Towarzystwo Warta, w którym jest on ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej.
W czasie porodu doszło do zaklinowania barku Kamila w miednicy matki. W następstwie powstało porażenie splotu barkowego. Ręka dziecka była całkowicie bezwładna.
Sąd ustalił potem, że przyczyną było zawinione zachowanie lekarzy. Mimo że matka sygnalizowała trudności z poprzednim porodem, nie przeprowadzono obiektywnej oceny masy płodu ani badań USG. W czasie porodu lekarze zastosowali niezgodny ze sztuką lekarską manewr Kristllera.
W wieku dwóch lat Kamil przeszedł operację w klinice we Wrocławiu, następnie w 2000 r. i 2002 r. trzy operacje przeszczepu mięśni i ścięgien w Houston w USA, sfinansowane przez Ministerstwo Zdrowia. Za konsultacje lekarskie w Paryżu i Leeds w Anglii oraz trwającą wciąż kosztowną rehabilitację ręki płacili rodzice.
Uszczerbek na zdrowiu dziecka wynosi 60 proc., ale rokowania na przyszłość są pozytywne. Niezbędna jest jeszcze jedna operacja w Houston, której koszt to 55 tys. dolarów.
Po sześciu latach procesu sąd I instancji przyznał Kamilowi 237 tys. zł odszkodowania (wraz z odsetkami), 200 tys. zł jako zadośćuczynienie pieniężne za krzywdę, miesięczną rentę w wys. 1 tys. zł za minione pięć lat i rentę w wys. 2 tys. zł na przyszłość oraz ustalił odpowiedzialność szpitala za skutki porodu, które mogą się jeszcze ujawnić. Odmówił zasądzenia 55 tys. dolarów na operację w Houston. Uznał, że kwota ta nie jest potrzebna, bo koszty tej operacji także zostaną pokryte ze środków publicznych.
Sąd II instancji zmienił wyrok i obniżył zadośćuczynienie do 120 tys. zł. W skardze kasacyjnej powód kwestionował mniejszą kwotę zadośćuczynienia i odmowę przyznania pieniędzy na operację.
SN uchylił wyrok sądu II instancji w zakwestionowanej części i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Za trafny uznał w pierwszej kolejności zarzut naruszenia art. 445 § 1 k.c. normującego zadośćuczynienia za krzywdę. SN zgodził się z autorem skargi, że suma zadośćuczynienia – wbrew przepisowi – nie jest odpowiednia. SN – mówił sędzia Zbigniew Kwaśniewski – nie negując kryteriów przyznawania zadośćuczynienia, bardzo silnie akcentuje obecnie jego funkcję kompensacyjną. W wyroku np. z 2002 r. uznał, że jego wysokość musi uwzględniać rozmiar szkody.
Zadośćuczynienie powinno mieścić się w rozsądnych granicach, ale nie może to podważać jego funkcji. To samo dotyczy uwzględniania kryterium przeciętnej stopy życiowej.
Jednakże jako najważniejszą jurydycznie kwestię sędzia Kwaśniewski wskazał interpretację art. 444 § 2 zdanie drugie, mówiącego o obowiązku wyłożenia z góry „sumy potrzebnej na koszty leczenia”. Operacje jak ta, która ma się odbyć w Houston, nie należą do koszyka świadczeń medycznych – mówił sędzia. Są finansowane w wyniku procedur szczególnych. Powstaje pytanie, na kim spoczywa w takim wypadku ciężar dowodu. Sąd oddalił żądanie powoda wyłożenia sumy potrzebnej na tę operację, tłumacząc, że powód nie wykazał, iż nie będą pokryte ze środków publicznych.
SN nie zgodził się z takim rozłożeniem ciężaru dowodu. Obowiązek wykazania faktów uzasadniających roszczenie spoczywa na powodzie, a niweczących je – na pozwanym. Dlatego – mówił sędzia – by uwolnić się od obowiązku wynikającego z art. 444 § 2 k.c., pozwany musiałby wykazać, że żądana kwota nie jest potrzebna, bo zostanie pokryta ze środków publicznych. Zarzut naruszenia tego przepisu przez błędną jego interpretację był więc uzasadniony.