Ministerstwo Zdrowia szykuje rewolucyjne zmiany w zasadach kontraktowania usług medycznych. Do konsultacji społecznych trafił właśnie projekt noweli ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej. Wynika z niej, że Narodowy Fundusz Zdrowia będzie ogłaszał oddzielny konkurs dla poradni przyszpitalnych. Dopiero w drugiej kolejności ogłaszałby konkurs dla lekarzy specjalistów działających w samodzielnych lecznicach.
W ten sposób ma być premiowana ciągłość, a zatem kompleksowość leczenia.
Ciągłość to za mało
W praktyce oznacza to, że pacjent otrzyma pełen zakres świadczeń w jednym miejscu.
– Chcemy, by szpital, który ma poradnię kardiologiczną, mógł w razie potrzeby kierować chorego na hospitalizację na swój oddział kardiologiczny – tłumaczy Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia.
Braki w tym rozwiązaniu widzi Adam Kozierkiewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia.
– Ciągłość nie wystarczy. W przepisach powinno być też określone, kto koordynuje proces leczenia pacjenta i sprawdza, jakie są jego efekty. W wielu krajach taką rolę odgrywa lekarz rodzinny – podkreśla.
Koniec z samowolą NFZ przy kontraktowaniu świadczeń medycznych?
Komentuje Anna Wojda z działu prawa „Rzeczpospolitej"
Obawy co do kompleksowości i jakości ma też Katarzyna Fortak-Karasińska, radca prawny. – To są pojęcia niejednoznaczne i ogólne, dlatego NFZ będzie mógł je dowolnie interpretować i dowolnie wybierać lecznice – uważa mecenas.
Obecnie fundusz podpisuje kontrakt oddzielnie na usługi szpitalne, a oddzielnie na usługi specjalistyczne. Jakie efekty daje takie rozwiązanie, widać na Pomorzu. Tam szpital na gdańskiej Zaspie stracił po konkursie kontrakt na poradnię kardiologiczną i laryngologiczną.
Duży zyska, a mały straci
– Obie ściśle współpracowały z oddziałami. Dlatego mogliśmy leczyć kompleksowo pacjentów przez 17 lat. Teraz chorzy dowiadują się od placówek, które wygrały konkurs, że muszą rozpoczynać wszystkie badania od nowa – denerwuje się Krystyna Grzenia, dyrektor gdańskiego szpitala. Zaznacza, że zmiana przepisów w ustawie zdrowotnej to krok w dobrym kierunku. Będą bowiem nagradzały duże, specjalistyczne szpitale.
Z drugiej strony Fortak-Karasińska zauważa, że zmiany mogą uderzyć w niepubliczne, mniejsze placówki, zwłaszcza wchodzące na rynek.
Resort chce, by w konkursach już na wstępie więcej punktów dostawały lecznice mające kontrakt. Ponadto w razie kłopotów pacjentów z dostępem do leczenia na danym terenie NFZ mógłby automatycznie przedłużać umowy o pół roku. Przedstawiciele prywatnych lecznic nie boją się jednak zmian, choć widzą zagrożenia.
– Prowadząc szpital okulistyczny, możemy zapewnić pacjentowi poradnię okulistyczną. Mam tylko nadzieję, że NFZ nie będzie wymagać od nas posiadania tomografu, który jest nam tu niepotrzebny – mówi Andrzej Mądrala z Pracodawców RP. Takie wymagania trudno bowiem spełnić.
Resort planuje też, by odwołania od decyzji o kontrakcie trafiały do dyrektora oddziału NFZ. Obecnie rozpatruje je prezes NFZ. Eksperci krytykują ten pomysł. Sprawy będą bowiem badane przez tę samą instancję.
etap legislacyjny: konsultacje społeczne