Wyrok zapadł jednogłośnie, a wydał go pięcioosobowy skład Trybunału Konstytucyjnego: prezes TK Julia Przyłębska (przewodniczący), Stanisław Piotrowicz (sprawozdawca),  Justyn Piskorski, Bartłomiej Sochański i Wojciech Sych.

Czytaj też: Wyrok TK ws. kadencji RPO już jest w Dzienniku Ustaw

- Konstytucja jednoznacznie określa kadencję Rzecznika na 5 lat. Odesłanie blankietowe z art. 208 ust. 2 Konstytucji RP stanowi, że ustawodawcy powierzono wyłącznie kompetencje do uregulowania zakresu i sposobu działania RPO. Systematyka wewnętrzna przepisów Konstytucji powołujących instytucję RPO wskazuje na to, że sposób jego powoływania, a także długość kadencji nie obejmuje „zakresu i sposobu działania”, o których mowa w art. 208 ust. 2 Konstytucji RP - mówił Stanisław Piotrowicz, sędzia sprawozdawca.

Dodał, że ustawodawcy nie pozostawiono kompetencji, by uregulować w ustawie kwestię przedłużenia kadencji RPO wobec braku jego następcy. Jednocześnie konstytucja nie określa terminu na powołanie nowego Rzecznika. - Wskazuje tylko że wyboru dokonuje Sejm za zgodą Senatu. Powinno to nastąpić przed upływem kadencji Sejmu i Senatu - powiedział sędzia sprawozdawca.

Wyrok wejdzie w życie po upływie trzech miesięcy od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Do tego czasu - wskazał TK - Sejm powinien uchwalić ustawę regulującą sytuacje, w których urząd Rzecznika jest nieobsadzony przez jakiś czas po upływie kadencji.

Na wniosek grupy posłów PiS TK badał zgodność z konstytucją art. 3 ust. 6 ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Przepis ten pozwala RPO pełnić obowiązki po upływie 5-letniej kadencji, do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika. Kadencja Adama Bodnara upłynęła 9 września 2020 r., lecz nadal wykonuje on zadania RPO, gdyż Sejm i Senat nie powołał dotychczas jego następcy.

Posłowie podnosili we wniosku, że ustawa o RPO weszła w życie pod rządami innej ustawy zasadniczej, a zakwestionowany przepis nigdy nie został poddany nowelizacji i dostosowany do nowego porządku ustrojowego Rzeczypospolitej Polskiej. Tymczasem kadencja RPO wynikająca z konstytucji stanowi pierwszy wskaźnik jego legitymacji do działania. W ocenie posłów wykonywanie przez dotychczasowego RPO swoich obowiązków do czasu powołania nowego Rzecznika, jako umocowanie sprzeczne z konstytucją, urąga godności i godzi w doniosłość urzędu RPO.

Czytaj też:

Bodnar o wyroku TK: Scenariusz jest dość przewidywalny

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

"Przyłębska ugotowała taki wyrok, jaki chciał Prezes"

Ryzyko wakatu po Bodnarze. Może rozpętać się burza

Pożegnanie z rzecznikiem

TK zajął się wnioskiem po ponad 6 miesiącach, termin rozprawy był wielokrotnie przekładany, a prezes TK Julia Przyłębska dokonała zmiany w już wyznaczonym składzie orzekającym (Rafała Wojciechowskiego zastąpił Bartłomieja Sochański), co RPO Adam Bodnar uznał za manipulację. Jego sprzeciw wzbudziła także obecność w składzie byłego posła PiS Stanisława Piotrowicza, którego wypowiedzi  w mediach, a także jako przewodniczącego Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wskazywały - zdaniem RPO - że nie zachowa bezstronności. Rzecznik bezskutecznie wnioskował o wyłączenie Piotrowicza ze składu.

W poniedziałek i wtorek uczestnicy postępowania odpowiadali na pytania sędziów. Najwięcej pytań skierowanych zostało do RPO Adama Bodnara, który starał się przekonać sędziów, że kwestionowany przepis służy realizacji zasady współdziałania władz oraz sprawności i rzetelności działania organów państwa w zakresie zapewnienia przestrzegania praw i wolności obywatelskich.

- Kiedy ratownikowi kończy się służba o godzinie 12., a kolega się spóźnia, to on nie może opuścić kąpieliska, tylko musi patrzeć, czy ktoś się nie utopi. Ktoś musi patrzeć władzy na ręce - mówił Adam Bodnar.

Dziś TK podzielił jednak stanowisko przedstawicieli wnioskodawców, czyli posłów PiS, a także Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego, którzy chcieli stwierdzenia niezgodności z konstytucją kwestionowanego przepisu.

sygn. akt K 20/20