Przeciętne wynagrodzenie w sektorze górnictwa w woj. śląskim wzrosło aż o 40,2 proc. w porównaniu ze styczniem 2011 r. – wynika z danych śląskiego Urzędu Statystycznego. Przełożyło się to na wysoki, 13-procentowy wzrost średnich płac w całym regionie.
Możliwe spadki
– Ale to wcale nie znaczy, że nasze wynagrodzenia tak rosną – zastrzega Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce. – Po prostu w styczniu dostaliśmy czternastki, w poprzednim roku zostały one wypłacone w lutym, stąd takie statystyczne różnice dotyczące rocznego wzrostu – wyjaśnia. Podkreśla, że tak naprawdę podwyżki np. w Kompanii Węglowej wyniosły ok. 7 proc., z czego 5 pkt proc. „poszło" na deputaty węglowe, a w kieszeniach górników odczuwalne będzie ok. 2 proc.
Różnica w terminach wypłaty wynagrodzeń spowoduje, że w lutym przeciętne wynagrodzenie w górnictwie, a pewnie i średnia dla całego Śląska, spadnie w porównaniu z lutym 2011 r. Casus Śląska może też dotyczyć woj. lubelskiego. Tam dynamika wynagrodzeń na początku roku była największa wśród wszystkich regionów Polski – 13,4 proc. Głównie nałożył się na to najwyższy w kraju wzrost w przemyśle – o ponad 21 proc. Ekonomiści są zgodni, że wcześniejsze premie, ze względu na wejście w życie od lutego wyższej składki rentowej, były wypłacane nie tylko w górnictwie, ale także np. w zakładach produkujących i dostarczających energię, gaz czy ciepło. A właśnie w Lublinie swoją siedzibę ma od niedawna jedna z największych spółek energetycznych w Polsce – PGE.
Zatrzymują młodych pracowników
Lutowych spadków przeciętnych wynagrodzeń nie powinni za to obawiać się mieszkańcy województwa warmińsko-mazurskiego. –?Wysoka, prawie 12-procentowa dynamika w styczniu to efekt dwóch dosyć stałych czynników – uważa Mirosław Hiszpański, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Pracodawców Prywatnych.
Pierwszy to – jego zdaniem – rosnąca konkurencja na rynku pracy. – Młodzi, wykształceni ludzie mogą pracować albo tu, albo wyjechać do Warszawy. By ich zatrzymać, konieczne są wyższe wynagrodzenia. I firmy to wiedzą, choć podwyżki obejmują przede wszystkim osoby o średnich i wyższych wynagrodzeniach – podkreśla Hiszpański.
Za to osobom o niższych płacach pomogła podwyżka płacy minimalnej o 8,2 proc., do 1500 zł. – W naszym regionie ogromny odsetek zatrudnionych pracuje za najniższe wynagrodzenie – podkreśla Hiszpański.
Co ciekawe, ponadprzeciętny wzrost płac w styczniu w woj. warmińsko-mazurskim i lubelskim spowodował, że nie są to już regiony o najniższych płacach w Polsce.
Wedle prognoz ekonomistów ankietowanych przez „Rz", płace w sektorze przedsiębiorstw w lutym mogą średnio wzrosnąć o 6,7 proc. Zdaniem analityków ING Banku Śląskiego wzrost wyniesie tylko 1,5 proc., za to w opinii Invest-Banku – aż 8,1 proc. – Gdyby firmy wiedziały, że mają złą sytuację finansową, to nie wypłaciłyby tak wysokich premii i bonusów, jak miało to teraz miejsce – uważa ekonomistka Maria Drozdowicz-Bieć.