"Mamy jedną godność, by mówić to co się myśli trzeba być niezależnym. Nie pracuję już w CMKP. Proszę przy moim nazwisku nie wpisywać tej afiliacji (szczególnie w mediach), aby uniknąć problemów. Bardzo dziękuję współpracownikom ze Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP za współpracę" - napisał w środę na Twitterze dr Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie zdrowia publicznego. Jak wynika z opublikowanego oświadczenia, decyzja o nieprzedłużeniu z nim współpracy była tłumaczona publiczną krytyką sposobu, w jaki rząd walczy z epidemią (Centrum jest instytucją podległą bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia).

- Informacja o braku woli współpracy z lekarzem, w związku z jego aktywnością w sferze publicznej, która odbywa się w całości na rzecz społeczeństwa i zdrowia publicznego, wywołuje zaniepokojenie polityką kadrową w instytucjach medycznych podlegających władzom centralnym - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk w liście do szefa Centrum, prof. dr hab. n. med. Ryszarda Gellerta.

Jak wskazuje, zamieszczając swoje wypowiedzi na portalu społecznościowym dr Grzesiowski korzystał z zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 Konstytucji). Ewentualne ograniczenia tej wolności muszą  być proporcjonalne, określone ustawą, niezbędne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.

- Wydaje się, że sankcja w postaci nieprzedłużenia kontraktu za wypowiedzi będącą w interesie publicznym, nie wypełnia konstytucyjnego testu proporcjonalności, a tym samym prowadzić może do naruszenia wolności wypowiedzi - twierdzi RPO. Dodaje, że sankcja w postaci nieprzedłużenia kontraktu  może wywołać wśród pozostałych pracowników Centrum „efekt mrożący" tj.  nie będą korzystać z przysługującego im prawa do wolności wypowiedzi, w szczególności w zakresie ich pracy.

Według RPO, informując o potencjalnie niebezpiecznych warunkach pracy personelu szpitali dr Grzesiowski działał jako tzw. sygnalista, czyli osoba sygnalizująca nieprawidłowości w interesie publicznym. Taka działalność może pomóc w ujawnianiu nieprawidłowości, które w przeciwnym razie mogłyby pozostać ukryte, oraz w identyfikacji osób odpowiedzialnych za naruszenia.

- Obecnie kluczowe jest to, aby rzetelne informacje o stanie przygotowania szpitali w sytuacji epidemii były udostępnianie społeczeństwu, a w szczególności odpowiednim organom państwa. Ograniczanie wypowiedzi pracownikom-sygnalistom poprzez stosowanie wobec nich sankcji w postaci nieprzedłużania kontraktów prowadzić może do naruszenia obowiązujących standardów - podkreśla Stanisław Trociuk.

RPO prosi prof. Ryszarda Gellerta o uzasadnienie decyzji personalnej podjętej wobec  dr. Grzesiowskiego.