Nie tylko spracowani dostaną emerytury stażowe

Emerytura stażowa może być przeciętnie aż o jedną trzecią mniejsza, niż świadczenie ustalone w powszechnym wieku emerytalnym - ostrzegają eksperci. I przewidują, że "emerytalna ruletka jeszcze bardziej się rozkręci".

Aktualizacja: 28.06.2023 11:05 Publikacja: 12.06.2023 14:46

Nie tylko spracowani dostaną emerytury stażowe

Foto: Adobe Stock

- Droga do emerytur stażowych jest otwarta - stwierdził Jarosław Kaczyński, prezes PiS podczas wizyty w Hucie Stalowa Wola. Jak tłumaczył to efekt rozmów z NSZZ "Solidarność".

Być może to zatem obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw, pod którym związek koordynował zbieranie podpisów, stanie się puntem wyjścia do takich zmian.

Czytaj więcej

Rząd przed wyborami chce obniżyć efektywny wiek emerytalny. A miał podwyższyć

Na razie dokument utknął bowiem w sejmowej zamrażarce. Przypomnijmy, że przewiduje on odstępstwo od reguły, iż emerytura przysługuje osobom, które osiągnęły wiek emerytalny (60 lat kobiety i 65 lat mężczyźni) i mają odpowiedni okres składkowy i nieskładkowy (co najmniej 25 lat dla mężczyzn i 20 lat dla kobiet). Projekt gwarantuje stworzenie ubezpieczonym o bardzo długim stażu (35 lat okresów składkowych i nieskładkowych - kobiety i 40 - mężczyźni) możliwości przejścia na emeryturę przed osiągnięciem ustawowego wieku.

Ma być to rozwiązanie skierowane do osób, które ze względu na utratę sił w konsekwencji długiego wykonywania pracy zarobkowej, nie są w stanie kontynuować zatrudnienia do osiągnięcia wieku emerytalnego.

Zdaniem dr Tomasza Lasockiego z WPiA UW pomysł nie do końca odpowiada tym założeniom.

- Emerytury stażowe wcale nie są projektowane dla osób spracowanych. Będą one bowiem przyznawane też za czas, gdy ubezpieczony nie świadczył pracy np. podczas urlopu wychowawczego. Zapewne załapią się też np. prezesi i członkowie rad nadzorczych, gdyż oni też podlegają ubezpieczeniom – wskazuje.

Emerytury stażowe - niekorzystne rozwiązania

Ekspert wskazuje też, że rozwiązanie nie jest korzystne dla potencjalnych świadczeniobiorców. Powód?

- Na podstawie danych historycznych można obliczyć, że emerytura stażowa (obliczana o 5 lat wcześniej, niż powszechna) przeciętnie będzie aż o jedną trzecią mniejsza, niż świadczenie ustalone w wieku emerytalnym, przy czym wyniki mogą znacznie różnić się dla poszczególnych roczników. Emerytalna ruletka jeszcze bardziej się rozkręci - tłumaczy ekspert.

Chociaż zwolennicy tego rozwiązania argumentują, że będzie to jedynie uprawnienie, a nie obowiązek.

Czytaj więcej

Emerytury wyłącznie za staż dla pół miliona pracowników

Sceptyczny jest jednak Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan.

- Problem w tym, że już teraz większość uprawnionych do świadczeń przechodzi na emeryturę w ciągu maksymalnie dwunastu miesięcy od chwili osiągnięcia wieku emerytalnego – argumentuje.

Jak wskazuje dr Lasocki, nawet pomimo tego, iż emeryt stażowy pobiera pieniądze z organu rentowego kilka lat wcześniej, dla niego to i tak raczej niedźwiedzia przysługa.

- Przeciętny wiek, w którym świadczenia z tytułu emerytury powszechnej przewyższą te wynikające ze stażówki wynosiłby 71 lat i 8 miesięcy dla kobiety oraz 76 lat i 6 miesięcy dla mężczyzny. W zestawieniu z danymi dotyczącymi trwania życia oznacza to, że korzyści z wyboru emerytury stażowej skończą się w statystycznym momencie pogorszenia się stanu zdrowia, który uniemożliwi dalszą pracę - wyjaśnia dr Lasocki.

Emeryci zależni od państwa

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza zwiększy się wobec tego uzależnienie emerytów od gestu państwa.

- Presja na wprowadzenie rozwiązań analogicznych do 13. i 14. emerytury będzie bardzo wyraźna - dodaje.

Zdaniem dr Lasockiego, stażówki negatywnie wpłynął też na gospodarkę.

- Niskie świadczenia oznaczają mniejszy popyt na towary i usługi – zaznacza.  Jak wskazuje, może to też oznaczać problemy z pracownikami. - Emerytury stażowe mogą wydrenować rynek z ludzi, którzy jeszcze długo mogą być aktywni zawodowo – tłumaczy.

Zwraca też uwagę na nierówności międzypokoleniowe, które takie rozwiązanie powoduje.

- Mężczyźni urodzeni np. w 1963 r., a kobiety w 1965 r. wchodzili na rynek pracy, kiedy jeszcze nie było umów śmieciowych, pseudo ulg dla studentów czy samozatrudnionych. Z kolei obecnie pokolenie 30-40-latków nie miało takiego komfortu. W efekcie oni sfinansują emerytury stażowe wcześniejszych roczników, podczas gdy sami już się na nie załapią, ze względu na niewystarczający staż - wskazuje Jeremi Mordasewicz.

Doktor Tomasz Lasocki w miejsce stażówek proponuje z kolei inny rodzaj wsparcia dla osób spracowanych.

- Jestem za wprowadzeniem dla nich stażowego świadczenia przedemerytalnego, które zakłada nową definicję stażu uprawniającego do jego wypłaty. Nie można byłoby go też łączyć z pracą. Ubezpieczony nie traciłby natomiast na wcześniejszym przejściu, ponieważ jego emerytura byłaby obliczana dopiero w wieku powszechnym - dodaje.

Nieruchomości
Odszkodowanie dla Agnes Trawny za ziemię na Mazurach. Będzie apelacja
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Sądy i trybunały
Wierzyciel powinien sprawdzić, czy dłużnik jeszcze żyje
Za granicą
Polacy niewpuszczeni na obchody wyzwolenia obozu w Ravensbrück
Sfera Budżetowa
Setki milionów dla TVP po cichu. Posłowie w Komisji Finansów Publicznych zdecydowali
Zawody prawnicze
Prokuratura Krajowa podjęła kolejne działania ws. Ewy Wrzosek