W środę Sąd Najwyższy zasądził takie odszkodowanie Helenie Cichockiej, profesor filologii klasycznej z Uniwersytetu Warszawskiego, która kierując się tym zakazem, zrezygnowała z pracy na Wydziale Polonistyki.
Albo-albo
Takich spraw jest w sądach co najmniej kilkadziesiąt, a może i setki, ta zaszła najdalej, aż do Sądu Najwyższego.
Są one skutkiem ustawy z 16 grudnia 2010 r., która weszła w życie 1 stycznia 2011 r., i wprowadziła zakaz łączenia pracy z emeryturą, jeśli pracownik nie zwolnił się z pracy (art. 103a ustawy z 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych). Wielu emerytów „przeskakiwało" tę przeszkodę, zwalniając się z pracy i zatrudniając ponownie, dzięki czemu mogli pobierać i emeryturę, i pensję, ale często tracili etat, a zarobki dostawali znacznie niższe.
Profesor Cichocka, która od dwóch lat pobierała emeryturę, z tej drogi nie skorzystała, ale zwolniła się z pracy, choć mogła jeszcze pracować sześć lat.
– Myślałam, że będą to dla mnie pod względem zarobkowym najlepsze lata – powiedziała „Rzeczpospolitej". – Zarabiałam netto 4,3 tys. zł, a emerytury miałam 3,3 tys. zł, gdybym zatem nadal pracowała, otrzymywałabym tylko o 1000 zł więcej niż na emeryturze. Nie chciałam się zwalniać i zatrudniać ponownie, by nie traktować instrumentalnie Uniwersytetu, z którym całe życie byłam związana. Ponowne zatrudnienie wymagało poza tym co najmniej kilkumiesięcznego konkursu, a po wyroku Trybunału Konstytucyjnego stanowisko było już zajęte.