Na czwartkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki i Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, przedstawili szczegóły wypłat Emerytury+, nazywanej też trzynastką.

– Te 1100 zł Emerytury+, które dzisiaj anonsujemy, ogłaszamy, przedstawiamy, to tak jakby dodatkowe 90 zł miesięcznie, gdyby podzielić te 1100 zł na 12 miesięcy – jest to dodatkowy zastrzyk – mówił szef rządu.

Brutto i netto to 211,75 zł różnicy

Premier zapomniał jednak wspomnieć, że te 1100 zł wypłaty dla prawie 7 mln emerytów i przeszło 2,6 mln rencistów to kwota brutto.

W myśl projektu ustawy opublikowanego na stronie Rządowego Centrum Legislacji z tej wypłaty zostaną potrącone podatek i składka na NFZ. Do kieszeni uprawnionych trafi więc 888,25 zł, czyli o 211,75 zł mniej.

Pomniejszenie wypłaty potwierdza treść uzasadnienia do projektu. Sam projekt nie przewiduje bowiem wyraźnej regulacji. Z nieoficjalnych rozmów „Rzeczpospolitej” z przedstawicielami administracji publicznej wynika jednak, że takie skutki będzie miała bardzo ogólna regulacja art. 10 nowej ustawy. Mówi on, że w kwestiach nieuregulowanych w ustawie stosuje się odpowiednio przepisy ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Czytaj także: Zaskakująca trzynastka dla emerytów od Morawieckiego

Jeszcze mniej dla 220 tys. osób

To nie koniec. Do ostatniej chwili ważyły się losy prawie 220 tys. osób pobierających emeryturę w wysokości poniżej gwarantowanego przez państwo świadczenia minimalnego. Dostają je kobiety, które nie wypracowały 20 lat stażu emerytalnego, i mężczyźni bez 25 lat takiego stażu, którzy nie zebrali dość składek emerytalnych, aby starczyło na wyliczenie im świadczenia powyżej minimalnej emerytury (wynosi obecnie 1100 zł miesięcznie).

Z informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita”, wynika, że art. 10 nowej ustawy spowoduje, iż dostaną oni wypłatę proporcjonalną do wysokości swojego świadczenia. Wynika z tego, że osoba, której miesięczna emerytura z ZUS wynosi 500 zł (netto), dostanie proporcjonalnie obniżony dodatek. Nie będzie to więc 888,25, tylko 500 zł jednorazowego dodatku (netto). Osoba z najniższym świadczeniem wypłacanym przez ZUS w wysokości 2 gr miesięcznie może więc liczyć na 2 gr Emerytury+. Choć projekt został skierowany przez rząd do konsultacji społecznych, trudno się spodziewać zmian tych regulacji. Nie tylko przez brak czasu na wysłuchanie opinii ekspertów, ale i konieczność błyskawicznego uchwalenia nowych przepisów przez parlament i ich wejścia w życie. Zgodnie z obietnicami dodatki mają zostać wypłacone już w maju, czyli przed eurowyborami. Na realizację obietnicy zostało więc niewiele czasu.

Rząd zaoszczędzi

Zmian w projekcie trudno się spodziewać także z innego powodu. Potrącenie podatku z wypłat dla emerytów i rencistów spowoduje, że rząd zaoszczędzi na tym przeszło 2 mld zł. To sporo, biorąc pod uwagę, że całkowity koszt wypłaty Emerytury+ dla prawie 10 mln uprawnionych ma wynieść 10,7 mld zł.

– Nie dziwi mnie potrącenie podatku od Emerytury+, bo podatki powinny być potrącane od wszystkich przychodów, tym bardziej że nie zależą one od zamożności emeryta – komentuje dr Tomasz Lasocki z Katedry Ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim. – Dzięki kwocie wolnej od podatku mniej zamożnym zostanie w kieszeni więcej niż osobom z wyższymi świadczeniami.

Potrącenie podatku może jednak dziwić z innego względu. Do tej pory bowiem wypłaty różnych świadczeń socjalnych, jak 500+, 300+, ale także jednorazowych dodatków dla emerytów i rencistów w 2016 r., odbywały się bez potrącania PIT. Okazuje się więc, że rząd zaczął racjonalizować wydatki socjalne.

Etap legislacyjny: konsultacje