Ponad 285 tys. młodych ludzi do 30. roku życia było zarejestrowanych w urzędach pracy na koniec lutego. To o ponad 44 tys. (18 proc.) więcej niż rok wcześniej – wynika z opublikowanych we wtorek danych GUS. W dużej mierze był to efekt powiększającej się grupy bezrobotnych Polaków, do 25. roku życia.

Czytaj także: Pandemia rujnuje przyszłość młodych. Niższe zarobki do końca życia

W lutym prawie 138 tys. z nich było oficjalnie bez pracy – to o jedną piątą więcej niż rok wcześniej. Wzrosła też (do 39 tys.), czyli o ponad 13 proc. w skali roku, liczba bezrobotnych absolwentów szkół i uczelni. Tymczasem konkurencja o oferty pracy rośnie. W lutym br., gdy w urzędach pracy było zarejestrowanych 1099,5 tys. bezrobotnych, czyli o 9,1 tys. osób więcej niż w styczniu i o 179,6 tys. w porównaniu z lutym ubiegłego roku, do urzędów zgłoszono niespełna 104 tys. ofert pracy. Na jedną ofertę przypadało więc prawie 11 bezrobotnych.

Nic więc dziwnego, że w sondażu przeprowadzonym pod koniec 2020 r. na zlecenie agencji zatrudnienia Work Service ponad jedna trzecia Polaków w wieku 18–24 lat rozważała pod koniec zeszłego roku wyjazd do pracy za granicą. To prawie dwukrotnie więcej niż wśród wszystkich badanych.

Z danych portali rekrutacyjnych i agencji zatrudnienia wynika, że nawet w branżach, które jak IT, w czasie pandemii dobrze sobie radzą, pracodawcy szukają przede wszystkim specjalistów. No Fluff Jobs, portal z ofertami pracy dla branży IT, zwraca uwagę, że w czasie pandemii pracodawcy szukają pracowników z większym doświadczeniem. Spośród wszystkich ofert pracy opublikowanych w 2020 r. tylko 5 proc. było kierowanych do osób rozpoczynających karierę w IT (juniorzy). – Jeszcze większego znaczenia nabrały jakość i wydajność pracy – twierdzi Tomasz Bujok, prezes No Fluff Jobs.

Jak dodają eksperci Inhire, platformy rekrutacyjnej z branży IT, pracujące zdalnie firmy nie mają ani możliwości, ani czasu na uczenie i wdrażanie niedoświadczonych kandydatów.

– Po roku pandemii w Polsce widzimy, że najtrudniejsza sytuacja na rynku pracy dotyczy osób młodych. To w tej grupie najszybciej wzrosło bezrobocie, a jednocześnie to jedyna grupa wiekowa, która na koniec ubiegłego roku miała wyższy poziom bierności zawodowej – ocenia Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora w Polskim Instytucie Ekonomicznym. Jak dodaje, nasz kraj w tym zakresie wpisuje się w globalne trendy, bo z podobnymi zjawiskami boryka się większość światowych gospodarek; w 2020 r. ogólny wzrost bezrobocia na świecie wyniósł 3,7 proc., ale wśród młodych liczba osób bez pracy powiększyła się aż o 8,7 proc.

– Jest to związane ze specyfiką obecnego kryzysu, a więc silnymi restrykcjami epidemicznymi. Te na całym świecie dotykają głównie sektora usługowego (turystyka, HORECA, kultura, wydarzenia masowe), w którym nasycenie zatrudnieniem młodych jest wysokie – przypomina Andrzej Kubisiak. Tymczasem obecna fala pandemii najmocniej uderzyła właśnie w te sektory. Z najnowszych badań GUS dotyczących koniunktury wynika, że prawie 97 proc. firm z branży hotelarsko-gastronomicznej bardzo mocno odczuwa negatywne skutki pandemii, z czego 56 proc. mówi o zagrożeniu stabilności firmy.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Nic więc dziwnego, że na całym świecie pandemia okazała się największym obciążeniem dla młodych ludzi. Według międzynarodowego badania firmy Oracle w 2020 r. aż 9 na 10 pracujących zdalnie osób w wieku 22–25 lat odczuwało zwiększony stres w pracy. Jak ocenia Krzysztof Inglot, prezes agencji zatrudnienia Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy, to efekt nie tylko negatywnych aspektów home office, ale też przede wszystkim trudnej sytuacji na rynku pracy. – Starsze pokolenia mogą mieć większą pewność zatrudnienia ze względu na doświadczenie i formę umowy, która zabezpiecza przed utratą pracy z dnia na dzień. Tymczasem młodzi ludzie często są zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych, nie mają ugruntowanej pozycji, co przekłada się na ich zwiększony niepokój – wyjaśnia Inglot.

Jak dodaje Andrzej Kubisiak, pandemiczne uderzenie w młode pokolenie będzie miało niestety długofalowe konsekwencje. – Z naszych analiz wynika, że nawet po ustaniu pandemii obecny kryzys przełoży się na niższe o 6 proc. zarobki tego pokolenia w perspektywie kolejnych 45 lat – mówi Kubisiak.