Reklama

Sejm i Senat nie rozmawiają z Rosją

Posłowie nie są zainteresowani zagranicą. Nie powołali 20 grup, w tym polsko-rosyjskiej. To odzwierciedlenie polityki zagranicznej.

Aktualizacja: 02.06.2018 09:42 Publikacja: 31.05.2018 19:10

Sejm i Senat nie rozmawiają z Rosją

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Pod koniec maja na teren Federacji Rosyjskiej nie wpuszczono szefa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sławomira Dębskiego. Został zatrzymany na lotnisku w Moskwie i zmuszony do powrotu do Polski, choć miał wizę ważną jeszcze przez pięć lat.

Powód? Rosjanie tłumaczą, że to odwet za niewpuszczenie do strefy Schengen dwóch politologów: Olega Bondarenki i Aleksieja Martynowa.

– Z całym szacunkiem dla tych dwóch panów, żaden nie pełni funkcji publicznej, nie kieruje instytucją państwową ani nie jest zaangażowany w dialog polsko-rosyjski. Mamy więc do czynienia z nieproporcjonalnością reakcji – komentuje dla „Rzeczpospolitej" Sławomir Dębski. Dodaje, że wpisuje się to w szerszy kontekst lodowatych relacji dwustronnych, które zaczęły się psuć od katastrofy smoleńskiej.

– Najbardziej wymiernym wskaźnikiem tych relacji jest liczba spotkań na poziomie ministrów i wiceministrów spraw zagranicznych. Takich spotkań w zasadzie nie ma – zauważa.

Także posłowie nie rozmawiają z rosyjską Dumą. Z ustaleń „Rzeczpospolitej" wynika, że w ten brak współpracy między państwami wpisał się Sejm. Po raz pierwszy od wielu kadencji nie powstała w nim Polsko-Rosyjska Grupa Parlamentarna.

Reklama
Reklama

Czym są grupy bilateralne? Są wymiarem polityki zagranicznej parlamentu. Uczestniczą w nich posłowie i senatorowie, co niekoniecznie wiąże się z wyjazdami zagranicznymi. Czasami grupy kontaktują się z podobnymi w zaprzyjaźnionych krajach, a najczęściej utrzymują relacje z ambasadorami albo goszczą przyjeżdżających do Polski polityków z tych państw.

Były poseł SLD Eugeniusz Czykwin, wieloletni członek grupy polsko-rosyjskiej i jej były wiceprzewodniczący, uważa jej niepowołanie za błąd.

– Mądrość ludowa mówi, że sąsiadów się nie wybiera. Taka grupa zawsze może służyć za impuls do przełamania impasu w relacjach, bo daje możliwość wypowiedzenia się niezgodnie z narracją rządową – dodaje.

Jednak nie tylko ta grupa zniknęła w obecnym Sejmie. Ogólnie powołano ich 77, o 20 mniej niż w ubiegłej kadencji. Wśród skasowanych są nawet takie, które utrzymywały relacje z państwami europejskimi: Niderlandami, Belgią, Mołdawią, Cyprem i Serbią. Brak tej ostatniej miał zaniepokoić ambasadora Serbii. – Rozmawiałem z nim na ten temat – relacjonuje Czykwin.

Dlaczego grup ubyło? – Ich liczba nie zależy tylko od naszej pracowitości i inwencji, ale również od tego, czy po drugiej stronie można liczyć na wzajemność – wyjaśnia wicemarszałek Senatu Michał Seweryński z PiS. – Czasami nie kontynuuje się działalności, która nie zarysowała się odpowiednio w poprzedniej kadencji. Bywa też, że charyzmatyczny lider, który doprowadził do powstania grupy, nie wchodzi do parlamentu – dodaje.

Zdaniem opozycji zmniejszeniu liczby grup bilateralnych winne jest PiS.

Reklama
Reklama

– To symptom zamykania się Polski na świat – uważa rzecznik PO Jan Grabiec. – To również skutek tego, że relacje międzynarodowe rozgrywane są obecnie wyłącznie na użytek wewnętrzny. Niestety, dotyczy to też grup w Sejmie – dodaje.

Grabiec zauważa, że na początku kadencji jako pierwsza powstała grupa polsko-węgierska. Wcześniej chciała się ukonstytuować grupa polsko-kazachstańska, jednak Biuro Spraw Międzynarodowych Sejmu uznało, że musi poczekać. Później PiS wbrew sprzeciwom opozycji powołało grupę polsko-białoruską, którą przed laty rozwiązano wobec delegalizacji władz Związku Polaków na Białorusi. A pod koniec lutego PiS „odbiło" z rąk opozycji Polsko-Izraelską Grupę Parlamentarną. Działo się to po wybuchu afery wokół nowelizacji ustawy o IPN.

Jan Grabiec uważa, że takie podejście zniechęca posłów do oddolnej działalności w tworzeniu grup. Jednak czy gdyby grupa polsko-rosyjska istniała, rzeczywiście mogłaby ocieplić relacje dwustronne? Nawet Eugeniusz Czykwin przyznaje, że w ubiegłej kadencji nie działała zbyt intensywnie.

Sławomir Dębski uważa, że relacje się nie poprawią, dopóki swojej polityki nie zmieni Rosja.

– Łamie ona prawo międzynarodowe, używając siły zbrojnej dla realizacji swoich interesów. Jest objęta międzynarodowymi sankcjami, więc Polska w swojej krytyce reprezentuje stanowisko większości społeczności międzynarodowej – podkreśla.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Czy prezydent Nawrocki paraliżuje rząd? Najnowszy sondaż przynosi wyraźny sygnał
Polityka
Kto będzie kandydatem PiS na premiera? Jarosław Kaczyński dokonał wyboru
Polityka
Marcin Horała porównuje SAFE do kredytu w Korei Południowej: Byliśmy w specyficznym momencie
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama