Oficjalnie politycy wszystkich ugrupowań przekonują, że wyniki wyborów w Olsztynie będą mieć niewielkie przełożenie na politykę ogólnokrajową. – Wybory samorządowe mają swoją specyfikę – mówi Jerzy Gosiewski, olsztyński poseł PiS. – I dlatego ich wpływ na politykę krajową będzie minimalny.
Tomasz Kalita, rzecznik SLD: – Wybory prezydenta miasta to pewnego rodzaju plebiscyt. Mają się nijak do zbliżających się wyborów europejskich.
W nieoficjalnych rozmowach politycy przyznają jednak, że wynik olsztyńskiego głosowania potraktują jak wskazówkę, jaką strategię przyjąć w kampanii do europarlamentu.
Otwarcie przyznają się do tego politycy PSL. Popierany przez nich kandydat Piotr Grzymowicz ma zresztą spore szanse na objęcie fotela w olsztyńskim ratuszu. – Nie ma co ukrywać, że każde wybory są okazją, by partia mogła się zaprezentować z jak najlepszej strony – przyznaje Adam Krzyśków, poseł PSL z Olsztyna. – Dlatego wynik tych wyborów na pewno nie pozostanie bez wpływu na wybory europejskie.
Inny polityk z władz partii mówi zaś, że w zależności od wyniku w Olsztynie ludowcy będą podejmować ostateczne decyzje dotyczące kształtu list w wyborach do PE. – Nie możemy pozwolić, by uzyskany rezultat był dla nas kiepski. Tylko dobry będzie potwierdzeniem naszej pozycji, choćby w dalszych relacjach z koalicjantem. Dlatego tak nam zależy na Olsztynie – przyznaje ludowiec.
Stąd nieoficjalna informacja, że jeśli wynik PSL będzie słaby, to w wyborach do europarlamentu ludowcy wystawią kandydata wagi ciężkiej – szefa ich klubu parlamentarnego Stanisława Żelichowskiego.Wybory mogą stać się nauczką dla lewicy. O fotel prezydenta miasta stara się bowiem dwoje lewicowych kandydatów – Krzysztof Kasprzycki i była posłanka Danuta Ciborowska. Rywalizacja o ten sam elektorat zmniejsza ich szanse.
Z kolei ewentualna przegrana kandydata Platformy Krzysztofa Krukowskiego będzie dla partii sygnałem ostrzegawczym. Chodzi bowiem o miejski teren, na którym PO tradycyjnie uzyskuje dobre wyniki.
– Oczywiście, każda porażka wyborcza niesie ze sobą złe skutki – przyznaje Sławomir Rybicki, wiceszef Klubu PO, poseł z Olsztyna. Działacze Platformy nie chcą mówić, co zły wynik w Olsztynie zmieniłby w ich kampanii do europarlamentu. Rybicki zapewnia tylko, że olsztyńskie wybory nie będą mieć wpływu na kształt list europejskich.
Sejm ustalił wczoraj, że głosowanie w wyborach do PE będzie dwudniowe. Starsi i niepełnosprawni będą mogli oddać głos przez pełnomocnika.