[b]Rz: Jarosław Kaczyński, którego poparł pan w kampanii prezydenckiej, przegrał pierwszą turę wyborów. Jak się pan z tym czuje?[/b]

Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ „Solidarność”: Bardzo ucieszył mnie wynik, znacząco lepszy od wcześniejszych sondaży, bo daje nadzieję na sukces w drugiej turze.

[b]Czy „S” zaangażuje się w kampanię Kaczyńskiego?[/b]

W stanowisku popierającym program solidarnej Polski i Jarosława Kaczyńskiego dobitnie napisaliśmy to, co mamy do powiedzenia. Osobiście dużo bardziej ufam Jarkowi Kaczyńskiemu niż ludziom ze środowiska PO.

[b]A czy nie razi pana, że Jarosław Kaczyński zaczął kokietować SLD i Grzegorza Napieralskiego?[/b]

Napieralskiego i ludzi SLD kokietują i Kaczyński, i Bronisław Komorowski. Takie są reguły gry. Pragmatyzm polityczny nakazuje wykonywanie pewnych gestów, które przybliżają do końcowego sukcesu. Granicą tych zachowań jest wierność tożsamości i powaga tego, co się mówi. Dopóki to, co robi Jarosław, mieści się w tych granicach, nie mam do niego pretensji.  

[b]A co będzie, jeżeli Kaczyński przegra? Jakie będą tego konsekwencje dla związku, którym pan kieruje?[/b]

Nie chodzi o konsekwencje dla związku, tylko dla wszystkich ludzi. Prezydent realnie ma możliwość skutecznego zawetowania tylko najbardziej kontrowersyjnych ustaw. To bardzo ważny element naszego bezpieczeństwa. Poza tym może kreować dyskusje na społecznie ważne tematy. Robił to śp. Lech Kaczyński. Środowiska, które na co dzień są zagłuszane, bo zwracają uwagę na rzeczy niewygodne, mogły liczyć na jego wsparcie. Jeżeli wybory prezydenckie wygra Jarosław, to będzie kontynuował prezydenturę brata. Bronisław Komorowski jako marszałek Sejmu takiego wsparcia nam nie udzielał.

[b]Ale za to gwarantuje, że nie będzie konfliktów między prezydentem i premierem.[/b]

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

I tego się boję. Nie zgadzam się z argumentami PO, że do sprawnego rządzenia potrzebna jest nieomal władza absolutna, taka jaką ma Aleksander Łukaszenko na Białorusi. Przyznają tym, że nie umieją rządzić w warunkach normalnej demokracji. Dogadywać się z opozycją i partnerami społecznymi. Skupienie władzy w ręku tak aroganckiej partii budzi moje obawy. 

[b]Mieliśmy już takie sytuacje, np. gdy Aleksander Kwaśniewski był prezydentem, a Leszek Miller premierem albo gdy prezydentem był Lech Kaczyński, a jego brat stał na czele rządu. [/b]

W czasach PiS mieliśmy do czynienia z permanentnym przesileniem rządowym, ale też z programem dużo bardziej otwartym na ludzi. Podobnie SLD – to nie jest ugrupowanie liberalne. Dlatego robienie porównań do partii wrażliwych społecznie jest nieuprawnione. To, czego się boję, to monopolu ugrupowania, które ma skłonność do oszukiwania ludzi. Przywdziewania owczej skóry. 

[b]Co pan ma na myśli?[/b]

Weźmy spór o służbę zdrowia. Platforma obraża moją inteligencję, zarzekając się, że nie chce prywatyzować szpitali, tylko chce je komercjalizować. Tymczasem każde przekształcenie jednostki służby zdrowia w spółkę (obojętnie: komunalizacja, komercjalizacja czy prywatyzacja) oznacza podporządkowanie jej prawu handlowemu jednakowemu dla wszystkich. Czyli nakłada na nią obowiązek maksymalizacji zysku pod rygorem odpowiedzialności opisanej w kodeksie karnym handlowym. I nie ma znaczenia, czy należy ona do samorządu, Skarbu Państwa czy prywatnego właściciela. Kiedy minister Ewa Kopacz mówiła niedawno o zamiarze obligatoryjnego przekształcenia jednostek służby zdrowia w spółki, zapytałem, czy kodeks handlowy ma zastąpić lekarzom przysięgę Hipokratesa. Wyśmiała mnie. Komorowski 7 kwietnia na spotkaniu w Sejmie z delegacją protestującej służby zdrowia jednoznacznie się określił, że jako prezydent będzie popierał rządowe projekty.

[b]Może przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego zapewni lepsze zarządzanie pieniędzmi i zapobiegnie ich nieustannemu zadłużaniu się?[/b]

Konstytucyjnym obowiązkiem rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, które realizuje za pośrednictwem publicznej służby zdrowia. Podporządkowanie całego systemu regułom rynkowym i przekazanie samorządom bez wystarczających środków, to próba zrzucenia odpowiedzialności z rządu stwarzająca ogromne zagrożenie. Już tego doświadczamy na każdym kroku. Przestrogą niech będzie kuriozalny w skali Europy chaos płacowy w polskiej służbie zdrowia, spowodowany uporczywym uchylaniem się resortu zdrowia od jakichkolwiek koniecznych regulacji.

[b]Rząd PO jest za to odpowiedzialny?[/b]

Nie tylko, ale to minister Kopacz i premier Donald Tusk na zorganizowanym przez siebie białym szczycie kategorycznie uchylili się od jakichkolwiek regulacji porządkujących płace w służbie zdrowia postulowanych przez „S”. W cywilizowanej Europie obowiązują branżowe układy zbiorowe.

[b]Czy głównym problemem służby zdrowia jest brak jednolitej siatki płac?[/b]

Nie. Głównym problemem jest niedofinansowanie, bo pieniędzy na opiekę zdrowotną jest za mało. Przeznaczamy na to jeden z najniższych odsetek PKB w Europie. Rozchwianie wynagrodzeń dodatkowo utrudnia sytuację. Rząd chce wprowadzać reguły rynkowe i sięgać do kieszeni obywateli, ale równocześnie nie dba o szczelność wpływów do systemu. Promuje samozatrudnienie (np. kontrakty w służbie zdrowia) z niedużą ryczałtową składką na ZUS i 19-proc. podatkiem liniowym od dochodów. Płacimy liniową składkę na ZUS – z której korzystają bogatsi.

[wyimek]Zachowaliśmy dodatni wzrost PKB, ale bezrobocie jest u nas wyższe niż średnia europejska [/wyimek]

[b]Dlaczego oskarża pan o to rząd Tuska? 19-procentowy podatek liniowy dla osób samozatrudnionych wprowadził Leszek Miller.[/b]

Przeciwko tym zjawiskom „S” protestuje od lat. Każdej ekipie wskazuję patologie w polskiej gospodarce. Rządowi Tuska mam za złe, że nie waha się przed rozwiązaniami uderzającymi w pracowników, chroniąc równocześnie różne przywileje. Mówi się o konieczności podwyższania wieku emerytalnego bez uczciwej debaty o całym systemie. To jest takie puszczanie oka do „cwańszych ludzi” – niech inni pracują i płacą, a my będziemy się bogacić.

[b]Jest pan przeciwny podwyższeniu wieku emerytalnego?[/b]

Tak, dopóki nie zostaną uszczelnione te luki, o których mówiłem, a przez które uciekają pieniądze. Nie może być przywilejów dla niektórych kosztem zwykłych pracowników. Nie akceptuję rządu, który puszcza oko do części obywateli, a pozostałych mami opowieściami o tym, że Polska jest zieloną wyspą rozwoju na morzu europejskiej recesji.

[b]Przecież jesteśmy zieloną wyspą.[/b]

Zachowaliśmy dodatni wzrost PKB (jego spadek należał do najwyższych w Europie), ale bezrobocie jest u nas wyższe niż średnia europejska. W Niemczech, gdzie spadek PKB był bardzo duży, bezrobocie wzrosło zaledwie o 200 tys. Dlaczego? Bo tamtejszy rząd subsydiował miejsca pracy, wychodząc z założenia, że ich likwidacja i tworzenie na nowo po kryzysie będzie drożej kosztowało. Nasz rząd nie chciał subsydiować miejsc pracy. Dla mnie wyznacznikiem radzenia sobie z kryzysem nie są wskaźniki makroekonomiczne, tylko sytuacja tych 600 tys. ludzi, którzy stracili pracę. Ich poziom bezpieczeństwa jest dramatycznie niższy niż w większości krajów europejskich. Dlatego powiedzenie, że Polska radzi sobie z kryzysem najlepiej w tej części świata z punktu widzenia pracownika jest nieprawdziwe. Przemilcza się duże problemy społeczne, w których jesteśmy czarną wyspą w Europie. Denerwują mnie rządowe kłamstwa, które upowszechniają elity władzy, o sierpniowym strajku w roku 1980 i „Solidarności”.

[b]Po co rząd miałby zakłamywać Sierpień?[/b]

„Solidarność” przyniosła Polsce wolność, przyczyniła się do rozpadu bloku sowieckiego i upadku muru berlińskiego. To wielki dar wolności, ale „S” to wielkie wołanie o sprawiedliwość społeczną. Nie ma prawdy o Sierpniu bez wymiaru społecznego. Ludzie, którzy nie chcą pamiętać, że „Solidarność” zawsze walczyła o sprawiedliwość społeczną, nie powinni powoływać się na solidarnościowy rodowód.

[b]W wywiadzie dla „Faktu” mówił pan, że Komorowski nie ma prawa powoływać się na rodowód solidarnościowy. Czy to w porządku? Komorowski działał w „S” i nawet był internowany?[/b]

Nikomu nie odmawiam prawa do przypominania swojej biografii. Ale jeżeli polityk nie pamięta o wymiarze społecznym „S”, to nie powinien twierdzić, że realizuje jej ideały. Rząd PO nie realizuje ideałów Sierpnia, nie prowadzi uczciwego dialogu ze związkami zawodowymi. W czasach rządów SLD i potem PiS ten dialog wyglądał dużo lepiej.

[b]Żaden rząd nie lubi rozmawiać ze związkowcami pod pistoletem strajkowym.[/b]

Opowiadanie o pistolecie strajkowym to element antyzwiązkowej kampanii. Polska jest dziś oazą spokoju, jeżeli chodzi o strajki. Ludzie boją się o pracę i nie uciekają się do strajku, nawet jeżeli pracodawcy nie przestrzegają ich praw. Pod hasłem „Zorganizowani mają lepiej”, namawiamy ludzi do zrzeszania się, bo „S” jest ciągle ludziom potrzebna. Według danych OECD mamy największe rozwarstwienie płacowe w Europie. Nic nie usprawiedliwia takich nierówności. Mamy ogromne wykluczenie społeczne i największe w Europie niedożywienie dzieci. Kto chce o tym mówić? Elity uznają te sprawy za niegodne uwagi.

[b]Jarosław Kaczyński też niewiele o tym mówi.[/b]

Jarosław Kaczyński udowodnił jako premier, że jest człowiekiem dialogu, że można z nim poważnie rozmawiać o problemach społecznych. Dlatego robię wszystko, żeby Kaczyński został prezydentem. Wierzę mu i wiem, że dla niego Polska i wartości naprawdę są najważniejsze.