Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego system kaucyjny stał się źródłem sporu, który dzieli nawet polityków koalicji rządzącej.
  • Z jakimi problemami na co dzień mierzą się Polacy i dlaczego system bywa nazywany „upokorzeniem społeczeństwa”.
  • Co dzieje się ze środkami z nieodebranych kaucji oraz jakie wątpliwości budzi termin ważności kuponów zwrotnych.
  • Jakie są scenariusze na przyszłość systemu – od całkowitej likwidacji po propozycje jego gruntownej przebudowy.

– Osobiście nie mam wielu doświadczeń związanych z systemem kaucyjnym, bo piję wodę z kranu, a butelkowane napoje kupuję bardzo rzadko. Jednak skarżą się na niego moi znajomi, piszą w tej sprawie do mnie wyborcy. Narzekają, że nie zdążyli zrealizować kuponów przed upływem terminu ważności, zaciął się automat albo muszą czekać w długiej kolejce. Pytają też, co dzieje się z pieniędzmi z nieodebranych kaucji – mówi „Rzeczpospolitej” Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu KO.

Czytaj więcej

Zapłacimy więcej za wywóz śmieci. To wina systemu kaucyjnego i rządu

Pod koniec lipca wysłała interpelację w sprawie systemu kaucyjnego do Ministerstwa Klimatu i Środowiska wraz z pięciorgiem innych posłanek KO, w tym ministrą edukacji Barbarą Nowacką, jej zastępczynią Katarzyną Lubnauer i Moniką Rosą, wiceszefową klubu KO i przewodniczącą Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży. I nie jest to jedyny taki głos. Posłowie koalicji rządowej coraz częściej wyrażają swoje wątpliwości odnośnie tego, jak działa wdrożony w ubiegłym roku system kaucyjny.

Całkowitej likwidacji systemu kaucyjnego domaga się Konfederacja

O systemie głośno jest początku sierpnia, gdy Konfederacja złożyła w Sejmie projekt zakładający całkowitą jego likwidację. Powód? Jak wyjaśnia w uzasadnieniu, system ma wiele wad: dla wielu rodzin kaucja stała się w praktyce dodatkową opłatą podnoszącą ceny codziennych zakupów, większość Polaków za duży problem uważa zakaz zgniatania opakowań, aż 35 proc. prób zwrotu w recyklomatach kończy się odrzuceniem z powodu braku odpowiednich oznaczeń, automaty skoncentrowane są w dużych miastach, co dyskryminuje mieszkańców wsi i małych miejscowości, osoby starsze oraz niepełnosprawne, opakowania często trzeba wozić samochodem, zaś samorządy straciły najbardziej wartościowe odpady (plastik i aluminium), co pogorszyło wyniki gminnych sortowni.

„Od początku byliśmy przeciw temu idiotyzmowi. Mam nadzieję, że posłowie, którzy wygłupili się wprowadzeniem systemu kaucyjnego, zmądrzeli przez te kilka lat i tym razem zagłosują rozsądnie – za likwidacją” – napisał w serwisie X jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen, po czym intensywnie bronić systemu zaczęła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska z Unii Centrum.

„Takie myślenie to brak szacunku do państwa, obywateli i przedsiębiorców” – napisała o projekcie Konfederacji w serwisie X, dodając, że jego uchwalenie oznaczałoby „więcej butelek i puszek w lasach, parkach, rzekach i jeziorach”, „wyższe opłaty za śmieci dla mieszkańców przez to, że samorządy nie wypełniałyby norm recyklingu, czy „koszty odszkodowania, które trzeba byłoby zapłacić przedsiębiorcom tworzącym system z naszych podatków”.

Czytaj więcej

Sondaż: Większość Polaków chce zmian w systemie kaucyjnym. Co piąty chciałby jego likwidacji

Później szefowa resortu rozpoczęła prawdziwe tournée po mediach, podczas którego użyła m.in. argumentu, że „niektórzy panowie mają problem nawet z odniesieniem naczynia do zmywarki czy tak samo puszki do kaucjomatu”. Część komentujących uznała to za przesadę i seksizm.

Problem w tym, że problem z „odniesieniem puszki” mają nie tylko „niektórzy panowie”. Przybywa interpelacji poselskich, zawierających krytykę systemu kaucyjnego. I to nawet składanych przez polityków koalicji rządowej.

Zdaniem posłów koalicji, problemem są przepełnione automaty, vouchery o krótkiej dacie ważności i brak możliwości zgniatania opakowań

Najostrzejszą wysłał pod koniec lipca poseł KO Robert Dowhan. Stało się już o niej głośno w mediach, bo napisał w niej wprost, że system kaucyjny „to upokorzenie naszego społeczeństwa”.

„Widząc tych ludzi z wielkimi workami pełnymi opakowań, wstyd mi, że takie prawo stanowimy. Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy. Opakowania, w których zawsze zostanie napój, sok czy cokolwiek innego, przecież fermentują i się rozlewają. Wozimy te śmierdzące rzeczy w samochodach, potem stoimy w kolejkach, aby odzyskać swoje pieniądze. A przecież system segregacji działał dobrze. Miało być taniej i lepiej, ale wyszło jak zawsze. Maszyny się zacinają, pojemniki są pełne, śmierdzą i przyciągają muchy oraz inne szkodniki, a potem wędrują przez sklepy na magazyny. Ludzie stoją z workami i czekają” – napisał. „I to nie jest mój głos. To głos ludzi, z którymi rozmawiam” – zaznaczył.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” poseł Dowhan wyjaśnia, że początkowo był zwolennikiem systemu kaucyjnego. – Mieszkając przy granicy w Zielonej Górze często jeżdżę do Niemiec i od dawna obserwowałem tam działanie systemu kaucyjnego, który – trzeba to przyznać – funkcjonuje dobrze. Wokół automatów jest bardzo czysto, nie unoszą się żadne zapachy, nie zaobserwowałem też kolejek ani ludzi oddających wielkie worki opakowań – opowiada.

Dodaje, że po wprowadzeniu systemu kaucyjnego w Polsce jego entuzjazm zaczął jednak stopniowo gasnąć. – Punktem kulminacyjnym był mój pobyt na wakacjach w Międzyzdrojach. Pod jednym ze sklepów są tam dwa butelkomaty, z których często przynajmniej jeden jest zapchany, dlatego tworzą się spore kolejki. Pewnego dnia podjechałem zrobić niewielkie zakupy. Jeden z stojących pod kaucjomatem rozpoznał mnie i powiedział: „Niech pan zobaczy, panie pośle, co z nami zrobiliście. Zamiast być z dziećmi nad morzem, stoimy w długiej kolejce z jakimiś workami. Część znajomych nie ma już do tego cierpliwości, wyrzuca te opakowania albo zostawia pod śmietnikami, by zabrał je ktoś inny”. Poczułem, że rośnie we mnie frustracja – dodaje Robert Dowhan.

Czytaj więcej

Koniec z voucherami z butelkomatów. Pieniądze będą trafiać prosto na konto

Co Ministerstwo Klimatu i Środowiska sądzi o jego interpelacji? Nie wiadomo, bo zamiast wysłać odpowiedź, przedłużyło termin na odpowiedź. Podobnie jak w przypadku interpelacji wspomnianych na wstępie sześciu posłanek KO.

„Uprzejmie proszę o szczegółowe odniesienie się do przedstawionych kwestii, gdyż mają one istotne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania systemu kaucyjnego oraz zapewnienia właściwej ochrony praw konsumentów” – napisały, zadając osiem szczegółowych pytań. Są wśród nich: „czy ministerstwo monitoruje skalę niewykorzystanych talonów oraz wysokość środków, które z tego tytułu pozostają w systemie?”, „czy ministerstwo rozważa wprowadzenie obowiązku, aby talony wydawane przez butelkomaty były bezterminowe albo posiadały znacznie dłuższy okres ważności, tak aby konsumenci nie tracili środków z powodu krótkiego terminu ich realizacji?” oraz „jakie obowiązki ciążą na sklepach w sytuacji, gdy butelkomat jest przepełniony, uszkodzony lub z innych przyczyn nie przyjmuje opakowań?”.

Zdaniem posłów koalicji, systemu nie należy likwidować, lecz usprawnić 

Ministerstwo póki co uchyla się też od odpowiedzi na inną interpelację, wysłaną przez wiceszefową klubu Lewicy Anitę Kucharską-Dziedzic. „Do mojego biura poselskiego docierają sygnały od mieszkańców, wskazujące na wątpliwości związane z utratą możliwości realizacji bonu po upływie jego miesięcznego terminu ważności, czyli brakiem możliwości zwrotu środków wcześniej wpłaconych przez klienta w postaci kaucji za opakowanie. Szczególne wątpliwości budzi kwestia środków pochodzących z kaucji za opakowania, które faktycznie wróciły do systemu i zostały przekazane do recyklingu lub ponownego wykorzystania. W takiej sytuacji cel środowiskowy systemu został osiągnięty, natomiast konsument może utracić prawo do odbioru kaucji wyłącznie z powodu przekroczenia terminu ważności bonu” – pisze posłanka Lewicy.

Spośród posłów koalicji interpelację w sprawie systemu kaucyjnego złożył też Tomasz Głogowski z KO. „Jednym z istotnych problemów zgłaszanych przez obywateli jest wymóg zwrotu niezgniecionych butelek objętych systemem kaucyjnym oraz z nienaruszoną, czytelną etykietą. W praktyce oznacza to konieczność magazynowania w gospodarstwach domowych pustych opakowań o dużej objętości, często przez dłuższy czas. Dla mieszkańców bloków, małych mieszkań oraz lokali bez dostępu do piwnic lub komórek lokatorskich stanowi to realny problem organizacyjny i przestrzenny” – narzeka w niej.

On akurat odpowiedź dostał. Wiceminister Anita Sowińska napisała mu, że „Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie prowadziło analiz dotyczących wpływu magazynowania niezgniecionych butelek na gospodarstwa domowe, w tym w budynkach wielorodzinnych”, bowiem „system kaucyjny opiera się na założeniu, że konsumenci oddają puste opakowania w sposób bieżący – podczas codziennych lub cotygodniowych zakupów – a nie przechowują je w większych ilościach”.

Wiele interpelacji w sprawie systemu kaucyjnego wysłała też opozycja, w tym w połowie lipca grupa niemal 60 posłów PiS, w której piszą m.in. o „niewolnictwie paragonów”. To o tyle znamienne, że wprowadzanie systemu kaucyjnego zaczęło się jeszcze za rządów PiS.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy czują się nabici w butelki. „Rzeczpospolita” zapytała o ocenę systemu kaucyjnego

Czy te krytyczne głosy oznaczają, że – zgodnie z propozycją Konfederacji – system kaucyjny powinien być zlikwidowany? Robert Dowhan uważa, że nie. – W sytuacji, gdy w stworzenie systemu zainwestowano już tak duże środki, byłby to populizm. Jednak przyszedł moment, by solidnie podyskutować na ten temat – mówi. Jego zdaniem np. kaucja powinna zawierać się w cenie napoju, a nie być do niego doliczana.

– Pomimo wielu wątpliwości, co do zasady, wprowadzenie systemu kaucyjnego uważam za słuszny kierunek – mówi Dorota Łoboda.

Zdaniem posła Konfederacji Grzegorza Płaczka, który złożył projekt o likwidacji systemu, „skala absurdów i paradoksów jest tak duża, że zwracają na nie uwagę nawet posłowie obecnej koalicji rządzącej”. – Ten system kaucyjny jest po prostu do wyrzucenia. W obecnej formule jest tak źle skonstruowany, że trudno go nawet sensownie poprawić, a wiele jego rozwiązań wygląda na efekt skutecznego lobbingu konkretnych grup interesu – komentuje.