– Małe ugrupowania mają komfort, że mogą zgłosić niemal wszystko, bo nikt nie będzie ich rozliczał, tak jak rządu lub liczącej się opozycji – komentuje likwidujący system kaucyjny projekt ustawy Konfederacji politolog Rafał Chwedoruk. Te słowa dość dobrze oddają ocenę projektu ekspertów z branży, którzy także wskazują na oderwane od rzeczywistości analizy tego systemu zawarte w opisie projektu.
„Rzeczpospolita” przyjrzała się więc projektowi partii Konfederacji, który trafił do Sejmu 6 września i został skierowany do opinii Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu. Co ciekawe, na liście podpisów posłów popierających ten projekt nie ma Sławomira Mentzena. W projekcie Konfederacja proponuje, by zlikwidować system kaucyjny, wprowadzany od blisko roku (od października 2025 r.) i uruchomiony ogromnym nakładem pracy producentów napojów, handlu i utworzonych do obsługi systemu spółek operatorów. Zamiast zbiórek butelek i puszek, posłowie chcą wprowadzić w miastach – skupy tworzyw sztucznych. Twierdzą, że przez system kaucyjny w gminach „znacząco wzrosły” opłaty za wywóz śmieci, w tym w gminie Kobiór – o 4 zł. Sondaże z krytycznymi ocenami systemu, na które w sierpniu powołuje się Konfederacja, są głównie z marca 2026 r., czyli przeprowadzono je raptem po trzech miesiącach pełnego działania systemu, gdy system nadal się rozwijał, a na półkach butelki z logo kaucji mieszały się z opakowaniami poza systemem. Koszty inwestycji sklepów zostały zaniżone co najmniej 5-krotnie.
Czytaj więcej:
System kaucyjny wszedł w fazę rekordowych zbiórek. W czerwcu konsumenci oddali aż 700 mln opakowań, jednak eksperci przekonują, że tempo wzrostu wk...
Pro
Projekt ma zwiększyć zainteresowanie Konfederacją, a nie zlikwidować system kaucyjny
Zapytaliśmy też o zdanie – politologa oraz eksperta z branży. Wnioski – to jest projekt, który przez wywołanie rozgłosu ma zwiększyć zainteresowanie samą Konfederacją, „dlatego tutaj zajęcie jednoznacznego stanowiska z pominięciem merytorycznych zawiłości tylko ułatwia sprawę”, wyjaśnia w rozmowie z „Rz” Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje, że jego ta ustawa nie dziwi, ponieważ Konfederacja nigdy do tej pory nie sprawowała władzy, nawet większość jej kierownictwa raczej nie ma takich doświadczeń. Przestrzega jednak przed lekceważeniem takich zagrań partii, ponieważ zwiększają one poziom eurosceptycyzmu, a na takich nastrojach właśnie gra „partia protestu”. – Konfederacja pozostaje dość radykalną formacją. Od początku miała dość radykalny trzon, który zwalnia z realistycznej postawy, a z czasem pozyskała wielu wyborców protestu, którzy generalnie są przeciwko czemuś i nie widzą możliwości artykułowania swojego sprzeciwu przez oficjalne instytucje – mówi Rafał Chwedoruk.
Projekt zawiera też wiele założeń zaskakujących ekspertów i ocen stanu faktycznego. „Wśród największych wad systemu kaucyjnego wymienić można niepraktyczność i niezrozumiałość – butelki objęte kaucją są następnie gniecione w sortowniach, a obywatele czują się upokarzani koniecznością noszenia worków pełnych niezgniecionych butelek”, to pierwszy argument projektu. Tymczasem wymóg wrzucania niezgniecionych butelek pochodzi z samych butelkomatów, które ze zgniecionych opakowań nie mogą odczytać poprawnie danych – i nie jest to tylko specyfika polskiego systemu.
Czytaj więcej:
- Klient niezadowolony z systemu kaucyjnego staje się potencjalnym wyborcą – mówi Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny Rzeczpospolitej, w „Magazy...
Pro
Konfederacja zamiast do butelkomatów w sklepach, chce wysyłać konsumentów do miasta, by odwiedzali z butelkami skupy plastiku. „O wiele lepszym pomysłem byłoby stworzenie ogólnopolskich i masowych punktów skupu plastiku” – zapisano w projekcie. Czyli zamiast zwrotu opakowań przy okazji zakupów, partia proponuje dodatkowe wyprawy z opakowaniami do nieistniejących jeszcze skupów tworzyw.
Konfederacja argumentuje, że 48 proc. Polaków zadeklarowało, że nigdy nie zwróciło opakowań w ramach systemu kaucyjnego. Ale sondaż Rzeczpospolitej, na który się powołuje w projekcie, jest z połowy marca. W tym czasie system był w okresie szybkiego rozwoju i już w drugim kwartale 2026 r. już 90 proc. butelek plastikowych było w systemie kaucyjnym, a do końca czerwca system zebrał 2,3 mld opakowań.
Czytaj więcej
Ponad połowa Polaków źle ocenia funkcjonowanie mechanizmu zwrotu opakowań, a prawie połowa w ogóle w nim nie uczestniczy – wynika z badania IBRiS d...
Kto zwróci pieniądze sieciom handlowym?
Wreszcie, finanse. Konfederacja zakłada, że w czasie budowania systemu kaucyjnego koszty ponieśli głównie operatorzy, i to niewielkie, można im więc zabrać licencje (ustawą), bo „licencje udzielone operatorom nie mają gwarancji, że są dane na zawsze”. Łączne roszczenia operatorów Konfederacja wycenia na 100-500 mln zł, ale zakłada, że realnie spółki mogą odzyskać z odszkodowań łącznie 50 mln zł, bo ustawa „da wystarczający 6-miesięczny okres przejściowy”. Zaledwie stronę dalej eksperci Konfederacji napisali w projekcie, że nie generuje on bezpośrednich kosztów dla budżetu państwa. Projekt Konfederacji pomija jednak ok. 1,6 mld zł już poniesionych nakładów przez handel, bo zakłada, że sklepy wyłożyły na przygotowania zaledwie od 5 do 15 tys. zł. Zdaniem ekspertów z branży, to kompletnie nierealna wycena.
Co z inwestycjami sklepów w takim scenariuszu likwidacji systemu kaucyjnego? Urządzenie do zbierania butelek kosztuje ok. 75 tys. zł, ale w droższych rozwiązaniach poza sklepem, wraz z dostosowaniem miejsca, koszt zainstalowania maszyny może sięgać od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. zł – wyjaśnia Piotr Romańczuk, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju i środowiska, członek zarządu w Grupie Maspex. I wskazuje, że skoro na rynku działa 16 tys. punktów zbiórek z butelkomatami, jeśli przemnożymy to przez ich koszt zakupu, to daje nam od 1,2 do 1,6 mld zł wydatków na zakup maszyn. – Dlatego największe nakłady poniosły sklepy, które długoterminowo dostaną tego zwrot w postaci handling fee, opłat od operatorów – wyjaśnia Piotr Romańczuk.
Czytaj więcej
Czy butelkomaty w sklepach faktycznie przyjmują butelki bez wyjątku, nawet pochodzące z konkurencyjnych dyskontów? O tym, że system kaucyjny nadal...
Projekt Konfederacji kusi też łatwymi oszczędnościami, że przeciętna rodzina „odzyska nawet do 300 zł rocznie”, które obecnie są „zamrażane w formie kaucji” i „tracone bezpowrotnie” z powodu braku dostępu do punktów zwrotu. Jednak po pierwsze – system kaucyjny nie działa jeszcze rok, więc trudno o takie obliczenia, a poziomy zwrotu w tym czasie ogromnie się różniły w każdym miesiącu, bo system błyskawicznie się rozwijał. Według danych resortu środowiska, do końca czerwca do systemu wprowadzono 5,3 mld sztuk napojów w systemie kaucyjnym, a zebrano już 2,3 mld sztuk, ale producenci napojów wskazują, że napój od wyprodukowania do oddania w skupie krąży po rynku nawet 3 miesiące, po magazynach, sklepach, w domach konsumentów, dlatego te wielkości powinny wyrównać się w listopadzie, po wielkim wakacyjnym szczycie zakupów napojów.
Wreszcie, o całkowitym koszcie budowy systemu kaucyjnego dużo mówi raport Deloitte z ubiegłego roku, w którym łączne koszty systemu kaucyjnego w ciągu najbliższej dekady szacowane są na ponad 40 mld zł. Natomiast producenci napojów spodziewają się, że w ciągu 5 lat wydadzą ponad 5 mld zł na opłaty producenckie dla operatorów. – Projekt jest na etapie ewolucji, w tej chwili jest za wcześnie na ocenę tego systemu, a niedogodności z oddawaniem butelek były przejściowe, wynikające z tego, że niektóre sieci handlowe podejmowały za późno decyzje, by kupić butelkomaty. Tymczasem dziś nawet do 90 proc. jest realizowane za pomocą maszyn, niektóre sieci już dokupują kolejne. Na początku sieci handlowe przeciągały decyzje ze względu na niepewność legislacyjną, ale dziś system dojrzewa, więc te problemy, na które się powołuje Konfederacja, są już nieistotne – ocenia Piotr Romańczuk z zarządu Grupy Maspex. Wskazuje, że lepszy byłby faktycznie jeden operator, nie siedmiu, a dziś przydałaby się bardzo organizacja parasolowa. System kaucyjny nadal ewoluuje, widać już, że przeinwestowano w centra rozliczania zbiórki ręcznej, bo jej znaczenie spada, klienci zdecydowanie wolą butelkomaty.