Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki wpłynęły na strategiczny zwrot Eurocash i rezygnację z modelu sklepów własnych.
- Jaka jest skala transformacji sieci Delikatesy Centrum i jakie oszczędności ma ona przynieść Grupie.
- Jak rynkowa presja ze strony dyskontów i formatów convenience wymusza zmiany w tradycyjnym handlu.
Grupa Eurocash, notowana na GPW, znana jest jako właściciel sieci hurtowni Cash&Carry, która zaopatruje wiele niezależnych sklepów spożywczych. Także należących do zarządzanych przez nią sieci jak ABC, Lewiatan, Groszek. Oczkiem w głowie firmy była jednak sieć Delikatesy Centrum, zarządzana w tzw. twardej franczyzie, gdzie określone były w zasadzie wszystkie elementy prowadzenia sklepu. Co więcej, od powstania wiele sklepów pod tą marką Eurocash otwierał i prowadził samodzielnie, chwaląc się, latami ich doskonałymi wynikami.
Już od 2025 r. jednak wycofuje się z tej strategii i pozbywa kolejnych sklepów Delikatesy Centrum. Docelowo zamknie lub przekaże partnerom wszystkie własne sklepy tej sieci.
Eurocash wychodzi z Delikatesów Centrum
Do końca lipca w ręce przedsiębiorców trafiły już 73 placówki w całej Polsce – więcej niż pierwotnie zakładano na tym etapie. Kolejne transfery zaplanowane są na drugie półrocze br. oraz pierwszy kwartał 2027. Cały proces transformacji sklepów własnych Delikatesów Centrum ma przynieść około 100 mln zł oszczędności, które mają być widoczne w wynikach Grupy w 2027 r.
W sumie proces ma oznaczać zamknięcie nawet ok. 150 placówek własnych sieci. Jak wynika ze sprawozdania firmy za 2025 r., sieć Delikatesy Centrum skurczyła się o ponad 100 placówek do 1,4 tys. Tylko w tym roku grupa zamknęła 119 sklepów własnych i partnerskich, w tym 41 sklepów Delikatesów Centrum. Na koniec 2025 r. sieci zarządzane przez Eurocash miały 14,8 tys. sklepów, czyli o niemal 400 mniej niż rok wcześniej.
– Transfer placówek pozwala grupie utrzymać sprzedaż hurtową i związaną z nią marżę, a jednocześnie wzmacnia długoterminową współpracę z franczyzobiorcami. Dlatego cieszy nas, że zainteresowanie przejęciami jest większe, niż pierwotnie zakładaliśmy – mówi Tomasz Polański, członek zarządu Grupy Eurocash. – Wierzymy, że lokalne sklepy najlepiej rozwiną się w rękach lokalnych przedsiębiorców, którzy doskonale znają potrzeby swoich klientów. Ich kompetencje i przedsiębiorczość, w połączeniu z narzędziami i zasobami Grupy Eurocash, pozwalają skutecznie konkurować o konsumenta na lokalnych rynkach – dodaje.
Silna konkurencja Biedronki i Żabki
Nie da się nie zauważyć ogromnej konkurencji na rynku, z jednej strony są ciąż rozpychające się dyskonty z Biedronką i Lidlem na czele, z drugiej intensywna ekspansja Żabki, z którą choćby Delikatesy Centrum muszą walczyć o klientów odwiedzających mniejsze formaty głównie po alkohol i papierosy.
Polski rynek detaliczny w pierwszym półroczu skurczył się o 530 sklepów, a największy spadek dotyczy tych z wyrobami tytoniowymi. Spadki dotyczą w ogromnej części prowadzonych przez jednoosobowe działalności gospodarcze placówek. – Do tej liczby należy dodać blisko 4,8 tys. zawieszonych działalności. W porównaniu do końca 2025 r. stanowi to skurczenie się liczby detalicznych sprzedawców o 0,14 proc. – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet. – Wraz z tym zwiększyła się liczba sektorów handlu detalicznego, w których notuje się spadek liczby sklepów – dodaje. Liczba sklepów spożywczych spadła znowu o 0,5 proc., a handel coraz mocniej się konsoliduje.
Jak czytamy w komunikacie Eurocash, znaczna część portfolio sklepów własnych Delikatesów Centrum powstała w wyniku przejęć sieci EKO i Mila w latach 2017–2018. W kolejnych latach grupa rozwijała te placówki i podejmowała działania mające poprawić ich konkurencyjność. Teraz przyznaje, że zmieniające się otoczenie rynkowe, rosnące koszty operacyjne, w tym czynsze, oraz presja na efektywność doprowadziły jednak do decyzji o stopniowym odejściu od modelu sklepów własnych. – Przyszłość całego modelu detalicznego opieramy na współpracy z detalistami, którzy chcą rozwijać się razem z nami, są otwarci na nowe narzędzia i technologie i najlepiej znają lokalne potrzeby klientów. Bierzemy pod uwagę, że w takim procesie część lokalizacji może trafić do innych operatorów – każda sieć podejmuje decyzje z perspektywy własnego modelu biznesowego – podkreśla Tomasz Polański.