To, co stało się z platformą, która kontroluje połowę rynku e-handlu w Rosji, to „poważny cios dla gospodarki”. „Nastąpi fala bankructw. Nikt nie ma takich pieniędzy, aby wspierać sprzedawców. Mówimy tu o setkach miliardów rubli” – powiedziało agencji Reutera źródło bliskie Kremlowi.

Sprzedawcy Wildberries stracili majątek życia

W ostatnich tygodniach co najmniej 20 centrów logistycznych i magazynów Wildberries zostało zaatakowanych i zniszczonych przez ukraińskie drony. W rezultacie firma, która rocznie sprzedaje towary o wartości 3 proc. PKB Rosji, straciła 1,18 mln m kw. powierzchni magazynowej, czyli ponad jedną piątą całości. Dziesiątki tysięcy przedsiębiorców ucierpiało, tracąc towary i możliwość sprzedaży.

Czytaj więcej

Wildberries ucieka z Rosji. To może być koniec giganta e-commerce

Władze rosyjskie rozważają ewentualny pakiet wsparcia dla sprzedawców, który jednak nie obejmuje bezpośrednich wypłat dla poszkodowanych. Rozważane są wakacje kredytowe, pożyczki preferencyjne i ulgi podatkowe. Jednak na razie żadne decyzje nie zostały ogłoszone, a dla drobnych przedsiębiorców każdy dzień ma znaczenie. Wielu z nich ma kredyty bankowe, a żaden bank nie pośpieszył im z pomocą.

Znaczna część sprzedawców Wildberries to indywidualni przedsiębiorcy. Zgodnie z prawem odpowiadają oni za długi całym swoim majątkiem. Innymi słowy, osoby, które tracą towary z przyczyn od nich niezależnych, mogą stracić cały lub większość swojego majątku, jeśli mają niespłacone pożyczki. Izba Przemysłowo-Handlowa Rosji zaproponowała rządowi zmianę procedury upadłościowej, aby zapobiec takiej sytuacji, poinformowały źródła gazety „Wiedomosti”. Propozycja izby do dziś pozostaje bez rządowego odzewu.

W poniedziałek 10 sierpnia Bank Rosji wydał bankom specjalne rekomendacje w sprawie pomocy małemu i średniemu biznesowi z Wildberries. Bank zalecił bankom komercyjnym, aby uwzględniały wnioski poszkodowanych niezależnie od tego, czy kredytobiorca kwalifikuje się prawnie do zawieszenia spłaty kredytu. Regulator rekomenduje wprowadzenie takiej restrukturyzacji jako niezależnego środka wsparcia dla przedsiębiorstw. I nie obciążanie nią historii kredytowej ludzi i ich firm.

Czytaj więcej

Drony paraliżują Wildberries. Rosyjski gigant szuka nowych magazynów w całym kraju

W piśmie zalecono bankom, aby powstrzymały się od żądania wcześniejszej spłaty kredytu od poszkodowanych przedsiębiorców ani od podwyższania oprocentowania kredytów. Zalecenia będą obowiązywać do 31 sierpnia 2027 r.

Rzeczywistość jednak skrzeczy. Na razie jedynie państwowe Sberbank i VTB oraz bank samej platformy – Wildberries Bank odpowiedziały pozytywnie na poważną sytuację tysięcy drobnych przedsiębiorców Wildberries.

Kreml milczy w sprawie Wildberries

Sama Wildberries również może potrzebować pomocy: według źródeł Reutersa, rząd rozważa możliwość udzielenia pożyczek preferencyjnych dla firmy Tatiany Kim, najbogatszej kobiety w Rosji, której majątek netto, według Forbesa, wynosi 8,2 mld dol.

Według źródeł „The Bell”, bezpośrednie straty Wildberries wynikające z samej utraty magazynów szacuje się na 100-200 mld rubli, a firma może potrzebować łącznie ponad 1 bln rubli (50 mld zł), aby wyjść z kryzysu i odbudować swoją pozycję. Sytuację pogarsza brak oficjalnych informacji z Kremla. „The Moscow Times” podkreśla, że to, jak władze Rosji planują ratować Wildberries, pozostaje wciąż niejasne.

Budżet federalny zakończył pierwszą połowę roku z deficytem w wysokości 5,7 biliona rubli – 1,5 raza wyższym niż zapisany na cały rok. Do końca roku deficyt może wzrosnąć do 7 bln rubli, według prognozy Centrum Analiz Makroekonomicznych i Prognoz Krótkoterminowych, a do 8,2 bln rubli, według Banku Centralnego Rosji. Powodem deficytu jest wojna rozpętana przez Putina i trwająca już piąty rok.

Rosyjska gospodarka, na początku napędzana zamówieniami zbrojeniowymi, teraz wpadła w recesję. Sektory cywilne przestały się rozwijać; bankom brakuje płynności; Rosjanie – osoby prywatne i firmy likwidują depozyty i uciekają w gotówkę, a nowe sankcje pozostawiają coraz mniej możliwości ich obchodzenia. Do tego doszedł kryzys paliwowy wywołany ukraińską odpowiedzią na rosyjskie atakowanie cywilnych obiektów. Drony uszkodziły największe rafinerie Rosji, paliwa w kraju brakuje, co skutkuje rosnącym niezadowoleniem społecznym.