Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego rozwodnicy w Polsce mogą obawiać się o podważanie decyzji w ich sprawach rozwodowych?
- Na czym polega problem z orzekaniem przez tzw. neosędziów w polskim wymiarze sprawiedliwości?
- Jakie konsekwencje może mieć decyzja sądu w Giżycku dla systemu prawnego w Polsce?
„Politico” opisuje sytuację z Giżycka, gdzie 12 stycznia sędzia oddalił wniosek o podział majątku rozwiedzionych małżonków, ponieważ uznał, że orzeczenie o rozwodzie, na podstawie którego podział miał zostać przeprowadzony, jest nieistniejące, ponieważ w sprawie rozwodowej orzekał tzw. neosędzia, a więc sędzia wyznaczony na zajmowane przez siebie stanowisko przez zreformowaną przez PiS Krajową Radę Sądownictwa (tzw. neoKRS).
Czy tysiące Polaków usłyszą, że ich rozwody nie mają mocy prawnej?
Jak pisze „Politico”, jest to „niespodziewany efekt uboczny ciągnącej się od lat walki z upolitycznieniem wymiaru sprawiedliwości” oraz podejmowanych przez rząd Donalda Tuska prób „cofnięcia reform w systemie prawnym wprowadzonych przez poprzedników”.
Czytaj więcej
Przyczyna stanu zapaści sądownictwa nie zwalnia prawidłowo powołanych sędziów od obowiązku orzeka...
Serwis wyjaśnia, że sprawa z Giżycka jest następstwem odrzucania przez obecny rząd Polski części orzeczeń wydawanych przez sędziów, którzy zostali wyznaczeni na stanowiska w czasach sprawowania władzy przez PiS, w latach 2015-2023. Przypomina przy tym, że sądy unijne uznały, iż reformy wymiaru sprawiedliwości wprowadzane przez rząd PiS i pełniącego w nim funkcję ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę „podważały zasadę niezależności sędziów”, co – jak czytamy – „postawiło rząd Tuska przed dylematem, jak zdemontować stworzony system i jednocześnie nie wywołać chaosu prawnego”.