Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są główne przyczyny konfliktu wokół nominacji ambasadorów?
- Jakie potencjalne porozumienia są rozważane między MSZ a Pałacem Prezydenckim?
- Jakie są główne lokalizacje placówek ambasadorskich będące przedmiotem sporu?
- Jak opinia publiczna ocenia spór między rządem a prezydentem?
W poniedziałek odbyło się spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego i wiceminister Henryki Mościckiej-Dendys. Rozmowy dotyczyły przede wszystkim nominacji ambasadorskich. Kolejne odbędzie się zapewne już w lutym. Jak przyznał szef MSZ w trakcie wtorkowej konferencji prasowej, umowa między stronami jest taka, że nie będzie przecieków o personaliach. Tego ma trzymać się zarówno MSZ, jak i Pałac Prezydencki. Z naszych informacji wynika, że w gabinecie Donalda Tuska są sprzeczne opinie o tym, czy do porozumienia dojdzie. Nie brakuje ani sceptyków, ani ostrożnych optymistów. Sam fakt, że odbędzie się kolejne może być interpretowany jako postęp. O co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi?
Czytaj więcej
W poniedziałek w Pałacu Prezydenckim odbyło się długo oczekiwane spotkanie prezydenta Karola Nawr...
Porozumienie o całości, nie na wyrywki
Problem z nominacjami na ambasadorów trwa od miesięcy. W medialnych dyskusjach przewijają się głównie dwie lokalizacje: Waszyngton (gdzie kierownikiem placówki jest Bogdan Klich) oraz Rzym, gdzie tę samą funkcję pełni Ryszard Schnepf. Na ich powołanie jako ambasadorów nie zgadza się ani prezydent Nawrocki, ani poprzednio prezydent Duda. Ale do obsadzenia pozostaje kilkanaście innych ważnych placówek, w każdej z nich obie strony muszą zgodzić się co do kandydata. To np. kwestia ambasadora w Wielkiej Brytanii, w Ukrainie (tam chargé d'affaires jest Piotr Łukasiewicz), Berlinie (Jan Tombiński). Jest też pytanie o dalszą misję Krzysztofa Szczerskiego w ONZ (pełni ją już cztery lata, zwyczajowo to maksymalny czas kadencji. ambasadora)oraz, kwestia np. ambasady w Sofii, gdzie trafić miał Paweł Wroński, były rzecznik MSZ. Nie jest też jasne, co dalej z ambasadą we Francji po niedawnych zarzutach dla ambasadora Jana Emeryka Rościszewskiego związanych z Collegium Humanum, co doprowadziło do jego zawieszenia. A zgodnie z naszymi informacjami, porozumienie ma objąć wszystkie wakaty i punkty sporne, jeśli ma zostać przyjęte – mało prawdopodobne, by było „pakietowe”, jak za czasów prezydenta Andrzeja Dudy, który na kilkanaście z wszystkich nominacji MSZ się zgodził. Łącznie tych wakatów jest ponad 50, o czym od dłuższego czasu regularnie informuje MSZ, jako element wywierania presji na prezydenta.
W tle jest też doktryna, że prezydent miałby mieć wpływ na obsadzenie placówek w tych krajach, gdzie funkcjonuje system prezydencki. Oraz informacja, że zgodnie z podejściem MSZ rząd miałby wpływ na 90 proc. stanowisk, KPRP – na 10 proc. W tym kontekście kwestie najbardziej omawiane w mediach – Waszyngtonu i Rzymu – są tylko częścią całej skomplikowanej układanki. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami „Rzeczpospolitej” częścią porozumienia miałaby być swoista roszada. Klich i Schnepf mieliby trafić na inne placówki lub posady, Klich być może w jednym z krajów europejskich – ale już jako ambasador.