Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie jest poparcie społeczne dla współpracy prezydenta i premiera w kwestiach polityki zagranicznej?
- Kto przede wszystkim popiera porozumienie w polityce zagranicznej, a jakie grupy są bardziej sceptyczne?
- Jakie konkretne spory występują między pałacem prezydenckim a rządem w kontekście polityki zagranicznej?
- Jakie są potencjalne konsekwencje braku współpracy dla pozycji Polski na arenie międzynarodowej?
Z badania IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” wiemy, że aż 87,1 proc. respondentów wskazuje, iż w sprawach polityki zagranicznej prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk powinni wreszcie zacząć współpracować. Odmienne zdanie prezentuje zaledwie 6,7 proc. badanych, a opinii w tej sprawie nie ma 6,2 proc. respondentów.
Tak mówią zarówno wyborcy partii tworzących rząd Tuska (97 proc.), ale też opozycji (89 proc.), wśród przeciwników dominują ci, którzy w ogóle nie głosują (23 proc.). W większym stopniu tak uważają mężczyźni (89 proc.), trzydziestolatkowie (98 proc.), mieszkańcy średnich (97 proc.) i dużych miast (96 proc.), mają wykształcenie wyższe (96 proc.). Informacje o świecie czerpią przeważnie z kanałów informacyjnych TVN24 lub Polsat News (po 95 proc. wskazań), ale też dzienników prasowych i tygodników (po 93 proc.).
Kim są zwolennicy porozumienia w polityce zagranicznej
Zwolennikami porozumienia w sprawie polityki zagranicznej są przeważnie osoby o deklarowanych poglądach lewicowych (99 proc.). W ostatnich wyborach parlamentarnych przeważnie głosowali na Nową Lewicę (99 proc.) lub Koalicję Obywatelską (98 proc.). Chociaż w grupie sceptyków najbardziej widoczni są wyborcy Konfederacji (15 proc.), ale i tak za jakąś formą porozumienia w kwestii polityki zagranicznej jest aż 85 proc. respondentów – zwolenników tego ugrupowania. W ostatnich wyborach prezydenckich zwolennicy zakopania topora wojennego między małym a dużym pałacem głosowali przeważnie na lewicowych polityków Adriana Zandberga (100 proc. wskazań) lub Magdalenę Biejat (97 proc.).