Z tego artykułu dowiesz się:
- Co Radosław Sikorski mówił o poniedziałkowym spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim?
- Jakie warunki są kluczowe dla osiągnięcia kompromisu między MSZ a prezydentem w sprawie nominacji?
- Co Radosław Sikorski mówił o ewentualnej przynależności Polski do Rady Pokoju?
Sikorski spotkał się w poniedziałek z prezydentem Nawrockim, z którym rozmawiał m.in. o nominacjach ambasadorskich, których głowa państwa nie podpisuje. Na nominację czeka – jak informował niedawno MSZ – 42 kandydatów na ambasadorów, w tym m.in. Bogdan Klich, kandydat na ambasadora w USA oraz Ryszard Schnepf, kandydat na ambasadora w Rzymie. Na wyznaczenie ich na ambasadorów nie zgadzał się najpierw prezydent Andrzej Duda, a obecnie nie zgadza się Karol Nawrocki. W „Rzeczpospolitej” Michał Kolanko pisał, że rząd może w ich sprawie pójść na kompromis, wyznaczając obu na inne placówki. Na razie jednak taka decyzja nie zapadła.
Sikorski pytany o spotkanie z prezydentem powiedział, że „cieszy się, iż do rozmowy doszło”. – Rozmowy były konstruktywne, a momentami wręcz sympatyczne, natomiast przypominam o obowiązującym w Polsce prawie – dodał.
Radosław Sikorski: Prawo stanowi, że to ja składam wniosek o nominację ambasadorów
– Prezydent ma pewne prerogatywy, sprawy, w których może podjąć decyzję samodzielnie. Do tych spraw należą stosowanie prawa łaski, nadawanie orderów, nadawanie obywatelstwa polskiego. To są sprawy, w których nie potrzebuje kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów – mówił.
– Jeśli chodzi o ambasadorów, to żeby móc dokonać nominacji prezydent potrzebuje nie tylko kontrasygnaty, potrzebuje też wniosku ministra spraw zagranicznych. Tak wynika z ustawy przyjętej przez PiS – przypomniał, dodając, że z ekspertyz prawnych, którymi dysponuje, wynika, że w kwestii nominacji prezydent ma obowiązek jej dokonać, tak jak ma obowiązek dokonać zmian w Radzie Ministrów na wniosek premiera.
Czytaj więcej
W poniedziałek w Pałacu Prezydenckim odbyło się długo oczekiwane spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z ministrem spraw zagranicznych Radosławem...
– Oczywiście z najwyższą powagą traktujemy sugestie personalne pana prezydenta i o tych sugestiach personalnych wczoraj rozmawialiśmy – zaznaczył wicepremier i szef MSZ, dodając, że umówił się z prezydentem, iż „skończy z praktyką mówienia w przestrzeni publicznej o personaliach”.
W kontekście budzących kontrowersje po prawej stronie sceny politycznej kandydatur Klicha i Schnepfa na ambasadorów Sikorski odparł, że „Bogdan Klich to były minister obrony narodowej, więzień komunistycznych więzień”. – To, że prawa strona uznaje go za zamachowca smoleńskiego nie jest dla mnie podstawą do skreślenia pana senatora – dodał.
Pole do kompromisu z panem prezydentem jest i mam nadzieję, że ten kompromis zawrzemy
– To samo, jeśli chodzi o pana wieloletniego ambasadora Ryszarda Schnepfa. W naszej kulturze łacińskiej nie oceniamy ludzi po ich przodkach, tylko po ich pracy – mówił też (to nawiązanie do tego, że ojciec Ryszarda Schnepfa, Maksymilian Schnepf był pułkownikiem Ludowego Wojska Polskiego, który brał udział m.in. w tzw. obławie augustowskiej, w czasie której komunistyczne władze Polski rozbiły partyzantkę antykomunistyczną na terenie Suwalszczyzny, o czym często przypominają politycy prawicy).
Dopytywany czy Klich i Schnepf, jak informowała „Rzeczpospolita”, mogą zostać skierowani na inne placówki niż te, na których są obecnie wyznaczeni, wicepremier odparł: „Daliśmy sobie słowo (z prezydentem), że nie będziemy spekulować o sprawach kadrowych”.
– Pole do kompromisu z panem prezydentem jest i mam nadzieję, że ten kompromis zawrzemy. Ale ono musi, po pierwsze, polegać na podstawie prawnej. A to prawo stanowi, że to ja składam wniosek o (nominację) ambasadorów i przypominam, że to minister spraw zagranicznych odpowiada za stan służby przed Sejmem. Nie może być taka sytuacja, że ja odpowiadam, a kto inny decyduje o składzie korpusu służby zagranicznej – podsumował Sikorski.
Wicepremier dodał, że kompromis jest możliwy, „ale bez dyskryminowania zawodowych dyplomatów i z poszanowaniem wymogu profesjonalizmu, apartyjności i skuteczności w działaniu na rzecz Rzeczpospolitej”. – Przypominam, że z prezydentem (Andrzejem) Dudą w tym samym stanie prawnym doszliśmy do tego, że prezydent Duda podpisał 24 nominacje ambasadorskie. Skoro prezydent Duda mógł podpisać, to Karol Nawrocki mógłby choć jedną nominację w ciągu tych sześciu miesięcy podpisać – stwierdził.
Radosław Sikorski o Radzie Pokoju: Jeśli prezydent złoży wniosek, Rada Ministrów z szacunku go rozważy
Pytany o Radę Pokoju i o to, czy Karol Nawrocki uzależnił wejście Polski do tego organu od stworzenia stałej bazy wojskowej USA w Polsce Sikorski odparł, że „nic o tym nie wie”, ale zaznaczył, że „nie wydaje mu się, by tak było”.
Sikorski mówił też, że adresatem zaproszenia do Rady Pokoju jest Karol Nawrocki. – Jeśli pan prezydent chciałby w tej Radzie wziąć udział, powinien zwrócić się do Rady Ministrów o uchwałę. Jeśli taki wniosek wpłynie, to Rada Ministrów z szacunku do głowy państwa taki wniosek rozważy – wyjaśnił, dodając, że jak dotąd taki wniosek nie wpłynął.
Rada Pokoju to instytucja międzynarodowa formalnie powołana do życia w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos przez Donalda Trumpa. Pierwotnie Rada miała zajmować się wdrażaniem porozumienia pokojowego w Strefie Gazy i nadzorowaniem jej odbudowy, ale zgodnie ze statutem i słowami Trumpa, który stanął na czele tego organu, w przyszłości może ona zająć się również innymi konfliktami na świecie. Krytycy tej inicjatywy wskazują, że jej poszerzone kompetencje wskazują, iż Rada Pokoju może stać się konkurencją dla ONZ.