II tura wyborów przewodniczącego partii, do której weszły dwie ministry zasiadające w rządzie Donalda Tuska, pierwotnie odbyła się 12 stycznia, ale w czasie zdalnego głosowania doszło do nieprawidłowości (część uprawnionych nie była w stanie oddać głosów), w związku z czym głosowanie zostało unieważnione.
Dlaczego Polska 2050 musi powtórzyć II turę wyborów przewodniczącego?
W związku z unieważnieniem wyborów pojawiła się propozycja przełożenia wyborów, a także propozycja – przedstawiona przez Pełczyńską-Nałęcz i poparta przez ustępującego przewodniczącego Szymona Hołownię, by obie kandydatki pełniły funkcję współprzewodniczących partii. Hennig-Kloska nie zgodziła się jednak na takie rozwiązanie, zwracano przy tym uwagę, że wymagałoby to zmian statutu partii. Rada Krajowa Polski 2050 zdecydowała, że wybory zostaną przeprowadzone do 31 stycznia. Teraz Onet podaje, że odbędą się one w ostatnim możliwym terminie, czyli 31 stycznia, między godziną 16 a 22.
Szymon Hołownia w poniedziałkowej rozmowie z Polsatem ostrzegał, że może opuścić Polskę 2050 wraz z grupą zwolenników (mówił nawet o kilkunastu posłach), jeśli nastąpi „prywatyzacja ugrupowania przez jedną z frakcji” walczących w partii o władzę. Hołownia mówił też, że aby partia wyszła z kryzysu należy „zrestartować proces wyborczy”, co należy rozumieć jako powtórzenie obu tur głosowania (w takiej sytuacji kandydaturę mógłby zarejestrować sam Hołownia) lub „doprowadzić do sytuacji, żeby kandydatki umówiły się na współprzewodniczenie partii”.
Informacja podana przez Onet wskazuje, że nie zdecydowano się na żadne z tych rozwiązań i 31 stycznia Polska 2050 zakończy proces wyborczy, powtarzając II turę. Tak stanowić ma uchwała Krajowej Komisji Wyborczej Polski 2050 z 26 stycznia. Nie wiadomo jak w takiej sytuacji – w związku z groźbami wyjścia z partii – zachowa się Hołownia, który w Polsacie mówił, że „nie robi się wyborów w trakcie wojny”.