Reklama

Partia Grzegorza Brauna znów podważa komory gazowe. Ale tę teorię obalili już sami negacjoniści

Poseł Roman Fritz jest już kolejnym po Grzegorzu Braunie politykiem Konfederacji Korony Polskiej, który neguje istnienie komór gazowych w Auschwitz. Tyle że argumenty, których użył w Kanale Zero, wynikają z bardzo prostego błędu poznawczego.

Publikacja: 19.01.2026 19:35

Grzegorz Braun i Roman Fritz

Grzegorz Braun i Roman Fritz

Foto: PAP/Szymon Pulcyn

– Ja kiedyś dla własnej potrzeby sprawdzałem w internecie, żeby znaleźć coś na temat komór gazowych w Auschwitz. I, proszę pana, no nie ma zbyt wiele. Nawet proszę sobie wygooglować, czy są zdjęcia komór gazowych – powiedział Roman Fritz w Kanale Zero. Stowarzyszenie Polsko-Izraelskiej Współpracy Kulturalnej uważa, że wypowiedź posła Konfederacji Korony Polskiej może spełniać znamiona czynu zabronionego i w poniedziałek wysłało nawet w tej sprawie list do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, domagając się potępienia wypowiedzi posła Konfederacji Korony Polskiej (KKP) i pociągnięcia go do odpowiedzialności; oraz do minister Marty Cienkowskiej, licząc na „podjęcie działań mieszczących się w kompetencjach Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie ochrony pamięci historycznej”. 

Reklama
Reklama

„Pamięć o ofiarach Holokaustu nie jest kwestią opinii ani debaty politycznej. Jest obowiązkiem państwa, społeczeństwa i wszystkich osób pełniących funkcje publiczne” – zaznacza w liście Henryk Kelner, przewodniczący Stowarzyszenia Polsko-Izraelskiej Współpracy Kulturalnej.

Kolejna kontrowersyjna wypowiedź posła Konfederacji Korony Polskiej o Holokauście

15 stycznia w programie „Liga Debat” w Kanale Zero europoseł PiS Tobiasz Bocheński zażądał od Romana Fritza przyznania, że lider jego partii kłamał, gdy stwierdził, że komory gazowe w nazistowskich obozach śmierci tak naprawdę nie istniały. Poseł nie podważył jednak słów Grzegorza Brauna, a wręcz przedstawił kolejne argumenty, które miałyby bronić tej tezy. – Okazuje się, że są tylko zdjęcia dwóch budynków, ale to każdy budynek może właśnie tak wyglądać jak te zamieszczone w tym internecie, więc dowodów na to w samym internecie praktycznie nie ma – stwierdził Fritz.

Czytaj więcej

Jak dyscyplinuje Grzegorz Braun. Partii nie można krytykować nawet po odejściu

– Grzegorz Braun wypowiedział się jasno, że ma z biegiem lat coraz więcej wątpliwości, bo po prostu wiele jest dezinformacji – bronił lidera swojej partii. I dodał: – Tak było w Dachau. W Dachau również miały być komory gazowe, ale okazało się, że to była dezinformacja, ponieważ żył jeszcze starszy człowiek, kapłan, który wówczas zdementował to i powiedział, że w Dachau żadnych komór gazowych nie ma.

Reklama
Reklama

O co chodzi z negowaniem istnienia komór gazowych?

W Kanale Zero Fritz odwołał się do popularnej teorii spiskowej, jakoby używanie komór gazowych przez nazistowskie Niemcy było tak naprawdę powojenną propagandą stworzoną przez aliantów. To stary motyw, który do dziś przywoływany jest w radykalnych środowiskach politycznych.

Argumenty rewizjonistów historycznych są różne – jedni powołują się na brak zdjęć z okresu wojny (tego właśnie argumentu użył poseł KKP). Inni zwracają uwagę, że wewnątrz komory w Auschwitz nie ma na ścianach błękitu pruskiego, czyli barwnika, który powstaje podczas rozpylania gazu cyklon B. A jeszcze inni twierdzą, że gaz ten, który powstał jako środek owadobójczy, nie może zrobić krzywdy człowiekowi i jego zastosowanie w obozach było inne (tak twierdził między innymi dr. Dariusz Ratajczak, historyk z Uniwersytetu Opolskiego, który zawarł tę tezę w swojej książce „Tematy Niebezpieczne”, w 2001 r. skazany za kłamstwo oświęcimskie). 

Czytaj więcej

Roch Zygmunt: Grzegorz Braun wyrasta z ekonomii III RP. Lider Korony pomoże Donaldowi Tuskowi zachować władzę

Pierwszy zarzut jest fałszywy, takowe zdjęcia istnieją (zarówno w Auschwitz, jak i w innych obozach), jednak negacjoniści zwracają uwagę, że obecne komory w Oświęcimiu wyglądają inaczej niż na zdjęciach z lat 40. XX w. Jednak to wynika z bardzo prostego błędu poznawczego, bo obecnie stojąca w Muzeum Auschwitz komora gazowa jest jedynie rekonstrukcją. To zresztą nie jest tajemnicą i muzeum nie ukrywa tego, że w tej komorze nigdy nie wypuszczano cyklonu B, stąd brak błękitu pruskiego. Za to w Majdanku znajduje się oryginalna komora, w której dokonywano egzekucji i w niej błękit pruski już jest.  

Nieprawdą jest też nieszkodliwość cyklonu B dla ludzi. Zresztą już po wojnie przeprowadzono serię badań naukowych, które potwierdziły, że zabijanie w komorach gazowych na tak dużą skalę było jak najbardziej możliwe. Francuz Jean-Claude Pressac w książce „Auschwitz: Technique and operation of the gas chambers”, wydanej w 1989 r., powołuje się na własne badania o budowie komór, liczbie więźniów i ilości gazu, w których stwierdza, że komory w Oświęcimiu były w stanie zabić od 631 tys. do 711 tys. osób. Co ciekawe, Pressac przeprowadził te badania, gdyż sam nie wierzył w oficjalną narrację, aby możliwe było zabicie setek tysięcy ludzi w ten sposób. 

Kim jest poseł Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej?

Roman Fritz sprawuje mandat posła dopiero od 2023 r. Dostał się do Sejmu X kadencji z list Konfederacji Wolność i Niepodległość z okręgu rybnickiego – z wynikiem 11 089 głosów. Wcześniej nie był szerzej znany, ale w polityce próbował swoich sił od dawna. Po raz pierwszy startował do Sejmu już w 1991 r. z list Kongresu Liberalno-Demokratycznego, ówczesnej partii Donalda Tuska.

Reklama
Reklama

W 2015 r. związał się ze środowiskiem Grzegorza Brauna, startując bezskutecznie do Sejmu w latach 2015 i 2019. Toczy się wobec niego jedno postępowanie – za współudział w kradzieży flagi Unii Europejskiej z Ministerstwa Przemysłu w lipcu 2025 r., jakiej dokonał wespół z Grzegorzem Braunem. 

Konfederacja Korony Polskiej utrzymuje czwarte miejsce w sondażach ze średnim wynikiem 8,1 proc. W badaniu OGB z 17 grudnia zyskuje dwucyfrowy wynik i wyprzedza Konfederację Wolność i Niepodległość, plasując się na trzeciej pozycji.

Foto: Paweł Krupecki

W przestrzeni publicznej pojawiają się sugestie, że partia powinna zostać zdelegalizowana za szerzenie niebezpiecznych teorii spiskowych. Mówili o tym m.in. wicepremier Krzysztof Gawkowski z Lewicy i szef MSWiA Marcin Kierwiński z KO, a także minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Ostatni stwierdził nawet, że KKP jest „na granicy delegalizacji”, podkreślając jednak, że zdelegalizować partię polityczną w Polsce może jedynie Trybunał Konstytucyjny w legalnym składzie. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
„Najpierw polskie"? Eksperci oceniają nowe plany rządu
Polityka
Nowy sondaż: KO nadal na czele. PiS nie ma większości bez dwóch Konfederacji
Polityka
Karol Nawrocki zaproszony przez Donalda Trumpa do Rady Pokoju
Polityka
Jak dyscyplinuje Grzegorz Braun. Partii nie można krytykować nawet po odejściu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama