– Ja kiedyś dla własnej potrzeby sprawdzałem w internecie, żeby znaleźć coś na temat komór gazowych w Auschwitz. I, proszę pana, no nie ma zbyt wiele. Nawet proszę sobie wygooglować, czy są zdjęcia komór gazowych – powiedział Roman Fritz w Kanale Zero. Stowarzyszenie Polsko-Izraelskiej Współpracy Kulturalnej uważa, że wypowiedź posła Konfederacji Korony Polskiej może spełniać znamiona czynu zabronionego i w poniedziałek wysłało nawet w tej sprawie list do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, domagając się potępienia wypowiedzi posła Konfederacji Korony Polskiej (KKP) i pociągnięcia go do odpowiedzialności; oraz do minister Marty Cienkowskiej, licząc na „podjęcie działań mieszczących się w kompetencjach Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie ochrony pamięci historycznej”.
„Pamięć o ofiarach Holokaustu nie jest kwestią opinii ani debaty politycznej. Jest obowiązkiem państwa, społeczeństwa i wszystkich osób pełniących funkcje publiczne” – zaznacza w liście Henryk Kelner, przewodniczący Stowarzyszenia Polsko-Izraelskiej Współpracy Kulturalnej.
Kolejna kontrowersyjna wypowiedź posła Konfederacji Korony Polskiej o Holokauście
15 stycznia w programie „Liga Debat” w Kanale Zero europoseł PiS Tobiasz Bocheński zażądał od Romana Fritza przyznania, że lider jego partii kłamał, gdy stwierdził, że komory gazowe w nazistowskich obozach śmierci tak naprawdę nie istniały. Poseł nie podważył jednak słów Grzegorza Brauna, a wręcz przedstawił kolejne argumenty, które miałyby bronić tej tezy. – Okazuje się, że są tylko zdjęcia dwóch budynków, ale to każdy budynek może właśnie tak wyglądać jak te zamieszczone w tym internecie, więc dowodów na to w samym internecie praktycznie nie ma – stwierdził Fritz.
Czytaj więcej
Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna przyjęła dokument, który nadaje prezesowi wyjątkowe...
– Grzegorz Braun wypowiedział się jasno, że ma z biegiem lat coraz więcej wątpliwości, bo po prostu wiele jest dezinformacji – bronił lidera swojej partii. I dodał: – Tak było w Dachau. W Dachau również miały być komory gazowe, ale okazało się, że to była dezinformacja, ponieważ żył jeszcze starszy człowiek, kapłan, który wówczas zdementował to i powiedział, że w Dachau żadnych komór gazowych nie ma.