Reklama

Roch Zygmunt: Grzegorz Braun wyrasta z ekonomii III RP. Lider Korony pomoże Donaldowi Tuskowi zachować władzę

Jedyną kwestią, w której Grzegorz Braun rzeczywiście reprezentuje coś dotąd niewidzianego, jest otwarty antysemityzm. Jego program ekonomiczny to bowiem zwulgaryzowana i uskrajniona wersja tego, co mainstream polityczny i medialny mówi od 30 lat. Braun jest więc owocem wieloletniej liberalnej hegemonii intelektualnej – pisze Roch Zygmunt, sekretarz redakcji Klubu Jagiellońskiego.

Publikacja: 19.01.2026 05:02

Grzegorz Braun w Parlamencie Europejskim

Grzegorz Braun w Parlamencie Europejskim

Foto: European Union 2025 - Source : EP/ Alexis HAULOT

„Płaca minimalna to bardzo szkodliwe rozwiązanie. Powinna być liberalizacja gospodarki polegająca na tym, żeby zostawić wolność umowy zatrudnienia pomiędzy pracodawcą a pracownikiem” – autorem tych słów nie jest bynajmniej Leszek Balcerowicz tudzież inny zatwardziały mainstreamowy liberał, a poseł Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej; partii Grzegorza Brauna, która – ku niemal powszechnej zgrozie, bo również podzielanej przez polityków PiS – zalicza ostatnio pokaźne sondażowe zwyżki.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kłopoty Brauna na TikToku. Platforma usuwa treści europosła

Jednocześnie roztaczany jest wokół Brauna nimb nowości. W końcu, wyłączając kompletny margines, w III RP nie było polityka, który tak ostentacyjnie obnosiłby się ze swoim antysemityzmem. W tym sensie lider KKP jest „antysystemowy”. Niewykluczone, że jest to jedna z niewielu spraw, w których faktycznie Braun reprezentuje coś dotąd niewidzianego. Jego program ekonomiczny – czyli jedna z kilku kluczowych spraw, w jakich politycy powinni mieć poglądy i propozycje – to bowiem zwulgaryzowana i uskrajniona wersja tego, co liberalny mainstream polityczny i medialny mówił przez ostatnie 30 lat.

Grzegorz Braun jest owocem wieloletniej liberalnej hegemonii intelektualnej

Przypomnijmy sobie, co się działo, gdy za rządów Prawa i Sprawiedliwości podnoszono płacę minimalną. Głosom, że firmy masowo się zamkną, a bezrobocie wzrośnie (do czego nie doszło) nie było końca. Podobnie sprawa się miała z programem 500+; Polacy mieli przepijać świadczenia, a budżet miał się zawalić. Nie zawalił się.

Tamte dyskusje były jednak echem tego, jak debata ekonomiczna wyglądała przez poprzednie dekady wolnej Polski – każdy musiał być kowalem własnego losu, a państwo fundamentalnie miało utrudniać ludziom życie. Estera Flieger kilkukrotnie celnie pisała na łamach „Rzeczpospolitej”, że taki dyskurs wychował wyborców Konfederacji; jak widzimy, położył również podwaliny pod to, co mówią dziś współpracownicy Grzegorza Brauna.

Reklama
Reklama

Gdyby bowiem posłuchać tego, co poseł Fritz mówił w zacytowanej rozmowie z Łukaszem Jankowskim na falach Radia Wnet, to jest tam pełen liberalny repertuar, którym spokojnie mógłby się posłużyć niejeden ekonomista w TVN24: płaca minimalna powoduje bezrobocie, podział między przedsiębiorcami i pracownikami jest „fałszywy”, a w ogóle to należałoby wrócić do przepisów dotyczących działalności gospodarczej, jakie funkcjonowały w latach 90.

W tym świetle nie dziwi skądinąd, że – jak przypomniał Bartłomiej Orzeł na portalu X – poseł Fritz w 1991 r. startował do Sejmu z list… Kongresu Liberalno-Demokratycznego, czyli niegdysiejszej partii Donalda Tuska.

„Antysystemowość” tego, co mówi poseł Korony i jemu podobni, zasadza się głównie na tym, że już nawet Koalicja Obywatelska – zdaje się – przynajmniej częściowo odrobiła lekcję z lat 90. Ale co mainstream zasiał wiatru, to jego. Nawet bowiem, jeśli dziś Braun chce przelicytować wszystkich, to dzięki wieloletniej liberalnej hegemonii intelektualnej jego szalbiercze postulaty (likwidacja PIT, CIT i docelowo VAT) mogą trafiać na podatny grunt i nie zrażają – przynajmniej na razie – wyborców, dla których te propozycje byłyby zresztą skrajnie niekorzystne.

Dlaczego Grzegorz Braun wzmacnia Donalda Tuska?

Paradoksalnie, „antysystemowość” Korony może się obrócić przeciwko zmianie władzy. Słusznie pisze na łamach „Do Rzeczy” Piotr Semka: „Partia Grzegorza Brauna może jawić się jako bomba zegarowa podłożona pod jakąkolwiek przyszłą większą koalicję po prawej stronie”. Michał Kolanko informował, że Jarosław Kaczyński – na dziś – wyklucza koalicję z Braunem „nawet za cenę pata”. To trzeźwe, biorąc pod uwagę, że zuchwały lider KKP prawdopodobnie zażądałby od PiS-u zakończenia wsparcia dla Ukrainy czy działań realnie zmierzających do polexitu. Kaczyński nie może się na to zgodzić.

Reklama
Reklama

Foto: Paweł Krupecki

Donald Tusk z kolei jest w komfortowej sytuacji. Wybryki Brauna umożliwiają mu stosowanie swojej ulubionej strategii prowokowania prawicy i straszenia nią, gdy ta ulegnie. W przypadku Brauna ten pierwszy element jest właściwie zbędny. Wystarczy dać mu mówić, a siebie samego pokazywać jako tego, kto zatrzyma pochód skrajnej prawicy. W ten sposób premier mobilizuje zarówno swoich wyborców, jak i zwolenników Brauna – nieprzejednanego „antysystemowca”.

Roch Zygmunt

Roch Zygmunt

Foto: Michał Kolanko

Autor

Roch Zygmunt

Sekretarz redakcji Klubu Jagiellońskiego

Opinie polityczno - społeczne
Ursula von der Leyen: Współpraca UE–Mercosur wzmacnia Europę w niestabilnych czasach
Opinie polityczno - społeczne
Piotr Buras: Rozszerzenie UE. Jak przezwyciężyć kwadraturę koła
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Kto zwycięży w wojnie Tuska z Nawrockim
Opinie polityczno - społeczne
Luiz Inácio Lula da Silva: Umowa Mercosuru z Unią Europejską to odpowiedź multilateralizmu na izolację
felietony
Jacek Czaputowicz: Jak rozwiązać spór o ambasadorów?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama